(fot. Łukasz Murgrabia)
Dominika Kozłowska listopad 2021

Samotność pokrzywdzonych

Samotność ludzi przyzwoitych bliska jest samotności tych wszystkich, którzy w ostatnich latach zostali z Kościoła wykluczeni lub którzy zdecydowali się z niego odejść, aby ocalić wiarę. Samotność geja, lesbijki i osoby trans, feministki i feministy od lat walczących o prawa przynależne każdej osobie. Samotność zakonnicy, która zdecydowała się odejść, i księdza, który jest szykanowany przez swojego biskupa.

Artykuł z numeru

Oswajanie samotności

Myślę o samotności każdej z osób zranionych przez ludzi Kościoła. O samotności kobiet i mężczyzn ze wspólnoty prowadzonej przez Pawła M., doświadczających najpierw przemocy seksualnej, manipulacji i poniżenia, a następnie lekceważenia i odrzucenia ze strony przełożonych Pawła M. i jego współbraci. Ostatnio za sprawą raportu specjalnie powołanej komisji uzyskaliśmy lepszy wgląd w potworne nadużycia, jakich dopuszczał się dominikanin. Ile raportów jeszcze nie powstało? Ile historii czeka na ujawnienie? Ile osób nadal w samotności musi się zmagać z doznanymi krzywdami?

Unikam słowa „ofiara”. Jest to określenie tożsamościowe, które może się przyczyniać do wtórnej stygmatyzacji, zamknięcia biografii człowieka w tym jednym traumatycznym doświadczeniu. Osoba pokrzywdzona, osoba zraniona – te określenia kryją w sobie możliwość przepracowania trudnego doświadczenia, a zatem nadają jakąś sprawczość.

Często rozmawiam z  osobami, które czują się samotne w Kościele. Są pozostawione same sobie w niezgodzie na patologie od lat przyczyniające się do dewastacji katolickiej wspólnoty. Pamiętam te wszystkie ataki ze strony osób sprawujących w Kościele władzę na ludzi, którzy ponad korporacyjną lojalność stawiają uczciwość, prawdę i przyzwoitość. Spotkały się z oskarżaniem o działanie na szkodę Kościoła, niszczenie go czy o złą wolę.

W takich sytuacjach mam ochotę przywoływać słowa drogiego wykształconym duchownym Arystotelesa. W Etyce nikomachejskiej filozof dystansuje się od swojego mistrza Platona, podkreślając, że bliższa jest mu prawda niż autorytet nauczyciela: „Zdaje się chyba jednak, że może lepiej jest i że trzeba dla ocalenia prawdy poświęcić nawet to, co jest nam bardzo bliskie, zwłaszcza jeśli się jest filozofem. Bo gdy jedno i drugie jest drogie, obowiązek nakazuje wyżej cenić prawdę (aniżeli przyjaciół)”.

Samotność ludzi przyzwoitych bliska jest samotności tych wszystkich, którzy w ostatnich latach zostali z Kościoła wykluczeni lub którzy zdecydowali się z niego odejść, aby ocalić wiarę. Samotność geja, lesbijki i osoby trans, feministki i feministy od lat walczących o prawa przynależne każdej osobie. Samotność zakonnicy, która zdecydowała się odejść, i księdza, który jest szykanowany przez swojego biskupa.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Samotność potęguje krzywdę, pogłębia wykluczenie. W obliczu zła, krzywdy, nadużyć żyjemy najpierw samotnie.

A jednak każda krzywda zostaje prędzej czy później wydobyta na jaw i nazwana po imieniu. Ujawnienie prawdy pozwala rozpoznać i ukarać sprawców zła. Gulbinowicz, Głódź, Janiak, Rakoczy, Tyrawa, Napierała, Regmunt i Gołębiewski – ci duchowni zostali ostatnio ukarani przez Stolicę Apostolską. I choć kara wydaje nam się niewspółmierna do domniemanej winy, nie jest ona przecież ostatnim słowem w sprawie. Nie zamyka dalszych badań, nie kończy wysiłków podejmowanych przez wszystkich sprawiedliwych, którzy są zdeterminowani, aby odsłonić całą prawdę.

I  jest w  tym jakaś nadzieja, że samotność zranionych, wykluczonych i dyskryminowanych staje się początkiem nowej społecznej solidarności. Solidarności, która rodzi się z niezgody na zło; która rodzi się z troski o los bliźniego.

Kup numer