Kadr z filmu Nawet góry przeminą fot. Arte France/Archives du 7e Art/BE&W
Diana Dąbrowska listopad 2025

Los cieńszy od papieru

„Nawet góry przeminą” (2015) to filmowa mozaika, w której Jia Zhangke, łącząc różne plany czasowe i sagę rodzinną zanurzoną w konwencji melodramatu, opowiada o Chinach w okresie transformacji. Przemiany społeczne splatają się tu z pamięcią i tęsknotą za przeszłością.

Artykuł z numeru

Kiedy w Polsce będą Chiny

Kiedy w Polsce będą Chiny

Chiny są bardzo zróżnicowane wewnętrznie, czasem można odnieść wrażenie, jakby stanowiły wypadkową kilku równoległych rzeczywistości” – wyznał w jednym z wywiadów Jia Zhangke. I to właśnie te „równoległe rzeczywistości” odważnie ze sobą dialogują w Nawet góry przeminą. Akcja filmu toczy się kolejno w 1999, 2014 i 2025 r.; główną bohaterką opowieści jest młoda Shen Tao (Zhao Tao), mieszkanka Fenyangu, małego miasteczka w prowincji Shaanxi. O względy uroczej dziewczyny walczy zaciekle dwóch przyjaciół – Zhang Jinsheng (Yi Zhang), arogancki lokalny biznesmen, i dobroduszny górnik Liangzi (Jing Dong Liang). Wybór między mężczyznami staje się przyczynkiem do tego, aby przyjrzeć się różnym twarzom i pragnieniom wkraczających w nowe millennium Chin. Tradycja przemysłowo-robotnicza zderza się tutaj z ambicjami i bezwzględnością tzw. nowego kapitału.

Osadzenie opowieści na przełomie wieków pozwala twórcy na wiele celnych obserwacji, które wyrastają ponad jednostkowy wymiar historii i zarysowany na ekranie melodramatyczny trójkąt: początkowy hurraoptymizm, swoista niewinność i marzycielskość zmieniają się na przestrzeni lat w zgorzknienie, wyrachowanie, a nawet wykorzenienie. Obietnica „lepszej przyszłości” spełniła się wyłącznie dla wybranych: postęp technologiczny i szybka wolnorynkowa modernizacja ostatecznie tylko wzmocniły społeczno-klasowe rozwarstwienie kraju. A materialny dobrobyt rzadko kiedy idzie w parze z gwarancją życiowego happy endu. Jak mówi chińskie przysłowie: „Ambicją sięgamy wyżej nieba, lecz los nasz cieńszy od papieru”.

Choć świat Shen Tao na wielu poziomach znacząco się z czasem wzbogacił, nikt nie dostarczył kobiecie mapy, która pomogłaby jej szczęśliwie nawigować po nowych pejzażach kulturowych i emocjonalnych. Wzmiankowane „poszerzenie świata” nie jest u Jia Zhangkego  wyłącznie metaforyczne – razem z postaciami i krajobrazem (z Chin przenosimy się też do Australii) transformacji ulegają również wymiary obrazu. Końcówkę lat 90. witamy w „ściśniętym”, jak na standard kinowy, formacie 4:3, a następnie każda z dekad coraz mocniej rozpycha kadr, aż do uzyskania szerokiej panoramy. Ten oryginalny zabieg doskonale uwypukla rosnące poczucie osamotnienia i rozczarowania bohaterów rodzinnej sagi.

Bardzo ważnym elementem w Nawet góry przeminą okazuje się wielki przebój Pet Shop Boys Go West. To właśnie w rytm tego kawałka młodzi Chińczycy, z protagonistką na czele, wkraczają – tanecznym, radosnym krokiem – w rok 1999. To wyobrażenie o mitycznym Zachodzie, gdzie zgodnie ze słowami piosenki czekają nas wolność, spokój i w ogóle „ziemia obiecana”, nigdy nie było piękniejsze niż pod koniec XX w. Nawet w trzeciej części filmu (futurystycznej z perspektywy daty produkcji, ale najbardziej aktualnej z naszego punktu widzenia), czyli w świecie opierającym się na fantazji o nowoczesności zdominowanej m.in. przez duże, przezroczyste ekrany i inne cyfrowe fetysze, bohaterowie wciąż łakną poczucia wspólnoty czy chociaż wspomnienia o nim. Zgodnie z tekstem popowego hymnu brytyjskiego duetu na ten Zachód mieliśmy się wybrać razem. Together, your hand in my hands.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się