70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Niebo gwiaździste w nas

Prawo naturalne jest jednym z bardziej kłopotliwych pojęć współczesnej filozofii polityki. Przez jednych dyskredytowane jako pojęcie nazbyt ideologiczne, przez drugich promowane jako fundament społecznej nauki Kościoła, sprawia kłopot tym, którzy pragną iść ścieżką rzeczowej i pozbawionej uprzedzeń refleksji.

Zbigniew Stawrowski w swojej książce podejmuje się niełatwego zadania przeprowadzenia rzetelnej i bezstronnej refleksji nad prawem naturalnym jako podstawą ładu politycznego. Autor – na przekór współczesnym tendencjom – dowodzi, że problem prawa naturalnego można badać w sposób pozbawiony ideologicznych wtrętów. Podążając tropem wielkich filozofów, wykazuje nieusuwalność prawonaturalnej perspektywy, która, choć dziś pozornie nieobecna, wcale nie znikła, lecz jest intensywnie rozwijania i rozważana pod szyldami praw człowieka, refleksji nad sprawiedliwością lub wolnością.

Stawrowskiego nie interesują spory o treść prawa naturalnego, choć w swojej książce nie abstrahuje od pytania o możliwość pozytywnego określenia takich treści. Swą uwagę skupia jednak przede wszystkim na problemie zakorzenienia owego prawa w ludzkiej naturze i możliwościach budowania w oparciu o nie ładu politycznego. Prawo naturalne nie jest bowiem – jak podsuwa nam wyobraźnia – zbiorem ustaw spisanych ręką wszechmocnego Boga i obwieszczonych w tajemniczy sposób człowiekowi; prawo to jest czymś najbardziej wewnętrznym i bezpośrednim – jest podstawową zasadą działania naszego bytu. Dlatego – jak argumentuje Stawrowski – pytanie o nie jest właściwie pytaniem o istotę samego człowieka, o jego rozumność, wolność i naturalne pragnienie budowania więzi z innymi ludźmi.
Warto w tym miejscu uprzedzić tych, którzy nastawiają się na lekturę książki z historii filozofii politycznej – książka Stawrowskiego jest głęboko ahistoryczna, co jednak okazuje się jej wielką zaletą. Jego celem nie jest analiza długich i bogatych dziejów pojęcia „prawo naturalne” – ewolucji znaczenia, zmian paradygmatów, sporów interpretacyjnych – lecz raczej chęć zrozumienia istoty problemu, czyli relacji pomiędzy prawem naturalnym a ładem politycznym. U podstaw książki leży przekonanie, że na świat, w tym także na świat społeczny, warto spoglądać rozumnie i że najwięksi myśliciele, którzy tak właśnie czynili, w gruncie rzeczy mówili o tym samym: o tym, że fundamenty ładu społecznego zapisane są w ludzkiej naturze. Dlatego, choć wizje omawianych przez autora filozofów dzieli niemal wszystko, mogą oni ze sobą rozmawiać. Tym bowiem, co spaja ich dążenia, jest wiara w to, że droga rozumu rodzi nadzieję zbudowania sprawiedliwego ładu społecznego i politycznego.

Problem prawa naturalnego wiąże się zatem z pytaniem o racjonalność rzeczywistości. Nie chodzi jednak o racjonalność świata przyrody, lecz racjonalność innego typu – racjonalność świata relacji społecznych. Tak postawione pytanie o prawo naturalne wymaga jednak odniesienia nie tylko do problemu racjonalności, lecz także wolności człowieka. Skomplikowana natura ludzkiej wolności sprawia, że człowiek – jedyna rozumna istota na ziemi – niejednokrotnie tworzy wokół siebie rzeczywistość nieracjonalną, tak jakby obdarzony był nie rozumem, lecz jakimś przedziwnym narządem służącym do anarchizacji świata, w którym żyje.

Książka Stawrowskiego jest ahistoryczna także pod innym względem. Zamysł autora polega na tym, by na filozoficznej biesiadzie – podobnej do tej, jaką w Uczcie opisywał Platon – zgromadzić klasyków, którzy poza czasem i przestrzenią, zanurzeni w wiecznym świecie idei, będą się spierać o sens prawa naturalnego. Nie znaczy to jednak, że ich debata na temat prawa naturalnego jest oderwana od rzeczywistości i grzęźnie na mieliźnie abstrakcyjnych i nazbyt teoretycznych sporów. Takie niebezpieczeństwo oddala sam autor, którego rola nie sprowadza się do wiernego przedstawiania poglądów zaproszonych filozofów. Okazuje się, że to właśnie on nadaje ton całej debacie. Jego obecność odciska się na każdym poziomie książki. Najważniejsze wydaje się to, że wniósł do debaty swój własny punkt widzenia oraz swoje własne wątpliwości i pytania stawiane z perspektywy człowieka żyjącego tu i teraz, w Polsce na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia – człowieka, który jak pisze sam Stawrowski: „spoglądając na siebie i wokół siebie, stara się po prostu coś zrozumieć” (s. 16).

