70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Część VIII: Nasi ojcowie (święci) i „starsi bracia”

Czym jest nowa katolicka teologia judaizmu? Spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, czytając soborową deklarację Nostra aetate i analizując konsekwencje, jakie jej treść niesie dla teologii i naszego stosunku do Żydów i judaizmu.

Znajomość deklaracji Nostra Aetate i innych dokumentów poświęconych dialogowi chrześcijańsko-żydowskiemu oraz ich recepcja w Kościele rzymskokatolickim byłyby dużo mniejsze, gdyby nie zaangażowanie kolejnych posoborowych papieży: Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka.

To właśnie Janowi Pawłowi II, nazywanemu przez Żydów „lekarzem i uzdrowicielem” relacji chrześcijańsko-żydowskich, zawdzięczamy trzy szczególnie przejmujące odpowiedzi na Nostra aetate: pielęgnowanie pamięci o Zagładzie, symbolizowane przez papieską pielgrzymkę do KL Auschwitz-Birkenau, wizytę w synagodze jako domu Bożym oraz podróż do Izraela jako państwa oficjalnie uznanego przez Stolicę Apostolską. Gesty te (swoiste „ikony” dialogu Kościoła rzymskokatolickiego z Żydami) zostały następnie podjęte przez następców papieża z Polski – i stały się elementami niepisanej tradycji związanej z funkcją biskupa Rzymu. Naprawdę trudno dziś sobie wyobrazić papieża, który – jadąc do Polski – nie odwiedziłby byłego obozu w Auschwitz, nie poszedłby do synagogi czy też nie odbyłby pielgrzymki do Erec Israel − Ziemi Izraela.

 

Do wizyty Jana Pawła II w Auschwitz-Birkenau doszło w 1979 r., kiedy Kościół (zwłaszcza w Polsce) cierpiał jeszcze na swoistą amnezję dotyczącą Zagłady Żydów. Nic dziwnego zatem, że wygłoszona wówczas homilia nie mówiła zbyt wiele o ich cierpieniu, koncentrowała się natomiast na ukazaniu Oświęcimia jako „Golgoty naszych czasów”, gdzie – bez względu na pochodzenie − umierał człowiek. I gdzie dokonało się również „szczególne zwycięstwo człowieka [o. Maksymiliana Kolbego] przez wiarę, która rodzi miłość”.

Ale był w tej homilii fragment przez Żydów szczególnie zapamiętany. Oto bowiem papież, odczytując różnojęzyczne tablice upamiętniające ofiary Auschwitz, zatrzymał się przy tablicy w języku hebrajskim i wspomniał „naród, którego synów i córki przeznaczono na całkowitą eksterminację”. „Wobec tej tablicy – dodał − nie wolno nikomu przejść obojętnie” (podkreśl. moje − J.P.). Słowa te powtórzył i rozwinął w jednym z ostatnich swoich dokumentów – w przesłaniu ogłoszonym z okazji 60. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau (2005): „Nie wolno nikomu przejść obojętnie wobec tragedii Szoa. Ta próba planowego wyniszczenia całego narodu kładzie się cieniem na Europie i na całym świecie; jest zbrodnią, która na zawsze splamiła historię ludzkości”.

27 lat później (2006) o tej samej tablicy upamiętniającej Zagładę Żydów mówił w Auschwitz Benedykt XVI: „Władze Trzeciej Rzeszy chciały całkowicie zmiażdżyć naród żydowski; wyeliminować go z grona narodów ziemi”. Dlaczego? – pytał papież pochodzący z narodu sprawców. I odpowiadając na to pytanie, kreślił „antyteologię” Holokaustu: „Bezwzględni zbrodniarze, unicestwiając ten naród, zamierzali zabić Boga, który powołał Abrahama, a przemawiając na górze Synaj, ustanowił zasadnicze kryteria postępowania ludzkości, obowiązujące na wieki. Skoro ten naród, przez sam fakt swojego istnienia stanowi świadectwo Boga, który przemówił do człowieka i wziął go pod swoją opiekę, to trzeba było, aby Bóg umarł, a cała władza spoczęła w rękach ludzi”. I dalej: „Wyniszczając Izrael, chcieli oni w rzeczywistości wyrwać korzenie wiary chrześcijańskiej”. Warto zwrócić uwagę na te słowa: korzeniem chrześcijaństwa jest Izrael (nie tylko ten dawny − biblijny, ale i współczesny – ten, którego śmierci chciał nazizm).

