Fot. Wydawnictwo WBPiCAK
Wojciech Bonowicz czerwiec 2026

Moi, Mistrzowie | Konrad Góra

Poezja jako odkurzacz dmący w trąbkę? A dlaczego nie?!

Artykuł z numeru

O czym śni Ameryka?

O czym śni Ameryka?

Czytaj także

Kadr z filmu Rób, co należy. Na tle intensywnie czerwonej ściany widać sześciu mężczyzn. Trzech z nich siedzi po prawej stronie na krzesłach, pod kolorowym, nakrapianym parasolem. Pozostali, w sportowych strojach, przechodzą wzdłuż ściany i oddalają się od siedzącej grupy.

Diana Dąbrowska

Kto tu jest u siebie?

Jak powinien

dobiegać głos poety

W latach zerowych

tego spazmatycznego,

kurczliwego wieku

strachu i bredni

gdzieś w Szwajcarii

był skłot

całkiem precyzyjnie

wtopiony w piękną,

obrośniętą psim winem

kamienicę: i kiedy ktoś

dokładnie się mu

przyjrzał, to dostrzegał

zwisające między łozami

dwa cieniutkie kabelki,

na końcu których skromnie

skrzyły się dwie

łyżeczki deserowe.

Po ich zetknięciu

piętro wyżej zamykał się

dwunastowoltowy obieg

elektryczny, w który

wpojony był żołnierzyk

na baterię (dobosz

Gwardii Watykańskiej

w stroju przed-

napoleońskim)

maszerujący i bijący

w mikroskopijny bębenek.

Jeśli nikt go nie powstrzymał,

po trzydziestu centymetrach

wykładał się jak długi

na świńsko podłożonym

prożku, nabitym na stałe

obłupku z kostki

od polskiej palety,

bo wszystkie palety

były z Polski, wprost

na włącznik od złodziejki,

zamykając tym samym

dwustutrzydziestowoltowy

obieg elektryczny, do którego

kolejne piętro wyżej

podłączono

odkurzacz starego typu

wydychającą stroną

dmący w trąbkę.

Tak powinien dobiegać głos poety.

Konrad Góra, Wiersze zebrane (2008–2025), WBPiCAK, Poznań 2025, s. 589

Przeczytałem ten wiersz po raz pierwszy przed czterema laty. Wydrukowany w „Tygodniku Powszechnym” jako zapowiedź tomu Dzień został w nocy. Wiersze miłości i z nienawiści, towarzyszył rozmowie, jaką z Konradem Górą przeprowadziła Urszula Honek. Potem nabyłem sam tom, zaznaczyłem sobie w nim wiersz i często do niego wracałem, a nawet kilka razy zbierałem się, żeby o nim napisać. Zmobilizowała mnie dopiero wiadomość, że pojawiły się Wiersze zebrane poety (Poznań 2025). A kiedy byłem już w połowie pracy, ogłoszono, że Konrad Góra został tegorocznym laureatem Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius za całokształt twórczości.

Dodajmy, że nie jest to pierwszy Silesius dla tego twórcy; w 2020 za najlepszy tom wydany w roku poprzednim jury Silesiusa uznało Kalendarz majów, piątą poetycką książkę Góry. 48-letni poeta jest więc twórcą docenionym, wpisanym – jak się wydaje – na trwałe do kanonu polskiej literatury XXI w. Zwracam uwagę na te fakty, bo są one istotne także dla interpretacji wybranego przeze mnie wiersza. Do refleksji nad tym, jak „powinien dobiegać głos poety”, zaprasza ktoś, kogo głos jest słyszalny, rozpoznawalny i intrygujący. Ten głos, owszem, ustawiony jest tak, jakby był głosem z offu, głosem outsidera i anarchisty. Każdy, kto był na spotkaniu autorskim z Konradem Górą, wie, że poeta nie wpisuje się w schemat takich spotkań, lecz narzuca własne warunki rozmowy. (Ślad tej postawy znajdziemy także we wspomnianym wywiadzie Urszuli Honek). Nie sposób jednak zaprzeczyć, że Góra jest poetą cieszącym się szerokim uznaniem, a jego kolejne książki – a nawet pojedyncze wiersze publikowane w mediach społecznościowych – od razu budzą zainteresowanie i reakcję.

Zacznijmy od sformułowania, które pojawia się w tytule wiersza. Zwykle, jako piszący, pytani jesteśmy o to, czy głos poetek i poetów jest dziś słyszalny. Czy ten głos – „cienki jak włos”, jak pisał Tadeusz Różewicz – jest jeszcze brany pod uwagę?

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się