Starsza kobieta w dużych okularach i krótkich, siwych włosach. Jest ubrana w zielonkawą kwiatową bluzkę, na szyi ma białe koraliki
fot. Tomas Turek/CTK/PAP
Ilona Klimek-Gabryś maj 2026

Migotliwy spokój gwiazd

„Mieszkam wśród Możliwości – / Dom to od Prozy piękniejszy – / W Ścianach ma więcej Okien – / W Drzwi – także zasobniejszy” (tłum. T. Sławek) – pisała Emily Dickinson. Poezja jest takim domem możliwości – otwiera wciąż na nowe i pozwala pomyśleć niemożliwe.

Artykuł z numeru

Analogowe nawyki

Analogowe nawyki

Czytaj także

Bliskie ujęcie twarzy ciemnoskórej kobiety patrzącej w obiektyw. Jej głowa opiera się na lewej dłoni, której palce dotykają policzka; łokieć znajduje się poza kadrem. Ma gęste, kręcone włosy, usta podkreślone czerwoną szminką. Ubrana jest w jasną bluzkę z granatowym, wysokim kołnierzem oraz kontrastującymi, geometrycznymi elementami w granatowym kolorze na rękawach

Edyta Zielińska-Dao Quy

Pani Adichie kupuje kwiaty sama

Jiřina Hauková

Wybiła godzina sasanek

Wybiła godzina sasanek

i rozkwitły,

wybiła godzina wilg i przyleciały,

wybiła godzina człowieka i narodził się,

mózg natury zna swój czas –

Wzywam imienia Katarzyna,

kiedy żywica płynie po popękanym drzewie,

ileż ziemia wychowa zwierząt, krzewów i roślin,

ileż człowiek wychowa ludzi –

woda w zatoce powraca z przypływem,

wierzba nad powierzchnią

i cichutkie mruczenie owadów

kraino wężo – nośna

poziomko – nośna

kamienio – nośna

od mgły ochrypła kukułka.

Bawmy się:

w piołun, bodziszek, smółki i goździki,

w żabiściek, centurię, żółć janowca

i żarnowca, w rdesty i stokłosy,

w pustynnik, w krwiściąg

żółć               kukaczka

żółtko           kuklik

żółcień         kaczka

Napuszony ptak z dziobem w górę,

napięty łuk krainy ze strzałą węża,

stare drzewa z brodatym trawnikiem,

kształty, które szum tworzy na wodzie,

hałas wiatru to dziecięcy marsz dźwięku.

Gałęzie zaludnione ptakami,

łąki w tańcu kwiatów,

jeden ptak wywyższa się śpiewem nad drugim,

dwupienne kwiaty na jednym drzewie się parzą,

w mgle szuka każdy kwiat

swej własnej duszy.

Jak mówi Thoreau:

Każda roślina to myśl gleby.

tłum. Wojciech Marzec, Wydawnictwo Lokator, Kraków 2026, s. 80

W tomie Motyl i śmierć, mimo tak sugestywnego tytułu, zaskakująco dużo jest zachwytów nad światem oraz mądrością procesów zachodzących w naturze, a także łagodnego, pełnego pokory godzenia się z tym, co nieuniknione. Czytam go w pierwsze przedwiosenne dni pełne jasnego słońca, budzącego do życia przyrodę. Wiersze czeskiej poetki pozwalają lepiej poczuć żywotność materii, która – choć przecież tak naprawdę nie spała, lecz jedynie spowolniła swój rytm – wysyła znaki świadczące o tym, że intensyfikuje działania, by rozpocząć kolejny cykl narodzin. Myślę o mikroruchach odbywających się w glebie, o nieśmiałości pierwszych pączków, o ptakach, które właśnie teraz tak wytrwale dążą do przedłużenia swego gatunku.

Jiřina Hauková, urodzona w 1919 r. w położonym na Morawach Przerowie, była poetką i tłumaczką, która po końcu Praskiej Wiosny – tak jak wielu innych intelektualistów tamtego czasu – spotkała się z zakazem publikacji w oficjalnym obiegu i brakiem możliwości wyjazdu na Zachód. Rok 1968 naznaczył ją także mocno prywatnie: to wówczas zmarł jej ojciec, a zaledwie kilka miesięcy później matka. Tom Motyl i śmierć, zbierający m.in. doświadczenia tamtego czasu, ukazał się w 1970 r. w podziemnej edycji tzw. samizdatu, a wydania w głównym nurcie doczekał się dopiero 20 lat później, już po zniesieniu cenzury.

Jedną z głównych osi tomu stanowi odejście obojga rodziców, które dla Haukovej wyznacza kres dzieciństwa, bo, jak pisze: „Dopóki byliście, byłam dzieckiem, / które gardzi śmiercią. A teraz stoję z nią twarzą w twarz / i rozmyślam o niej, jak wy rozmyślaliście”.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się