Stałym motywem refleksji autora jest namysł nad dwuznacznością kluczowych dla tytułowej problematyki pojęć: prawa i natury. Wskazuje przy tym na nieusuwalne napięcie pomiędzy dwoma odmiennymi porządkami praw: z jednej strony praw tworzonych i egzekwowanych przez ludzi (lex – ustawa) – nierzadko dalekich od doskonałości i historycznie zmiennych; z drugiej strony praw idealnych, w pełni rozumnych, niezmiennych i koniecznych (ius – prawo) – zawierających w sobie samą ideę sprawiedliwości.

Podobna trudność daje o sobie znać w odniesieniu do pojęcia „natura”. Wszak natura to z jednej strony całość otaczającego nas świata, czyli przyroda, z drugiej zaś to istota danego bytu. Stawrowskiego zasadniczo nie interesuje pierwszy z wyróżnionych sposobów rozumienia natury, co zresztą znajduje swój wyraz w proponowanej przez niego terminologii: gdy mówi o naturze w sensie przyrody, posługuje się terminem „prawa natury”, gdy mówi o naturze jako istocie człowieka, interesuje go dotarcie do „praw naturalnych”, czyli moralnie doniosłych praw mających swe źródło w istocie człowieka.

Pytanie o sens prawa naturalnego okazuje się jednak niepełne, jeżeli nie bierze pod uwagę jego znaczenia w procesie budowania wspólnoty państwowej. Dlatego refleksja nad prawem naturalnym ostatecznie podporządkowana jest pytaniu o najdoskonalszy kształt ładu politycznego. Najdoskonalszy nie znaczy jednak „najbardziej racjonalny” czy też „w pełni zgodny z wymogami rozumu”. Stawrowski stara się pokazać, że ostateczny kształt państwa prawa (czyli państwa, w którym rządzą rozumne ustawy) winien uwzględniać faktyczne skłonności ludzkiej natury. Doświadczenie poucza nas bowiem o tym, że choć z natury ludzie działają rozumnie i dążą do dobra, to w praktyce ich sposób działania jakże często rozmija się z tym, co zgodne z naturą. Dlatego choć z punktu widzenia rozumu wspólnota polityczna winna naśladować „komunię wcielonych bogów”, to mając na uwadze realia życiowe, wspólnota taka powinna umożliwiać pokojowe współżycie „wcielonym diabłom”. W praktyce oznacza to, że w dobrze zaprojektowanym państwie winny istnieć mechanizmy regulujące aktywność obywateli skłonnych do podejmowania działań motywowanych egoizmem i wymierzonych przeciw interesom wspólnoty, tak by dobro wspólne, jak również rozwój i pomyślność innych jednostek były w należyty sposób chronione. Powodzenie państwa prawa nie jest zatem zależne od kondycji moralnej jego obywateli, lecz od sprawności w tworzeniu i egzekwowaniu jasnych, przejrzystych i sprawiedliwych praw.
W tym duchu Stawrowski interpretuje Kanta i Platona. Ich zdaniem najważniejszym zadaniem praktycznym, jakie stoi przed człowiekiem, jest utworzenie odpowiedniej, sprzyjającej przestrzeni, wspierającej ludzi na drodze do szczytów ich ostatecznego powołania. Tą przestrzenią ma być właśnie rozumnie zorganizowane państwo. „Rozumnie” oznacza dla nich: w zgodzie z wymaganiami ludzkiej natury, przede wszystkim jej najwyższego wymiaru, który Platon utożsamia z rozumem, zaś dużo bardziej precyzyjny Kant – z wymiarem moralnym. To właśnie wprowadzone przez Kanta pojęcie moralnej autonomii pozwala mu wypełnić intuicje Platona „logiką” relacji autonomicznych osób i zarysować na jej podstawie zasadnicze ramy racjonalnej struktury „państwa obywatelskiego”. Platon i Kant są zgodni, że rozumny porządek polityczny najpełniej urzeczywistnia się w republikańskim państwie prawa.

Pytanie o możliwości realizacji ostatecznego powołania człowieka przenika również filozofię Hegla. Wychodząc od analiz relacji pomiędzy moralnością (Moralität) i etycznością (Sittlichkeit), Hegel ukazuje, że etyczna wspólnota stanowi duchową przestrzeń, w której kształtuje się jednostka, po to by z czasem duchowo zaświadczyć, że prawa etyczne stanowią jej własną istotę – „drugą naturę”. Człowiek osiąga „etyczność” wówczas, gdy poprzez swą wiedzę i aktywność przekracza indywidualny wymiar swej wolności, gdy w tym, co zewnętrzne (czyli w świecie relacji społecznych, kultury i wszystkich innych wytworów ducha) odnajduje siebie.

