Jiřina Hauková
Wybiła godzina sasanek
Wybiła godzina sasanek
i rozkwitły,
wybiła godzina wilg i przyleciały,
wybiła godzina człowieka i narodził się,
mózg natury zna swój czas –
Wzywam imienia Katarzyna,
kiedy żywica płynie po popękanym drzewie,
ileż ziemia wychowa zwierząt, krzewów i roślin,
ileż człowiek wychowa ludzi –
woda w zatoce powraca z przypływem,
wierzba nad powierzchnią
i cichutkie mruczenie owadów
kraino wężo – nośna
poziomko – nośna
kamienio – nośna
od mgły ochrypła kukułka.
Bawmy się:
w piołun, bodziszek, smółki i goździki,
w żabiściek, centurię, żółć janowca
i żarnowca, w rdesty i stokłosy,
w pustynnik, w krwiściąg
żółć kukaczka
żółtko kuklik
żółcień kaczka
Napuszony ptak z dziobem w górę,
napięty łuk krainy ze strzałą węża,
stare drzewa z brodatym trawnikiem,
kształty, które szum tworzy na wodzie,
hałas wiatru to dziecięcy marsz dźwięku.
Gałęzie zaludnione ptakami,
łąki w tańcu kwiatów,
jeden ptak wywyższa się śpiewem nad drugim,
dwupienne kwiaty na jednym drzewie się parzą,
w mgle szuka każdy kwiat
swej własnej duszy.
Jak mówi Thoreau:
Każda roślina to myśl gleby.
tłum. Wojciech Marzec, Wydawnictwo Lokator, Kraków 2026, s. 80
W tomie Motyl i śmierć, mimo tak sugestywnego tytułu, zaskakująco dużo jest zachwytów nad światem oraz mądrością procesów zachodzących w naturze, a także łagodnego, pełnego pokory godzenia się z tym, co nieuniknione. Czytam go w pierwsze przedwiosenne dni pełne jasnego słońca, budzącego do życia przyrodę. Wiersze czeskiej poetki pozwalają lepiej poczuć żywotność materii, która – choć przecież tak naprawdę nie spała, lecz jedynie spowolniła swój rytm – wysyła znaki świadczące o tym, że intensyfikuje działania, by rozpocząć kolejny cykl narodzin. Myślę o mikroruchach odbywających się w glebie, o nieśmiałości pierwszych pączków, o ptakach, które właśnie teraz tak wytrwale dążą do przedłużenia swego gatunku.
Jiřina Hauková, urodzona w 1919 r. w położonym na Morawach Przerowie, była poetką i tłumaczką, która po końcu Praskiej Wiosny – tak jak wielu innych intelektualistów tamtego czasu – spotkała się z zakazem publikacji w oficjalnym obiegu i brakiem możliwości wyjazdu na Zachód. Rok 1968 naznaczył ją także mocno prywatnie: to wówczas zmarł jej ojciec, a zaledwie kilka miesięcy później matka. Tom Motyl i śmierć, zbierający m.in. doświadczenia tamtego czasu, ukazał się w 1970 r. w podziemnej edycji tzw. samizdatu, a wydania w głównym nurcie doczekał się dopiero 20 lat później, już po zniesieniu cenzury.
Jedną z głównych osi tomu stanowi odejście obojga rodziców, które dla Haukovej wyznacza kres dzieciństwa, bo, jak pisze: „Dopóki byliście, byłam dzieckiem, / które gardzi śmiercią. A teraz stoję z nią twarzą w twarz / i rozmyślam o niej, jak wy rozmyślaliście”.


