70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Dzwoneczek na trwogę

Ostatni list społeczny episkopatu Polski to swoisty „skład zasad”, jakimi powinno kierować się demokratyczne państwo prawa. To również – obficie czerpiący z nauczania ostatnich papieży – wykład na temat chrześcijańskiej wizji polityki.

Kalendarz wydawniczy „Znaku” jest nieubłagany: ten artykuł piszę na przełomie marca i kwietnia ze świadomością, że dotrze on do czytelników dopiero w maju. Jak w tej sytuacji komentować takie – ostatnio bardzo głośne – wydarzenia, jak: watykański „szczyt” poświęcony pedofilii, ogłoszony w marcu raport episkopatu na temat skali przestępstw seksualnych popełnionych przez księży, reakcja Kościoła na przyjęcie przez władze Warszawy karty LGBT+ czy wreszcie wezwanie żarliwego rekolekcjonisty do rozprawiania się z duchowymi zagrożeniami przez palenie książek?

W Kościele w Polsce dzieje się ostatnio tak dużo, że w natłoku wydarzeń, wypowiedzi, czasem i zgorszeń, a także fali gniewu, która wzbiera dziś wśród wiernych, łatwo było przeoczyć niedawną publikację obszernego (i nieprzeznaczonego do czytania w kościołach nawet w wersji skróconej, której zresztą w ogóle nie przewidziano) listu episkopatu O ład społeczny dla wspólnego dobra. 

Wielu z nas od dawna czekało na dokument, w którym Kościół w Polsce jako całość, a nie tylko jego pojedynczy przedstawiciele, dowodzi, że pamięta i troszczy się o dobro wspólne, oraz przyznaje, iż „żadna partia polityczna (…) nie ma monopolu (…) na rozwiązania, które skutecznie mogłyby odpowiedzieć na wszystkie potrzeby społeczeństwa, ani cudownej recepty na jego niedomagania”. W którym przypomina, że „władzę publiczną uprawomocnia nie tylko demokratyczny wybór, lecz także jej zaangażowanie na rzecz wspólnego dobra”; stwierdza, iż rywalizacja polityczna w Polsce „dawno przekroczyła granice demokratycznych polemik pomiędzy zwolennikami różnych wizji rozwoju ojczyzny i dotyka najgłębszych fundamentów naszej narodowej wspólnoty”; oraz daje wyraz nadziei, że przekonanie o wielkości Polaków można pogodzić z „narodowym rachunkiem sumienia” i szukaniem pojednania z innymi narodami. To ważne deklaracje, szkoda tylko, że niepoparte żadnymi konkretnymi przykładami. Bo nie ukrywam, że chętnie usłyszałbym, co mieli na myśli biskupi, gdy pisali na przykład o „narodowym rachunku sumienia”…

List episkopatu to swoisty „skład zasad”, jakimi powinno kierować się demokratyczne państwo prawa (na szczególną uwagę zasługuje fragment mówiący o trójpodziale władz i niezależności władzy sądowniczej). To również – obficie czerpiący z nauczania ostatnich papieży – wykład na temat chrześcijańskiej wizji polityki. Celowo używam tu słowa „wykład”, bo dużo w tym tekście mądrych myśli, niewiele natomiast odwołań do polskiego „tu i teraz” – poza wskazaniem na doświadczenie Solidarności i dość ogólnymi uwagami o podziałach i konfliktach dzielących nasze społeczeństwo. Szkoda, że nie skorzystano z okazji, by wspomnieć – autoryzowane przecież w 1989 r. przez Kościół – obrady i ustalenia Okrągłego Stołu: historyczny kompromis będący dowodem dojrzałości elit, które wybrały postulowaną w tym liście drogę „budowania narodowej wspólnoty poprzez dialog i solidarność w prawdzie, we wzajemnym szacunku i z myślą o przyszłych pokoleniach”.

Doskonale rozumiem perspektywę metapolityczną, w jakiej biskupi muszą ukazywać sprawy społeczne, unikając dzięki temu oskarżeń o stronniczość. Trudno mi jednak zaakceptować „akademicki” charakter niektórych listów episkopatu, sprawiających czasem wrażenie, że mogłyby powstać w jakimkolwiek miejscu na Ziemi.

Widać to m.in. we fragmencie omawianego dokumentu dotyczącym języka debaty publicznej. Autorzy zdają się nie dostrzegać – już od dawna przekraczającej granice przyzwoitości – praktyki „stygmatyzowania politycznych oponentów” przez TVP. Konkret pojawia się natomiast wtedy, gdy trzeba dać przykład ideologii prowadzącej do społecznych konfliktów (szkoda, że biskupi wskazali tu jedynie ideologię, która „podważa binarny podział płci i niezastąpioną rolę rodziny naturalnej”).

W perspektywie zbliżających się wyborów do europarlamentu ważne wydaje mi się przypomnienie cnót kardynalnych: roztropności, sprawiedliwości, umiarkowania i męstwa, jako fundamentu, na którym zbudowana została chrześcijańska Europa. Warto sprawdzić, na ile są one istotne i obowiązujące dla polityków, którzy walczą dziś o nasze poparcie.

Podsumowując: cieszę się, że mimo wad i niedopowiedzeń taki list episkopatu wreszcie się ukazał. Problem w tym, że tak niewiele środowisk go zauważyło, a i sami biskupi jakby zrezygnowali z jego nagłośnienia.

Inna rzecz, że obserwujemy właśnie gwałtowny spadek autorytetu Kościoła rzymskokatolickiego i trudno oszacować, jaki procent polskiego społeczeństwa jest jeszcze zainteresowany słuchaniem głosu biskupów. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł…


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter