Michał Jędrzejek luty 2020

Przygody „boga filozofów”

Choć sam termin „bóg filozofów” pojawił się w poł. XVII w., rozmaite koncepcje boskości były obecne w filozofii już w starożytności, a formułowane bywają też współcześnie. Praca Stefana Klemczaka stanowi imponującą próbę opowiedzenia dziejów tej kategorii.

Artykuł z numeru

My, rodzice osób LGBT+

My, rodzice osób LGBT+

Nieczęsto autorzy akademickich prac z historii filozofii troszczą się o rozbudzanie i podtrzymywanie zainteresowania u swoich czytelników. Tak jednak jest w tym przypadku. Świadczy o tym już sam początek książki – niczym z powieści kryminalnej. „Rzadko kiedy możemy poznać dzienną datę powstania kategorii filozoficznej. W wypadku pojawienia się formuły »bóg filozofów« mamy jasność niemal co do godziny”. Chodzi o słynne wyznanie wiary Blaise’a Pascala. Po jego śmierci znaleziono przy nim kartkę papieru, świadectwo doświadczeń z tzw. nocy ognia z 23 na 24 listopada 1654 r. Obok zapisu doznania radości, pokoju i pewności pojawia się tam istotne dla dalszej tradycji filozoficznej przeciwstawienie: z jednej strony znajduje się Bóg biblijnych patriarchów: Abrahama, Izaaka i Jakuba, a z drugiej – „bóg filozofów i uczonych”. Możemy dopowiedzieć do Pascala: ten pierwszy jest obiektem kultu i daje nadzieję na ocalenie człowieka, ten drugi stanowi jeden z elementów filozoficznej teorii opisującej ład świata.

O ile Pascal obstawał za Bogiem Biblii, o tyle drugi ze świadków przywołanych we wprowadzeniu stanął po stronie dieu des philosophes et des savants. Mimo iż nie używał tego terminu, to młody Spinoza – bo o nim mowa – kilka lat po Pascalowskiej „nocy ognia” opublikował pierwsze prace, w których doszedł do swojego znanego rozstrzygnięcia: pozbawiony antropomorficznych cech Bóg nie może być niczym innym niż Naturą. W ten sposób sformułował jedną z najbardziej wpływowych nowożytnych koncepcji „boga filozofów”.

Choć sam termin pojawił się w poł. XVII w., rozmaite koncepcje boskości były obecne w filozofii już w starożytności, a formułowane bywają też współcześnie. Praca Stefana Klemczaka Deus ex metaphora. Bóg filozofów i jego funkcje stanowi imponującą próbę opowiedzenia dziejów tej kategorii. Autor zastrzega się, że nie są to „poszukiwania historycznofilozoficzne”, które wymagałyby pracy całej grupy badaczy wyspecjalizowanych w poszczególnych epokach, lecz że celem jest „zarysowanie schematu interpretacyjnego”, który pozwoli lepiej zrozumieć tytułową formułę. Rozległość analizowanego obszaru sprawia, że można jednak patrzeć na tę książkę niczym – jak pisze autor – na szereg „kaskaderskich wyczynów”. Tylko niebojący się ryzyka – i zarzutów specjalistów od konkretnych epok – kaskader może sobie pozwolić na autorską opowieść o 25 wiekach myśli.