Z kolei, podejmując dialog z Hobbesem, Stawrowski konkretyzuje wizję państwa jako wspólnoty „wcielonych diabłów”. Według Hobbesa człowiek z natury dąży do powiększenia własnej mocy, nie zaś do realizacji dobra wspólnego, dlatego w stanie natury relacje międzyludzkie kształtują się w zgodzie z logiką wojny wszystkich przeciwko wszystkim. Przezwyciężenie stanu wojny możliwe jest dzięki określeniu rozumnych warunków pokoju – „norm naturalnych”. Ich zachowanie i poszanowanie przez wspólnotę „wcielonych diabłów” wymaga jednak istnienia instytucji władzy zdolnej swoją mocą wzbudzić lęk u wszystkich poddanych i w ten sposób powstrzymać ich od działań, które w stosunku do innych jednostek oznaczałyby otwartą agresję.

Przeciwną wizję ludzkiej natury przedstawia Tomasz z Akwinu. Według niego to właśnie prawo naturalne – nie zaś, jak chciał Hobbes, wola mocy – określa wewnętrzną dynamikę ludzkiego bytu (a więc sposób, w jaki ów byt naturalnie i normalnie zachowuje się i działa). Ze względu na złożoną strukturę bytu ludzkiego prawo naturalne przejawia się w człowieku dwojako: jako naturalne i nieświadome dynamizmy (inklinacje) ludzkiej natury oraz jako świadome obowiązki moralne, przy czym prawo naturalne (obowiązki moralne) zakorzenione w prawie natury (inklinacje) obowiązuje ze względu na jego rozumną treść.

W posłowiu wieńczącym całość rozprawy autor dokonuje nie tyle streszczenia wcześniejszych wywodów, co – korzystając z najcenniejszych osiągnięć swych poprzedników – kreśli taką mapę ludzkiej natury, jaka może stać się drogowskazem dla współczesnego człowieka. Wyróżnione przez autora elementy są uszeregowane według określonego klucza: od materialnych aspektów ludzkiego życia aż po polityczną organizację wspólnoty etycznej. Z tego względu mapę tę interpretować trzeba raczej hierarchicznie aniżeli wyłącznie topograficznie.

Co zatem łączy omawianych filozofów? Zdaniem Stawrowskiego nicią przewodnią, która mimo wszystko pozwala mówić o dialogu, jest uznanie wartości rozumu jako fundamentu budowania wspólnoty. Z książki przebija optymizm i wiara w możliwości urzeczywistniania państwa prawa zakorzenionego w istotnych elementach ludzkiej natury. Trzeba przyznać, że Stawrowskiemu udało się zarazić czytelnika wiarą w możliwości prowadzenia racjonalnej i rzeczowej dyskusji na temat polityki. Z drugiej jednak strony, trudno pozbyć się wrażenia, że ów optymizm jest czymś nieprzystającym do obecnej sytuacji człowieka. Można odnieść wrażenie, że Stawrowski, sam będąc przekonanym, że jedyną drogą budowania wspólnoty politycznej jest racjonalny dyskurs uwzględniający wymogi natury człowieka i praktyki życiowej, dobiera sobie rozmówców, którzy reprezentując podobny sposób myślenia, potwierdzają jego przekonania. Zapewne z tego względu pomija milczeniem problemy, które zrodziły się w drugiej połowie dziewiętnastego wieku i w wieku dwudziestym, zwłaszcza zaś na gruncie postmodernizmu. Pozwala mu to uniknąć kłopotliwych pytań dotyczących bankructwa optymistycznych wizji projektujących ład polityczny oparty na pracy rozumu, do którego – w opinii wielu – doszło w dwudziestym wieku za sprawą rozwoju ustrojów totalitarnych.

To, co jest źródłem poczucia niedosytu, a więc dystans autora w stosunku do współczesnych sporów dotyczących prawa naturalnego i ładu politycznego, jednocześnie stanowi o sile tej książki. Stawrowskiemu udało się napisać interesującą i rzeczową pracę podejmującą problem przez wielu odrzucany nie ze względów merytorycznych, lecz czysto ideologicznych. Tymczasem jej autor pokazał, że myślenie polityczne pozbawione odniesienia do prawa naturalnego skazane jest na bankructwo i że najcenniejsze wizje ładu politycznego powstały w wyniku głębokiej refleksji nad naturą człowieka i wymogami rozumności. Wielkim atutem okazało się podejście do pytania o prawo moralne bez uprzedzeń, demagogii i zacietrzewienia cechujących wielu współczesnych myślicieli. Dzięki temu odsłonił Stawrowski wartość prawonaturalnej perspektywy w projektowaniu ładu politycznego.


Zbigniew Stawrowski, Prawo naturalne a ład polityczny, Instytut Myśli Józefa Tischnera, Kraków 2006, ss. 468.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata