(fot. Łukasz Murgrabia)
Dominika Kozłowska październik 2021

Do kogo się uśmiecham

W niewielkiej książeczce pt. O tyranii. Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku Timothy Snyder nie pomija także lekcji dotyczącej uśmiechu. Niezależnie od tego, czy mowa o faszystowskich Włoszech, nazistowskich Niemczech, stalinowskich czystkach czy pogromach na tle etnicznym, ci, którzy obawiali się najgorszego, zapamiętali, jak traktowali ich sąsiedzi. Wielkiego znaczenia nabierały wtedy gesty – uśmiech, uścisk dłoni, serdeczne pozdrowienie.

Artykuł z numeru

Z czego się śmiejemy

Czytaj także

z Ewą Woydyłło-Osiatyńską rozmawia Szymon J. Wróbel

Każdy garnek można wyszorować

Jan Jęcz

Bawi cię to?

Również w mniej dramatycznych sytuacjach to właśnie uśmiech jest najbardziej uniwersalnym wyrazem tego, że w drugim człowieku widzimy przede wszystkim bliźniego. W Domu Matki i Dziecka w Słupsku prowadzonym po wojnie przez Anielę Urbanowiczową, bohaterkę tekstu Anny Matei opublikowanego w cyklu „Ludzie Znaku”, wykluczona była „brutalność obcowania”. „Nie wydawano poleceń, nie oceniano, nie podnoszono głosu. Uśmiechano się”.

Uśmiech od uśmieszku – podstępnego, szyderczego, nienawistnego – oddziela przepaść niemożliwa do pokonania. Od ośmieszenia jest tylko krok do poniżenia. Dlatego zapewne opublikowany pośmiertnie esej Leszka Kołakowskiego o Jezusie nosi tytuł Jezus ośmieszony.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Pytanie, do kogo się uśmiecham, można zamienić na pytanie, kto jest moim bliźnim. Wspólnota uśmiechu mogłaby być najczytelniejszym znakiem jedności rodzaju ludzkiego. Uśmiech jest zaproszeniem do spotkania, jego początkiem, pierwszym słowem. Uśmiech wobec „przybysza, wdowy i sieroty”, wobec wykluczonych, marginalizowanych, ośmieszanych. Uśmiech – znak przyjęcia.

Znamienne, że ataki na gender rozpoczęły się w  Polsce od artykułów piętnujących scenariusze warsztatów dla przedszkolaków, które to zakładały, że chłopcy będą odgrywać rolę dziewczynek, a dziewczynki chłopców. Przebieranie się w dziewczęce stroje było jednym z elementów tych zajęć.

Stereotypowo damskie stroje (najlepiej podomka i papiloty) mają swoje zastosowanie jedynie w  kabarecie. „Chłop przebrany za babę” – jak pisze w tekście otwierającym Temat Miesiąca Jan Jęcz – od dekad wywołuje w Polsce salwy śmiechu samym pojawieniem się na scenie, zanim zdąży cokolwiek powiedzieć. Poza sceną przeistacza się w „potwora gender”. A przecież, gdyby spojrzeć na sprawę z odrobiną humoru, można by uznać, że prawo mężczyzn do ubierania się w stroje uznawane za kobiece jest wyrazem równościowej emancypacji, skoro kobiety wywalczyły prawo do chodzenia w spodniach.

O innym ważnym aspekcie uśmiechu mówi w rozmowie Ewa Woydyłło-Osiatyńska. „Wszystkie sytuacje z wyjątkiem tragicznych można przerobić na scenariusz komedii. Jest druga w nocy, jedziesz z załadowanym bagażnikiem z wakacji i łapiesz gumę. Dzieci ryczą. Co zrobisz? Spójrz na to z zewnątrz i zobacz scenę jak z absurdalnego filmu”. Poczucie humoru i dar dystansu (również do własnych słabości i ograniczeń) są w życiu odtrutką na złe emocje, poczucie żalu i złości. Umiejętność spojrzenia na samego siebie z uśmiechem jest najczęściej pierwszym krokiem do obdarzenia uśmiechem innych.

Kup numer