Mowa tu więc o „bogu filozofów” – taką pisownię proponuje badacz, traktując tę kategorię jako jedno z wielu pojęć filozoficznych i odróżniając od Boga religii monoteistycznych pisanego wielką literą. Klemczak zaczyna od starożytnych, u których wyróżnia pięć wiodących ujęć boskości: to Platoński demiurg, Arystotelesowskie nieporuszony poruszyciel i samomyśląca się myśl, stoicka pneuma i Plotyńskie jedno. Bogactwo średniowiecznych rozważań charakteryzuje głównie przez pryzmat sporu o wszechmoc Boga (tu wielką literą, bo to Bóg z pogranicza religii i filozofii); scholastycy dyskutowali więc, czy może On złamać prawa natury, popełnić grzech albo zmienić przeszłość. Nowożytny przełom określa rozwój nauk przyrodniczych, a co za tym idzie, mechanicystycznej wizji natury, oraz spory epoki reformacji. Woluntarystycznego „Boga nieograniczonych możliwości” zastępuje coraz częściej skromny bóg-zegarmistrz odporny na konfesyjne podziały, unikający zarzutów o istnienie zła w świecie oraz gwarantujący regularność działania przyrody. Tym, co odróżnia „boga filozofów” od Boga religii, jest jego określona funkcja teoretyczna: gwarantuje on możliwość zdobycia wiedzy (Kartezjusz), stabilność praw natury (Newton), ład polityczny (Hobbes) czy rozumność dziejów (Hegel). Historia tej kategorii doprowadzona została ostatecznie do Husserla oraz Heideggera. U tego ostatniego „bycie” zajęło miejsce boskości, odgrywając rolę centralnego pojęcia.

Wbrew wrażeniu, jakie robi powyższa charakterystyka, nie mamy do czynienia z leksykonem czy słownikiem. Klemczak poprzedza bowiem część historyczną dwoma innymi. „Metody i założenia” prezentują metodologiczny ekwipunek autora, a zarazem między słowami zdradzają jego filozoficzne stanowisko. Tematyka „boga filozofów” umieszczona jest na dwóch płaszczyznach: antropologicznej i historycznej. Klemczak przyjmuje lapidarną definicję paleontologa Stephena J. Goulda: „ludzie to naczelne, które opowiadają historie”. Homo sapiens oswaja świat dzięki zdolności do snucia opowieści. Jedną z nich jest opowieść o boskości – dokonuje się ona poprzez metafory (stąd tytuł: Deus ex metaphora). Formułując koncepcje tego, co boskie, filozofowie będą sięgać po zrozumiałe określenia ze „świata życia”: rzemieślnik (demiourgos), zegarmistrz albo bibliotekarz (właśnie atrakcyjnym obrazem „boga filozofów” jako wielkiego bibliotekarza i wielkiego czytelnika Klemczak zamyka swoją erudycyjną książkę). Te antropologiczne potrzeby modelowane są przez historyczne przemiany, stąd nacisk na badanie, jak konkretni autorzy po przekroczeniu danego „progu epokowego”, dokonując recepcji tekstów wcześniejszych i dyskutując z sobie współczesnymi, podejmują na swój sposób temat boskości. Recepcji – w znaczeniu twórczej lektury – dokonuje też sam Klemczak, rozwijając chętnie metodologiczne sugestie Hansa Blumenberga (a także sięgając do jego historycznych analiz – w samych tytułach rozdziałów znajdują się wyraźne nawiązania do prac niemieckiego myśliciela).

W części pod pozornie neutralnym tytułem Co znaczy pojęcie złożone bóg filozofów? autor ukazuje wyraziście miejsce swojej pracy na filozoficznej mapie. Cała książka skrzy się od dyskretnych polemik z różnymi myślicielami, ale tu są one najmocniej zarysowane. Klemczak opisuje historyka filozofii jako „popsujzabawę”. Komu chce on pokrzyżować szyki? Zdaje się, że chodzi o trzy grupy myślicieli. Pierwsza to niektórzy autorzy bliscy tradycji chrześcijańskiej, którzy podejmują próby podporządkowania całej historii filozofii religijnym dziejom zbawienia. Tak więc – z jednej strony –filozofowie greccy są przez nich „chrzczeni” i ukazywani jako prorocy doktryn w pełni wyrażonych dopiero w Objawieniu, a – z drugiej strony – koncepcje wielu myślicieli nowożytnych ujmowane są jako karykatura myśli chrześcijańskiej. Klemczak w innym miejscu z delikatną ironią zauważa, że do tej samej tradycji należy staropolski autor Nowych Aten Benedykt Chmielowski, który w 1745 r. dzielił się swoją opinią, iż Platon może być zbawiony, ponieważ „o Bogu dobrze trzymał i o duszy nieśmiertelności nie dubitował”, więc najpewniej Bóg „rewelował mu przyszłe na świat przyjście Mesjasza”. Nawet przedchrześcijańskie osiągnięcia filozofii stają się w tym ujęciu chrześcijańską własnością. Deus ex metaphora ukazuje autonomię poszukiwań filozoficznych, także tych dotyczących boskości, których sens nie sprowadza się do antycypacji (bądź psucia) głębszej rzekomo myśli religijnej, lecz które wynikają z wyzwań stawianych przed myślicielami przez kolejne epoki.

