Il. Marta Ruszkowska
Mira Marcinów listopad 2025

Czego boi się hipochondryk?

Niektórzy psychoterapeuci rozpoczynają leczenie swoich hipochondrycznych pacjentów od pytania: „Czy zgadzasz się, że kiedyś umrzesz?”. A przecież tak trudno się na to zgodzić, nie tylko hipochondrykom

Artykuł z numeru

Kiedy w Polsce będą Chiny

Kiedy w Polsce będą Chiny

Czytaj także

□Katarzyna Kozyra, Olimpia, 1996. Muzeum Narodowe w Krakowie fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Joanna Tracz

Podróż do kraju choroby. Kanceroesej

Mira Marcinów

Ciało pamięta

Hipochondria to jedyne, co mi nie dolega.

Tony Hancock

1. Od dłuższego czasu odmawiałam przygotowania tekstów do miesięcznika „Znak” z uwagi na stan zdrowia. Schemat korespondencyjny był zawsze ten sam. Dostawałam propozycję napisania eseju na temat bliski moim zainteresowaniom badawczym, dziękowałam za nią, pisałam, że jeśli mi zdrowie pozwoli, to z przyjemnością podejmę się zadania, a potem informowałam z żalem i wstydem, że jednak nie dam rady przygotować artykułu. W miarę konkretnie – ale bez zbędnych szczegółów – podawałam, jaka choroba uniemożliwia mi napisanie zamówionego tekstu. Ostatnie maile w duchu unikająco-medycznym wymieniłam z redakcją „Znaku” pod koniec marca. Wróciłam wtedy z dziwnej podróży. Z dzikim jet lagiem, który nie mijał i okazał się czymś więcej, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam czym. Czym są te bóle głowy 10/10, sztywność karku, zawroty, gorączka, światłowstręt, dezorientacja, wysypka, rozdrażnienie, drżenie rąk i niedowłady w nogach, a także sporadyczne utraty przytomności? W odpowiedzi odmownej napisałam więc: „Ze względu na problemy zdrowotne”. Bo jeszcze wtedy mogłam odpisać, byłam w stanie ułożyć wyrazy z liter, proste frazy ze średniej długości słów, utrzymać łączność między zdaniami.

Kilka miesięcy później, na początku lipca, otrzymałam propozycję przygotowania do niniejszego miesięcznika eseju osobistego o hipochondrii – tak bez ogródek, expressis verbis. Dopiero wtedy pomyślałam, że przecież tak to może wyglądać: moje opowieści o chorobach, które wypisuję w pełnych rezygnacji mailach, ktoś mógłby zinterpretować jako przejaw nieuzasadnionego przekonania o posiadaniu poważnej choroby somatycznej lub lęku przed nią, jak często określana bywa hipochondria. Najprostsza definicja zaburzenia hipochondrycznego, widniejąca w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób WHO, precyzuje, że jest ono utrwalonym przekonaniem pacjenta o posiadaniu poważnej choroby somatycznej, której nie potwierdzają ani badania lekarskie, ani wyniki badań laboratoryjnych. Osoba cierpiąca na zaburzenie hipochondryczne może uporczywie prezentować dolegliwości dotyczące różnych narządów oraz doświadczać lęku o własne zdrowie, mimo zapewnień lekarskich, że nie istnieje żadne poważne zagrożenie. Wydaje się więc, że hipochondria jest beznadziejnie paradoksalna: osoba hipochondryczna najbardziej na świecie boi się zachorować, a ta obsesja czyni ją właśnie osobą chorą. Hipochondria – pod różnymi nazwami – znajduje się we wszystkich systemach klasyfikacji chorób i problemów zdrowotnych.

Kiedy więc poproszono mnie o napisanie tego tekstu, pomyślałam: a gdybym tak rozpoczęła esej o hipochondrii wyznaniem o „prawdziwej” chorobie? Mogłoby się wydawać, że w ten sposób powstałby manifest antyhipochondryczny, jednak coś mi mówiło, że będzie inaczej. Bo dopiero co wyszłam, po trzytygodniowej hospitalizacji, ze szpitala. Z diagnozą: zapalenie opon mózgowych, mózgu i serca. W sporcie to się nazywa hat trick: osiągnięcie potrójnego sukcesu, najczęściej trzech bramek. A tu stan zagrożenia życia, długie leczenie szpitalne i jeszcze dłuższa rehabilitacja. Awaria mózgu uniemożliwiła mi sprawne napisanie maila odmownego do „Znaku” o treści zgodnej z wcześniejszą stylistyką mojej korespondencji: zawierającej podziękowania za propozycję i odmowę, podyktowaną (nowymi) problemami zdrowotnymi. Nie byłam w stanie złożyć takiego, nawet poszarpanego, zdania. To, na co pozwalały mi moje ograniczone zdolności poznawcze, to sporządzenie krótkiej odpowiedzi pozytywnej.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się