fot. Album / East News
Diana Dąbrowska kwiecień 2022

Kwaśny smak kontestacji

Mechaniczną pomarańczę Stanleya Kubricka charakteryzuje pewna dwubiegunowość znaczeń i kategorii. Adaptacja awangardowej powieści Anthony’ego Burgessa doskonale wpisała się w klimat kontestacji, którym spowita była Europa po wydarzeniach 1968 r.

Artykuł z numeru

Neuronauka i neurobzdury

Czytaj także

Diana Dąbrowska

Własny język

Burzliwe losy jednoczesnego kata oraz ofiary Alexa DeLarge’a można postrzegać zarówno jako wolnościowy manifest na pohybel autorytetom, jak i opowieść, która usprawiedliwia trzebienie niebezpiecznych przejawów indywidualizmu. Z jednej strony film kontrkulturowy, z drugiej zaś – obraz będący krytyką utopijnych postulatów młodych kontestatorów marzących o zmianie DNA świata, w którym przyszło im żyć. Tę interpretacyjną niejednoznaczność najpełniej ilustruje kuriozalna terapia, jakiej poddany zostaje – niby świadomie, ale w pewnym momencie wbrew swojej woli – grany przez Malcolma McDowella protagonista.

W filmie Kubricka metoda Ludovica to wspierany przez rząd program naprawczy dla kryminalistów. Udział w eksperymencie badawczym jest równoznaczny ze skróceniem kary więzienia. Pacjentowi najpierw zostaje wstrzyknięte serum o działaniu podobnym do pavulonu, środka zwiotczającego mięśnie. Później zaś zostaje zabrany na specjalny filmowy seans, na który składają się zarówno przepełnione przemocą filmy akcji, jak i kroniki pochodzące z II wojny światowej. Ciało delikwenta zostaje całkowicie unieruchomione, a jego powieki są podtrzymywane szczypcami.

Podczas pokazu do jego oczu zakraplany jest środek wywołujący nudności. Fundowana Alexowi „filmowa edukacja”, polegająca na hodowaniu awersji do scen okrucieństwa, ma w założeniu wytępić wszelkie instynkty przemocowe z umysłu patologicznej postaci, ale sama staje się wyrazem okrutnej przemocy i resocjalizacyjnej obsesji naukowców i polityków. To z pewnością jeden z najmocniejszych obrazów zinstytucjonalizowanego terroru, a jednocześnie jeden z najbardziej rezonujących kadrów w dziejach X Muzy.

 

Czytaj także

Własny język

Amerykańska popkultura wyjątkowo często powielała różne motywy z Mechanicznej pomarańczy, a wyraźne nawiązania do moralnie wątpliwej kuracji Ludovica odnajdziemy w takich produkcjach jak Simpsonowie, Archer, Get a Life, Śpioch, Teoria spisku czy w nagrodzonym Oscarem przed kilkoma laty Uciekaj!

Ale kim właściwie jest człowiek według Kubricka i jak dalece można zostawić w jego rękach „nieszczęsny dar wolności”? Czego możemy się nauczyć w tej kwestii od jednego z ważniejszych reżyserów i myślicieli w historii kina? Odpowiedź na te pytania okazuje się niełatwa, a przede wszystkim daleka od optymizmu. 20 lat temu Konrad Klejsa, wybitny filmoznawca i największy znany mi specjalista od twórczości reżysera Odysei kosmicznej, odniósł się do tego filozoficznego impasu nad wyraz profetycznie: „Kubrick ufa w wolną wolę jednostki, ale wątpi, czy potrafi ona zrobić z niej dobry użytek”*. Choć nie mogę odmówić tej diagnozie trafności, szczególnie dziś, chciałabym, aby Kubrick mylił się, co do naszej kondycji.

* Cytat pochodzi z artykułu Konrada Klejsy „Byłem wyleczony jak trza…” O Mechanicznej pomarańczy Stanleya Kubricka, „Kwartalnik Filmowy” 2002, nr 28.

Kup numer