Wiadomo już, że 29 lipca br. do KL Auschwitz-Birkenau przyjedzie papież Franciszek. Podejrzewam, że swą przemowę w tym miejscu zacznie on od przytoczenia słów poprzedników: „Nie mogłem tutaj nie przybyć. Przybyć tu musiałem. Był to i jest obowiązek wobec prawdy, wobec tych, którzy tu cierpieli, obowiązek wobec Boga (…)”. Jestem również pewien, że powtórzy to, co powiedział już wcześniej (w innym miejscu i kontekście): żydowskie „cierpienia, trwoga i łzy nigdy nie mogą być zapomniane. A przeszłość powinna nam służyć jako lekcja dla teraźniejszości i dla przyszłości. Szoa uczy nas, że zawsze konieczna jest najwyższa czujność, aby można było w porę interweniować w obronie ludzkiej godności i pokoju”.

 

Trzeba pamiętać, że w tym roku obchodzimy 30. rocznicę wizyty Jana Pawła II w synagodze rzymskiej (13 kwietnia 1986). Przemawiając wówczas do Żydów, papież dał wyraz zgrozie, jaką budzi w nim Holokaust, potępił antysemityzm, przypomniał podstawy chrześcijańskiej teologii judaizmu oraz wyraził nadzieję na współpracę w dziele „naprawy świata”. Szczególnie istotne jednak (i prawdziwie historyczne!) okazały się słowa, w których nazwał współczesnych Żydów „naszymi starszymi braćmi” (później sam zmodyfikował to określenie, mówiąc, że są oni „naszymi starszymi braćmi w wierze”).

Rzymską synagogę odwiedził też Benedykt XVI (17 stycznia 2010; wcześniej papież ten złożył wizytę w synagodze w Kolonii i Nowym Jorku), który – inaczej niż jego poprzednik, w 1986 r. akcentujący jedynie szczególną rolę Tory − nie zawahał się przed zacytowaniem Talmudu, uznawanego przez wieki za księgę, od której chrześcijanie powinni trzymać się z daleka. Na marginesie warto zauważyć, że istotną kwestią odróżniającą Benedykta XVI od Jana Pawła II była myśl tego pierwszego, ażeby Żydów nie nazywać „starszymi braćmi”, ale „ojcami w wierze”. Papież Ratzinger najprawdopodobniej przejął się tym, iż „Żydzi nie najlepiej odbierają wyrażenie »starszy brat« (…), a to dlatego, że w tradycji żydowskiej »starszy brat« – Ezaw – jest też »zepsutym moralnie bratem«. Mimo to – mówił Benedykt XVI w książce Światłość świata − można tego określenia używać, bo mówi ono o czymś ważnym. Ważne jest jednak to, że Żydzi są naszymi »ojcami w wierze«. I być może to wyrażenie określa dobitniej nasze wzajemne stosunki”.

W tym roku z kolei (17 stycznia 2016) próg Synagogi Większej w Rzymie przestąpił również Franciszek – pierwszy papież, który już wcześniej (jako biskup Buenos Aires) regularnie uczestniczył w obchodach żydowskich świąt. W swej przemowie podkreślił on, jak ważna jest dlań relacja „braterstwa w wierze” łącząca chrześcijan i Żydów, oraz oświadczył, że przełom, którego znakiem była Nostra aetate, ma charakter głęboki i nieodwracalny: „Na szczególną wdzięczność Bogu zasługuje prawdziwa i głęboka przemiana, jaka na przestrzeni minionych pięćdziesięciu lat nastąpiła w relacjach między chrześcijanami a Żydami. Obojętność i niezgoda zmieniły się we współpracę i życzliwość. Z nieprzyjaciół i obcych staliśmy się przyjaciółmi i braćmi. Sobór (…) utorował drogę: »tak« dla ponownego odkrycia żydowskich korzeni chrześcijaństwa; »nie« dla wszelkiej formy antysemityzmu oraz potępienie wszelkiej zniewagi, dyskryminacji i prześladowań, które z niego wypływają”.

Ponadto Franciszek uświadomił nam jeszcze jedno: Nostra aetate nie jest wcale końcem drogi, ale jej początkiem, „bowiem wymiar teologiczny dialogu żydowsko-katolickiego zasługuje na coraz większe pogłębienie. Pragnę zachęcić wszystkich zaangażowanych w dialog – powiedział papież – aby kontynuowali wysiłki w tym kierunku z rozwagą i wytrwałością”.

 

Szczupłość miejsca nie pozwala mi już na omówienie trzeciej „ikony” dialogu podjętego przez ostatnich biskupów Rzymu: pielgrzymki do Izraela – ziemi Jezusa, Mojżesza i współcześnie żyjących Żydów. Do tego tematu wrócę w kolejnym odcinku.

Cdn.

 

Poprzednie odcinki cyklu zostały opublikowane w nr. 717, 718, 721, 725, 726, 728 i 729 miesięcznika „Znak”. Można je nabyć w formie drukowanej lub elektronicznej na stronie www.miesiecznik.znak.com.pl

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter