„Ostre obchodzenie się z chorymi zwiększa ich przestrach i rozdrażnienie; łagodne znacznie przyspiesza w pomyślnych wypadkach czas wyzdrowienia” – pisał w 1868 r. Stanisław Chomętowski, jeden z pierwszych lekarzy, którzy – czerpiąc ze wzorców z Europy Zachodniej – pod koniec XIX w. zapoczątkowali w Polsce rozwój psychiatrii jako osobnej nauki medycznej. Zaburzenia psychiczne istniały od zawsze, ale wcześniej osoby nimi dotknięte traktowano jak opętane, czę-sto stosowano wobec nich kary, zamykano w przytułkach. Mateja opowiada o początkach zmiany tego podejścia, czyli uznaniu, że chorzy potrzebują leczenia.
Dziennikarka pokazuje, jak przez kolejne dekady aż do lat 50. XX w. próbowano nieść pomoc osobom z zaburzeniami psychicznymi, stosując m.in. elektrowstrząsy, lobotomię, terapię wodą, snem czy wstrząsami insulinowymi. Opowieść zamyka na roku 1954, gdy do kraju dociera chloropromazyna – uznawana za pierwszy psychofarmaceutyk, który za-początkuje nową kartę w historii psychiatrii. W książce pojawiają się tropy, które prowadzą wprost do współczesnej psy-chiatrii. I tak dowiadujemy się, że Witold Chodźko już na początku XX w. zwracał uwagę, że istotna jest profilaktyka zdrowia psychicznego. Ludwik Jekels, słuchacz wykładów Freuda, w sanatorium w Bystrzycy leczył rozmową chorych, wśród których znaleźli się m.in. Józef Piłsudski i Maria Konopnicka. A wspomniany Chomętowski sugerował, że pacjent powinien otrzymywać pomoc w najbliższym otoczeniu.
Na szczególną uwagę zasługuje rozdział o wymordowaniu ok. 20 tys. pacjentów psychiatrycznych zaraz na początku wojny. Przejmująca i zapomniana część opowieści o Holokauście.
Anna Mateja
Psychiatria w Polsce. Nieznane historie
Wydawnictwo Znak, Kraków 2025, s. 400

