Subskrybuj
Ilustracja w formie papierowego kolażu, jasne teksturowe tło. Profil uśmiechniętego mężczyzny jest zwrócony w prawą stronę. Twarz ma kolor ciemnego różu. Na głowie znajduje się czapka w biało-różowe paski. Za ucho wetknięte jest wieczne pióro. Ubranie ma kolor pomarańczowy
Ilustracja: Gaba Ochalik
Dr psychologii, pisarka, filozofka, pracuje w PAN w Warszawie. Autorka m.in. książek Bezmatek (2020), za którą otrzymała Paszport „Polityki” i Historia polskiego szaleństwa (2018)

Skąd brać pewność, że się żyje?

Pisanie dziennika ma pomagać w porządkowaniu myśli, samorozwoju, redukowaniu stresu, ćwiczeniu się we wdzięczności czy stanowić rodzaj autoterapii. I choć na te wszystkie pozytywne wpływy journalingu można znaleźć dowody, to sama nie dla tych korzyści piszę dziennik

Nie pragnę teraz być szczęśliwy, chcę tylko być obecny.

Albert Camus, Notatniki

Zacznę górnolotnie i egzaltowanie, biorąc siebie zbyt poważnie, czyli dokładnie tak, jak pasuje osobom powierzającym swe tajemnice „Drogiemu Pamiętnikowi”. Zacznę od wyznania, że prowadzenie dziennika to mój sposób, żeby uczcić życie. A do jego pisania popycha mnie parcie egzystencjalne, o którym tak soczyście, jak o wiśni, pisała Jolanta Brach-Czaina. Chodzi o zagęszczenie obecności. Z pewnością jest to jedna z moich idée fixe. Kiedyś usłyszałam od psychoterapeuty: „Pani obsesją jest obecność”. Można więc powiedzieć, że mam to zdiagnozowane – cierpię na obsesję obecności, a dziennik pozwala mi to pragnienie nasycić.

Głód rzeczywistości można oczywiście zaspokajać na różne sposoby. Moją metodą, od ponad 30 lat, jest próba wniknięcia w rzeczywistość poprzez prowadzenie dziennika. Mam jedno zadanie: nie oddalić się od bycia w świecie. Pisanie jako próba zbliżenia się do świata, próba, która przynosi upragnioną obecność. Annie Ernaux w Dzienniku zewnętrznym pytała: „Dlaczego to opowiadam, opisuję tę scenę i inne, które pojawiają się na tych stronach? Czego ze wszystkich sił szukam w rzeczywistości? Znaczenia? Owszem, często, choć nie zawsze, z (wyuczonego) intelektualnego nawyku, by nie poddawać się po prostu wrażeniom, by wznieść je na wyższy poziom. Może notując działania, postawy i słowa ludzi, których spotykam, ulegam złudzeniu, że się do nich zbliżam?” (tłum. A. Dwulit). Może to złudne wyobrażenie o roli dziennika, ale z tych, które pomagają pilnie żyć, zanurzyć się w świecie i „nie poddawać się po prostu wrażeniom”.

Pisząc pamiętnik, wywołuję obecność, tak jak w podstawówce wywoływałam duchy w piwnicy z koleżankami – przerażona, ale i zafascynowana tym przejściem od normalności do czegoś więcej.

Choć sąsiadki ostrzegały, że jedna z mieszkanek naszego bloku przez te duchy oszalała. A ja szalałam z dzikiej obecności, wbijając długopis w 32-kartkowy zeszyt w kratkę. I…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze: Analogowe nawyki