Druga i trzecia grupa myślicieli to odpowiednio autorzy sięgający do myśli Heideggera i filozofowie analityczni. Heideggerystom zarzuca Klemczak bezzasadne próby poszukiwania głębszego („źródłowego”) znaczenia pojęć w greckich początkach filozofii oraz enigmatyczność własnych filozoficzno-teologicznych rozważań. Analitykom zaś rozważanie kategorii filozoficznych bez kontekstu historycznego i jałowość rozważań o możliwości logicznego uzgodnienia boskich atrybutów.

Historycznemu „popsujzabawie” można jednak zarzucić to, co Herbert Schnädelbach określił jako morbus hermeneuticus (nawet jeśli sam Klemczak odżegnuje się od hermeneutyki). Niemiecki filozof opisuje tę chorobę hermeneutyczną jako przekonanie, że filozofowanie polega na czytaniu dzieł filozofów, a nie na dialogu o sprawie. Jak dodaje: „Nie chodzi tu o sprzeciw wobec podejmowania historyczno-hermeneutycznej problematyki w filozofii, ale wobec zredukowania do niej filozofii”. Groźbę takiej redukcji widać w Deus ex metaphora choćby w komentarzu do uwag Leszka Kołakowskiego. Gdy Kołakowski zauważa pewną antynomiczność ujęcia boskości u Plotyna, dla którego Bóg może być absolutnie dobry, nawet gdyby pozostawał bezczynny i obojętny wobec całego świata, Klemczak tę uwagę postrzega jako ahistoryczną. W różnych miejscach można odnieść wrażenie, że autor neguje sens jakiejkolwiek oceny dawnych teorii boskości np. pod kątem ich wewnętrznej spójności. Interesuje go jedynie historyczna faktyczność, a nie teoretyczne roszczenie do obowiązywania danej teorii. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie sugestia, że do takiego ujęcia redukować się powinna współczesna filozofia.

Ukierunkowanie autora sprawia, że nie znajdą w jego książce pożywki ci, którzy chcą przerzucać mosty w myśleniu i w życiu wewnętrznym między filozofią a religią. Bóg filozofów to tu w końcu element historycznie zmiennych gier językowych, a nie pewna transcendentna rzeczywistość – jak woleliby inny myśliciele – do której filozofia i religia zbliżają się, podążając różnymi ścieżkami.

Jak podkreślano na dwóch spotkaniach autorskich z udziałem uznanych polskich filozofów religii – które odbyły się w Krakowie i w których miałem okazję uczestniczyć – Deus ex metaphora to rezultat kilku lat intensywnego wysiłku pisarskiego i dłuższego jeszcze czasu koncepcyjnej pracy. Widać to w bogactwie zebranego materiału, błyskotliwych przypisach stanowiących często „rozpoznanie” nowych terenów do myślenia, starannie dobranych przykładach. Co więcej, ten rodzaj pracy stanowi w obecnych warunkach uniwersyteckich, nastawionych na szybkie efekty, przykład działania anty- czy też pozasystemowego. To, że powstała w ten sposób tak wartościowa monografia – jeden z uczestników dyskusji mówił, że książki o takiej wadze pojawiają się w Polsce w tej dziedzinie raz na dekadę – powinno dawać do myślenia także w kontekście funkcjonowania naszego życia akademickiego.

_

Stefan Klemczak

Deus ex metaphora. Bóg filozofów i jego funkcje

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2018, s. 468

 

Kup numer