70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Rerum novarum czasów globalizacji

Ogłoszona pod koniec XIX stulecia encyklika Leona XIII Rerum novarum (1891), poświęcona zaniedbanej dotąd przez Kościół „kwestii robotniczej”, stała się fundamentem katolickiej nauki społecznej i punktem odniesienia dla kolejnych papieży – aż do Centesimus annus Jana Pawła II (1991).

Benedykt XVI, autor nowej encykliki Caritas in veritate (29 czerwca 2009), wytycza dla tej dziedziny nauczania Kościoła nieco inną (równoległą) drogę, przyjmując za punkt wyjścia encyklikę Pawła VI Populorum progressio (1967): „O popieraniu rozwoju ludów”. Dokument ten, trochę dziś zapomniany (choć odwoływał się doń już papież Wojtyła w Sollicitudo rei socialis, 1987), to dla Benedykta początek nowego nurtu katolickiej nauki społecznej, nowa „ścieżka”, na którą należy wkroczyć w obliczu globalizacji. Co więcej: Populorum… „zasługuje, by uważano ją za »Rerum novarum współczesnej epoki«, rozjaśniającą drogę ludzkości w kierunku zjednoczenia”.

Caritas in veritate niesie propozycję odczytania problemów ekonomicznych i socjologicznych przez pryzmat chrześcijańskiej antropologii. Kluczem do kwestii społecznej jest dla Papieża miłość, której nieodłącznie towarzyszy prawda. Jeśli te dwie wartości nie są ze sobą złączone, miłość staje się sentymentalizmem, a chrześcijaństwo „można łatwo zamienić na magazyn dobrych uczuć, pożytecznych we współżyciu społecznym, lecz marginalnych”. Tymczasem „miłość w prawdzie (…) stanowi zasadniczą siłę napędową prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości”. Oto prawdziwie profetyczny wymiar tego dokumentu: zwrócenie uwagi na miłość jako zasadę nie tylko mikro-relacji (więzi rodzinnych, przyjacielskich etc.), co oczywiste, ale także makro-relacji: stosunków społecznych, ekonomicznych i politycznych, co już tak oczywiste nie jest.

Benedykt XVI – uważny, jak sądzę, czytelnik Humanizmu integralnego Jacques’a Maritaina – w podtytule swojej encykliki napisał, że traktuje ona „o integralnym rozwoju ludzkim w miłości i prawdzie”. Rzeczywiście, jest to apologia człowieka przeciwko roszczeniom techniki, rynku czy ekonomii. Nikomu – powiada Papież – nie powinno chodzić o to przede wszystkim, żeby „więcej mieć”, a „pierwszym kapitałem, który należy ocalić i docenić, jest człowiek”. To z tego powodu Ojciec Święty podejmuje polemikę z ekonomią i gospodarką, które bronią się przed obecnością etyki; z nauką (i techniką), która zamyka się na transcendencję; wreszcie z pojęciem rozwoju ograniczonym jedynie do kierunku horyzontalnego.

Caritas in veritate rozszerza i globalizuje pojęcie solidarności. Czytając ów tekst, widzimy, że pisał go człowiek, który poznał ubóstwo tego świata (bo pielgrzymował między innymi do Afryki). Papież mówi o głodzie i braku wody pitnej, o łamaniu praw człowieka i praw narodów (na przykład tam, gdzie pomoc charytatywna łączy się z narzucaniem kontroli urodzin), o rosnącej nierówności pomiędzy Północą i Południem (a także wewnątrz krajów bogatych i ubogich), o rabunkowej gospodarce i degradacji środowiska. Odpowiedzią na te problemy powinna być swoista „etyka solidarności” planetarnej: dopuszczenie do świata ekonomii i stosunków społecznych (również tych między- i ponadnarodowych) zasady bezinteresowności, „logiki daru”, kategorii dobra wspólnego i sprawiedliwości, poczucia braterstwa.

Utopia? Pamiętam, że tak określano niektóre projekty i wizje Jana Pawła II. Na przykład: jego prośbę, by Wielki Jubileusz Roku 2000 stał się okazją do „redukcji zadłużenia międzynarodowego”. A jednak już w styczniu 2001 roku Biskup Rzymu mógł powiedzieć: „Z satysfakcją obserwuję, że parlamenty wielu państw wierzycielskich podjęły decyzje o istotnej redukcji zadłużenia, ciążącego na krajach najuboższych”. Może wołanie Benedykta XVI odniesie podobny skutek? Może przyczyni się do obudzenia sumień?

Ogłoszenie encykliki zbiegło się w czasie ze szczytem Grupy G8. Jego uczestnicy kładli nacisk na etyczną stronę prowadzenia biznesu, a na zakończenie obrad podjęli decyzję o przekazaniu 20 mld dolarów na walkę z głodem.

To ładna puenta. Nie należy jednak zapominać, że papieski dokument jest skierowany przede wszystkim do wiernych Kościoła, do chrześcijan. Do nas wszystkich, a nie tylko do (za)możnych tego świata. Jest wezwaniem do modlitwy i czynu (na miarę naszych możliwości):

Rozwój potrzebuje chrześcijan z ramionami wzniesionymi do Boga w postawie modlitwy (…). Rozwój zakłada wrażliwość na życie duchowe, poważne branie pod uwagę doświadczenia ufności w Bogu, duchowego braterstwa w Chrystusie, zawierzenia się Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, miłości i przebaczenia, wyrzeczenia samego siebie, przyjęcia bliźniego, sprawiedliwości i pokoju. Wszystko to jest nieodzowne do przemienienia „serc kamiennych” w „serca z ciała”, tak by życie na ziemi uczynić „Bożym”, i dlatego godnym człowieka.

W lipcu minęła 500. rocznica urodzin Jana Kalwina, powszechnie  uważanego (głównie z powodu prac Maxa Webera) za jednego z duchowych ojców kapitalizmu. Jednakże – zdaniem wybitnego teologa Jürgena Moltmanna – opinię tę trzeba czym prędzej zrewidować. Z wywiadu udzielonego przezeń agencji prasowej DPA wynika bowiem, że: ,,Weber się mylił”, a „Kalwin został zinstrumentalizowany przez kapitalistów”. „Myślę – dodaje Moltmann że Reformator „należałby dziś do partii zielonych” (cyt. za: www.ekumenizm.pl).

Aby nie być gołosłownym: Jan Kalwin „trzykrotnie uniemożliwił otwarcie włoskiego banku w Genewie, sprzeciwiał się lichwie, opowiadał się za ochroną biednych i uciekinierów” i stworzył dla nich system opieki społecznej. Ba, piętnował nawet okrucieństwo wobec zwierząt…

W jednym ze swoich dzieł pisał:

Królować nam powinna godność człowieka i ci, którzy posiadają wiele dóbr, choć mogą, nie powinni jednak z nich sami korzystać. Powinni dzielić się z tymi, którym tych dóbr brakuje i wspierać w biedzie każdego wedle zdolności i możliwości.  

Kto wie, może w swoich poglądach na ekonomię i stosunek do wykluczonych Kalwin dogadałby się dzisiaj z autorem encykliki Caritas in veritate, którego media zdążyły już nazwać „najbardziej »zielonym« papieżem w historii Kościoła”?

9 sierpnia 2009 

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata