Dominika Kozłowska kwiecień 2021

Ekologia i koniec brudnego kapitalizmu

Średnia cena litrowej butelki coca-coli w Stanach Zjednoczonych wynosi 1,50 USD. Litr benzyny kosztuje zaś tam średnio 83 centy. Dlaczego benzyna jest tak tania? Czy koszty związane z likwidacją skutków degradacji środowiska naturalnego oraz emisji do atmosfery gazów cieplarnianych są wliczane w cenę produkcji litra paliwa?

Artykuł z numeru

Świat prosi o ratunek

Czytaj także

Dominika Kozłowska

Kulinarna rewolucja

A przecież ropa czy węgiel generują bardzo realne obciążenie finansowe dla społeczeństwa. Wystarczy, abyśmy pomyśleli o wszystkich pieniądzach, które miasta i gminy wydają i będą wydawać w przyszłości na walkę ze smogiem, ochronę zdrowia i leczenie chorób związanych z zanieczyszczeniem środowiska i przystosowaniem się do skutków zmian klimatycznych.

Już ten jeden przykład pokazuje, że rewolucja ekologiczna musi przede wszystkim objąć gospodarkę.

Czytaj także

Kulinarna rewolucja

W ostatnich latach rozwój zielonych technologii przyspieszył. W wielu dziedzinach – począwszy od energetyki, transportu, produkcji żywności i budownictwa (produkcja cementu w skali całego świata odpowiada za ok. 5% antropogenicznej, czyli związanej z działalnością człowieka, emisji CO₂), aż po rzeczy codziennego użytku zawierające najczęściej plastik produkowany przy użyciu paliw kopalnych – istnieją już czyste alternatywy. Ich masowe wdrożenie jest jednak nadal zdecydowanie droższe od stosowania starych technologii.

Zeroemisyjna gospodarka to cel wyznaczony zarówno przez sygnatariuszy globalnego porozumienia klimatycznego zawartego pod auspicjami Organizacji Narodów Zjednoczonych w Paryżu, jak i przez Unię Europejską. Program Europejski Zielony Ład mówi o rozwoju nowoczesnej, zasobooszczędnej i konkurencyjnej zeroemisyjnej gospodarki. Oznacza to budowę nowego modelu ekonomicznego, w którym wzrost nie będzie powiązany z ekstensywnym zużywaniem zasobów, a żadna osoba ani żaden region nie pozostaną w tyle. To ogromna szansa dla państw Starego Kontynentu. Również dla Polski, której gospodarka wciąż oparta jest na węglu. W 2018 r. w polskich elektrowniach węglowych i górnictwie zatrudnionych było ponad 100 tys. osób. To zdecydowanie najwięcej w całej Unii Europejskiej. Drugie w zestawieniu Niemcy zatrudniały łącznie w tych dwóch sektorach nieco ponad 35 tys. pracowników. Węgiel ma również ok. 80% udziału w naszym miksie energetycznym, co obrazuje, jak długą drogę musimy przebyć w najbliższych latach, by w energetyce odejść od najbrudniejszych paliw kopalnych.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Modele klimatyczne prezentowane podczas szczytu klimatycznego ONZ w Katowicach w 2018 r. przewidywały, że wzrost globalnej temperatury o 2ºC zagrozi życiu setek milionów osób. Już dziś według ONZ każdego roku istotnie wzrasta liczba ludzi zmuszonych do opuszczenia dotychczasowego miejsca życia z powodu zmian klimatycznych. A liczba tej kategorii uchodźców będzie wzrastać. Słychać głosy, że obecna pandemia mimo tragedii przyniosła też odrobinę nadziei. Dostarczyła bowiem przykładów na siłę międzynarodowej i państwowej mobilizacji w obliczu globalnego zagrożenia. A przecież skutki katastrofy klimatycznej mogą być dużo bardziej poważne niż następstwa pandemii, z którą zmagamy się obecnie.

Kup numer