Ilustracja: Gaba Ochalik
Ilustracja: Gaba Ochalik
Michał Jędrzejek październik 2025

Odkrycie konwersacji

O ile dialog jest przyjętym od wieków sposobem przekazywania wiedzy, o tyle rozmowa jako element sztuki życia to dość młode zjawisko. Kiedy odkryliśmy, że z wymiany zdań możemy czerpać życiową przyjemność?

Artykuł z numeru

Między słowami. Jak budować głębsze relacje

Między słowami. Jak budować głębsze relacje

Czytaj także

Pisarz Mariusz Szczygieł w mieszkaniu na tle regału fot. Michał Mutor

z Mileną Rachid Chechab rozmawia Mariusz Szczygieł

Już nie traktuję ludzi jak postaci z komiksu

Mężczyzna i kobieta patrzą na horyzont. Zachodzi słońce. Rozmawiaja. Ilustracja Justyna Frąckiewicz

Cveta Dimitrova

Kłopotliwe pytania

Rytm dnia mademoiselle de Lespinasse był ściśle ustalony. Poranek to czas toalety, lektur, odpowiedzi na korespondencje. Później spotkania z najbliższymi przyjaciółmi, którzy chcieli z nią porozmawiać w cztery oczy. Obiad u madame Geoffrin dwa razy w tygodniu, w inne dni: hrabiowie, ministrowie, damy z towarzystwa. Wczesne popołudnie to czas wizyt. Wreszcie: od piątej po południu do dziewiątej wieczorem – codziennie przez 12 lat! – przyjmowanie gości w domowym salonie. To godziny najwyższej koncentracji, gdy jako gospodyni nie wolno jej było okazać roztargnienia. Korespondowała wszak z Wolterem i carycą Katarzyną II, stale bywali u niej Condillac i Turgot; z tą samą lekkością należało mówić o filozofii i polityce, sztuce i literaturze. Oczarowywała gości, ale przede wszystkim prowadziła rozmowę tak, żeby ukazać ich najmocniejsze strony, aby ci mogli błyszczeć i cieszyć się sobą nawzajem. Dzień nie kończył się jednak wraz z wyjściem ostatnich zaproszonych. Często wybierała się jeszcze do opery bądź znajomi i przyjaciele wysyłali po nią karetę, by spędziła z nimi także resztę wieczoru.

Czytając o tej tytance życia towarzyskiego, która dzień w dzień, przez lata, niezależnie od samopoczucia, odprawiała swoją „wielkoświatową pańszczyznę”, widziałem w niej rodzaj świętej, osoby opętanej pewnym ideałem życia, któremu oddaje się z absolutnym poświęceniem. I jakkolwiek tak wiele nas od mademoiselle de Lespinasse dzieli – w końcu należała do próżniaczej klasy doby ancien régime’u, która miała przywilej spędzenia życia na gadaniu – to nie mogłem uwolnić się od myśli, że ten ideał towarzyskości wciąż w pewnym stopniu może rezonować. A przynajmniej w wielu z nas tli się tęsknota za rozmową ciekawą i fascynującą, za obcowaniem z ludźmi, w którym są lekkość, swoboda, błyskotliwość.

Towarzyska utopia

Benedetta Craveri w książce Złoty wiek konwersacji poświęconej XVII- i XVIII-wiecznym salonom francuskim, z której pochodzi historia mademoiselle de Lespinasse, była całkowicie świadoma, że stawia przed oczami czytelników pewien – potencjalnie aktualny – wzorzec dobrego życia. Jak Michel Foucault piszący o antycznej „trosce o siebie”, Pierre Hadot widzący w filozofii „ćwiczenie duchowe”, Leszek Kołakowski prezentujący XVII-wiecznych nonkonformistów religijnych, tak też Craveri uprawia historię idei, która nie kryje się z tym, że może wpływać na naszą postawę tu i teraz. Jak pisze we wstępie: „Książka opowiada historię pewnego ideału (…). Ideału towarzyskiego spod znaku elegancji i uprzejmości, który przeciwstawiał logice siły i okrucieństwa instynktów sztukę przebywania razem, opartą na intelektualnym uroku i wzajemnej satysfakcji (…). Istnieje (…) być może głębsza i sekretna racja, która sprawiła, że podjęłam się badań nad odległą historią mającą posmak legendy: jest nią świadomość faktu, że mimo nieskończonego dystansu dzielącego nas od tamtego nieistniejącego już świata nigdy nie przestał on nas fascynować. (…) Tym, co dzisiaj podziwiamy i czego żałujemy (…), jest najbardziej reprezentatywna rozrywka tamtego towarzystwa: sztuka konwersacji” (tłum. J. Ugniewska, K. Żaboklicki).

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się