Janusz Poniewierski, zdj. Michał Lichtański
Janusz Poniewierski styczeń 2022

Jubileusze

Jesienią 2013 r. w 700. numerze „Znaku” przypomniano kilka pytań stawianych przez to pismo na różnych etapach jego historii. Na ich liście zabrakło pytania o zaangażowanie i solidarność. Dobrze zatem, że obecny, 800., numer na to właśnie zwraca uwagę.

Artykuł z numeru

Osiem lekcji na numer 800.

Czytaj także

Janusz Poniewierski

Biskupi u progów

Leży przede mną 100. numer miesięcznika „Znak” z datą: październik 1962. To wtedy rozpoczął się II Sobór Watykański, czas wielkiej nadziei dla Kościoła. Za najważniejszy tekst tego zeszytu uważam artykuł Jerzego Turowicza W godzinie Soboru.

Mimo blisko 60 lat, jakie upłynęły od jego publikacji, co najmniej jedna myśl, sformułowana wówczas przez autora, pozostała dla środowiska „Znaku” aktualna: przywiązanie do katolicyzmu otwartego.

Takiego właśnie kształtu chrześcijaństwa pragnęli ludzie „Znaku”.

W numerze 200.–201. (luty–marzec 1971) na uwagę zasługuje list kard. Wojtyły do redakcji, mówiący o miesięczniku w perspektywie dawania świadectwa, stawiania pytań (oraz szukania na nie – i znajdowania! – odpowiedzi), wreszcie odczytywania znaków czasu. W tym kontekście szczególnie istotny wydaje się zamieszczony w tym zeszycie esej ks. Józefa Tischnera Perspektywy hermeneutyki – o potrzebie interpretacji nie tylko tekstów, ale i wiary religijnej. Bo w hermeneutyce idzie o to – powiada autor – by „odsłonić Objawienie. (…) Odsłonić je do samego końca”.

Numer 300. ukazał się w czerwcu 1979 r., tj. w miesiącu, w którym do Polski po raz pierwszy przyjechał Jan Paweł II. Redakcja uczciła to wydarzenie, podejmując refleksję nad kulturą europejską. A otwiera ten zeszyt świetny artykuł Bohdana Cywińskiego Doświadczanie Europy – esej o europejskiej tożsamości. Bo też – trzeba dopowiedzieć – namysł nad tożsamością (polską i europejską, a także szerzej: ogólnoludzką) to kolejny ważny motyw, obecny na łamach miesięcznika właściwie od początku.

W 400. numerze „Znaku” (wrzesień 1988) na pierwszy rzut oka panuje pewna przypadkowość. Mamy tu otwarcie na Ukrainę (teksty poświęcone władyce Szeptyckiemu), blok przybliżający czytelnikom twórczość Mircei Eliadego (dialog kultur i religii), a wreszcie przykład tego, jak bardzo kulturotwórcza ciągle może być myśl judeochrześcijańska (tłumaczenie poematu Josifa Brodskiego Izaak i Abraham). A zatem – mimo wspomnianego poczucia przypadkowości, jakie towarzyszyło mi przy pierwszej lekturze – także i w tym zeszycie można dostrzec idee konstytutywne dla środowiska „Znaku”, jak choćby dialog z kulturą i próba szukania w niej drogi do Boga, ale i otwartość na to, co inne.

Powrót do refleksji ściśle eklezjologicznej zapowiadał numer 500. (Przyszłość Kościoła w Polsce, styczeń 1997), a otwierały go życzenia od Jana Pawła II. Nie sposób tu wymienić wszystkich tekstów i autorów, piszących o tym, czym jest – i powinien być! – Kościół. Obok – między innymi – ważnych i wciąż aktualnych przemyśleń księży: Tischnera, Hryniewicza czy Kracika, znalazł się tam także głos ks. Marka Jędraszewskiego. Oto jedna z postawionych przez niego diagnoz: można „odnieść wrażenie, że zaczyna brakować nam języka wzajemnego porozumienia, że – odwołując się do wiersza Miłosza (…) – język Kościoła dla wielu współczesnych ludzi stał się »obcy jak język dawnej planety«”.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

W maju 2005 r. (numer 600.) „Znak” żegnał zmarłego miesiąc wcześniej papieża. I, piórem Jarosława Gowina (naczelnego, który właśnie z tej funkcji odchodził), pisał: „Bez Jana Pawła II wiele rzeczy ulegnie zmianie. Także »Znak« będzie pewnie inny”. Przygotowując ten zeszyt do druku, trudno było przewidzieć śmierć papieża, nic dziwnego zatem, że reszta numeru poświęcona była innemu tematowi: kondycji polskiej filozofii, czyli namysłowi nad jakością myślenia. A temu celowi „Znak” zawsze chciał być wierny.

Czytaj także

Biskupi u progów

Próbę swoistego bilansu – i otwarcia na przyszłość – przynosił numer 700. (wrzesień 2013). Można w nim znaleźć siedem – ważnych zarówno „wczoraj”, jak i obecnie – pytań stawianych przez „Znak” na różnych etapach jego historii: o wiarę i ateizm, literaturę, dziedzictwo PRL-u, związek ciała / materii z myśleniem / duchowością, wolność słowa, inność i obcość, a także o dylematy moralne związane z ludzkim życiem i z cierpieniem.

Na liście zabrakło, niestety, zadanych wprost pytań o nasze zaangażowanie (odrzucenie postawy obojętności) i solidarność. Dobrze zatem, że obecny, 800., numer w dużej mierze na to właśnie zwraca uwagę.

W 1946 r. założycielki i założyciele miesięcznika sformułowali deklarację ideową, wciąż na nowo interpretowaną przez kolejne pokolenia jego redaktorów. W następujących po sobie dekadach nieco inaczej rozkładano akcenty, do czego innego przykładano wagę.

Dziś – przy końcu pierwszej ćwiartki XXI stulecia – szczególnie ważne wydają mi się słowa deklaracji mówiące o bierności, która „jest winą, i to winą najcięższą”.

Kup numer