70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Logika Boga

Powinniśmy dziś w Polsce czytać papieża Franciszka, by − poza „uczonymi w Prawie”, których pełen jest nasz Kościół – dostrzec również wspólnotę powołaną do bycia narzędziem Bożego miłosierdzia.

Wydana z okazji nadzwyczajnego jubileuszu Miłosierdzia książka papieża Franciszka Miłosierdzie to imię Boga jest zapisem rozmowy przeprowadzonej z biskupem Rzymu przez włoskiego watykanistę Andreę Torniellego. Rozmowy, dodajmy, bardzo prostej, wolnej od erudycyjnych popisów i „efektownych fraz, które mogłyby zabłysnąć w medialnej dyskusji”. Na taki wywiad papież chyba w ogóle by się nie zgodził. Jednak cel włoskiego dziennikarza był inny: chodziło mu o rozmowę, „która pozwoliłaby ukazać serce Franciszka, jego spojrzenie. [O] Tekst, który pozostawiłby wiele otwartych drzwi na okres święta, jubileuszu, kiedy to Kościół zamierza ukazać w sposób szczególny (…) swoje miłosierne oblicze”.

Tak, wiem: w dzisiejszej Polsce teza o miłosiernym obliczu Kościoła nie brzmi szczególnie wiarygodnie. I choć wielu z nas z własnego doświadczenia (np. z konfesjonału) zna taką właśnie, miłosierną twarz Kościoła, to jednak w świadomości dużej części społeczeństwa dominuje żal do kościelnej instytucji i jej przedstawicieli: o korzystanie z przywilejów, materializm i bezduszność, triumfalizm, trzymanie się litery prawa i brak autentycznego przejęcia się orędziem Ewangelii… Oto jeden z powodów, dla których powinniśmy dziś czytać Franciszka: by poza „uczonymi w Prawie”, których pełen jest nasz Kościół, dostrzec również wspólnotę powołaną do bycia narzędziem Bożego miłosierdzia. Aby jednak ten aspekt Kościoła stał się dla ludzi widoczny – powiada papież − „trzeba wyjść z kościołów i z parafii, wyjść i pójść szukać ludzi tam, gdzie żyją, gdzie cierpią, gdzie mają nadzieję. (…) [Wyjść] naprzeciw tak wielu »zranionym« potrzebującym wysłuchania, zrozumienia, przebaczenia i miłości”.

Pokazać, że Kościół nie jest „urzędem celnym”, ale matką „szukającą wszelkich możliwych dróg, by przebaczać”.

Dla mnie szczególnie przejmujące w tym kontekście jest papieskie odczytanie fragmentu Ewangelii św. Marka, który opisuje uzdrowienie człowieka trędowatego. Jak wiadomo, osoby chore na trąd były izolowane od wspólnoty; prawo to służyło ochronie ludzi zdrowych. A jednak Jezus złamał (słuszne z ludzkiego punktu widzenia) przepisy: zbliżył się do trędowatego, dotknął go i uzdrowił. Zdaniem papieża Franciszka „w tym fragmencie Ewangelii stajemy wobec dwóch sposobów myślenia i przeżywania wiary. Z jednej strony mamy strach przed utratą sprawiedliwych, owiec, które przebywają już w owczarni, w bezpiecznym miejscu. Z drugiej strony mamy pragnienie zbawienia grzeszników, zagubionych, tych, którzy pozostają poza zagrodą. Ta pierwsza to logika uczonych w Prawie, druga to logika Boga (…). Jezus kontaktuje się z trędowatym, dotyka go. Czyniąc tak, uczy nas, co czynić, zgodnie z jaką logiką postępować w stosunku do osób, które cierpią fizycznie i duchowo. Otrzymujemy przykład do naśladowania: przezwyciężenie uprzedzeń i uporu”.

Choć w rozmowie z papieżem Franciszkiem znajdziemy wiele mocnych słów pod adresem niektórych ludzi Kościoła – „oddzielonych od ludu, władających doktryną, dzierżących władzę, zamkniętych na Boże niespodzianki” – to jednak (wbrew pozorom) nie jest to przede wszystkim książka o Kościele (czyli o nas: wezwanych do nawrócenia i potrzebujących przebaczenia), ale o Panu Bogu, którego imieniem jest Miłosierdzie. Nawiasem mówiąc, tak właśnie powinien brzmieć jej tytuł, gdyby go wiernie przetłumaczyć z włoskiego oryginału: Imieniem Boga jest Miłosierdzie. Ono jest Jego imieniem pierwszym i najważniejszym ( „Miłosierdzie to dowód tożsamości naszego Boga”), a nie jednym z wielu przymiotów, co zdaje się sugerować tytuł nadany przez polskiego wydawcę.

Znam katolików, którzy nie lubią czytać ani słuchać papieża Franciszka, bo jest dla nich za mało teologicznie wyrafinowany. Ale przecież zadaniem biskupa Rzymu nie jest wykład teologii, lecz – zgodnie z poleceniem przekazanym przez Chrystusa Piotrowi – „utwierdzanie braci w wierze”.

I ta książka pomaga uwierzyć Bogu, który JEST Miłosierdziem, pomaga do Niego wrócić, budzi nadzieję, że On znajdzie sposób na skruszenie ludzkiego serca. Że odnajdzie w nim „prześwit, który pozwoli działać Jego łasce”.

Tak jak stało się w przypadku bohatera przywołanej przez Torniellego powieści Bruce’a Marshalla (w tym miejscu warto zaznaczyć, że autor rozmowy z papieżem pomylił się co do tytułu książki tego niesłusznie zapomnianego brytyjskiego pisarza; historia przezeń opowiedziana pochodzi bowiem z głośnej swego czasu powieści Chwała córy królewskiej).

Kwintesencją wywiadu z Franciszkiem są słowa, jakie usłyszał on kiedyś w konfesjonale od pewnej starszej kobiety: „Jeśli Pan nie przebaczałby wszystkiego, świat nie mógłby istnieć”. A zatem: „lekarstwo istnieje, (…) jeśli tylko wykonamy maleńki krok do Boga lub jeśli mamy choćby pragnienie wykonania go”.

_

Franciszek

Miłosierdzie to imię Boga. Rozmowa z Andreą Torniellim

tłum. Joanna Ganobis,

Wydawnictwo Znak, Kraków 2016, s. 176

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata