Michał Jędrzejek. Ilustracja: Agata Nowicka
Michał Jędrzejek. Ilustracja: Agata Nowicka
Michał Jędrzejek maj 2026

Detoks od AI

Czat GPT miał premierę raptem kilka lat temu (w listopadzie 2022 r.), jednak już widać, jak w wielu obszarach jesteśmy zmęczeni bądź zaniepokojeni ekspansją AI. Pokolenie Z fascynuje się latami 90., dekadą gdy internet dopiero raczkował

Artykuł z numeru

Analogowe nawyki

Analogowe nawyki

Jakiś czas temu, gdy dzień przed podróżą zepsuł się mój telefon, poczułem autentyczny niepokój. Uświadomiłem sobie, że bez nawigacji satelitarnej w smartfonie nie mam szans trafić na miejsce. Jedynym rozwiązaniem wydało mi się kupienie od razu nowego urządzenia. To wyraźny kontrast w porównaniu z tym, jak do podróży podchodziło pokolenie moich rodziców, którzy przed dalszym wyjazdem studiowali atlas drogowy, mapy, pozyskiwali wskazówki dotyczące konkretnej lokalizacji.

Nie chciałbym wracać do tamtych czasów, ale zarazem boleśnie odczuwam, że tracę w ten sposób pewne kompetencje (np. orientację przestrzenną) i jestem bezbronny w sytuacji kryzysowej. Poruszanie się autem nawet po własnym mieście sprawia mi kłopot.

Pojawienie się generatywnej AI spotęgowało poczucie, że technologia stanowi nie tylko błogosławioną pomoc, lecz również zubożenie naszych umiejętności poznawczych i społecznych. Gdy zacząłem konsultować z czatem GPT pomysły na teksty bądź zajęcia dla studentów, na początku byłem zachwycony: „No tak, czat potwierdza moje intuicje!”. Z czasem dopiero dowiedziałem się, że czatboty są zaprogramowane do roli pochlebcy. To tzw. sykofancja (grecki termin oznaczający bezpodstawne schlebianie rozmówcy), która sprawia, że obcowanie z nimi jest bardzo przyjemne dla odbiorcy. W niedawnym artykule z „Science” badacze, z Myrą Cheng na czele, porównali odpowiedzi na pytania udzielane przez prawdziwych ludzi (np. na forach internetowych) i AI. Okazało się, że czatboty 50% częściej niż ludzie zgadzały się z rozmówcą, utwierdzały go w jego punkcie widzenia, nawet gdy chodziło o zachowania krzywdzące czy niemoralne. Użytkownicy byli w konsekwencji mniej skłonni do przepraszania i zmiany swojego zachowania. Chętnie za to… ponownie korzystali z tych narzędzi, napędzając zyski ich producentów.

Technologia zbyt łatwo uwalnia nas od wysiłku poznawczego – czyli zmagania się z trudnościami, dzięki którym jednak ostateczny rezultat jest bardziej przemyślany i lepiej przez nas samych rozumiany. Podobnie uwalnia nas od tarcia społecznego, tj. konieczności skonfrontowania się z realnymi ludźmi, którzy mogą nie reagować z entuzjazmem na każdy nasz pomysł.

Czat GPT miał premierę raptem kilka lat temu (w listo–padzie 2022 r.), jednak już widać, jak w wielu obszarach jesteśmy zmęczeni bądź zaniepokojeni ekspansją AI. Pokolenie Z fascynuje się latami 90., dekadą gdy internet dopiero raczkował. Zaczynamy się zastanawiać, jak pielęgnować obszary życia analogowego, które łączą się z zaangażowaniem ciała, zmysłów, z materialnością przedmiotów, kontaktem z innymi ludźmi twarzą w twarz, samodzielnym mierzeniem się z pustą kartką. Pod anglojęzycznymi nazwami wracają zwyczaje naszych rodziców bądź dziadków: journaling (ręcznie tworzone zapiski), birdwatching (obserwacja ptaków) czy granny hobbies (babcine hobby takie jak robienie kiszonek bądź szydełkowanie). W nowym „Znaku” szukamy inspiracji do tworzenia dobrych nawyków bardziej analogowego, a zatem bardziej uważnego, wielozmysłowego, bogatego życia. A ja przy okazji spróbuję się przestawić, aby przynajmniej po Krakowie nauczyć się poruszać bez nawigacji.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się