„W maszynerii miłości coś się rozstroiło” – nie trzeba ani studiów socjologicznych, ani wieloletniej, turbulentnej kariery na Tinderze, żeby uznać pewną zasadność tego rozpoznania. Autor wychodzi naprzeciw powszechnej intuicji, że relacje romantyczne przeżywają kryzys, że coraz trudniej nam je zbudować, a potem utrzymać, nie mówiąc już o znalezieniu w nich satysfakcji. Diagnoza, którą stawia, jest jednak znacznie mniej oczywista: właśnie kończy się epoka miłości.
Miłość romantyczna to, wedle definicji Szlendaka, „historycznie wytworzony konstrukt społeczny”, którego elementami są konkretne, następujące po sobie etapy (pożądanie, zakochanie, zaangażowanie), monogamia oraz przekonanie o pełnej niezależności wyboru partnera lub partnerki, będącego następstwem czystego porywu serca. Ten schemat – twierdzi autor – powoli się wyczerpuje i nie jest już w stanie spełniać podstawowego zadania: łączyć ludzi w trwałe związki.
Miłość nie istnieje należy do książek, które najlepiej czyta się z ołówkiem w dłoni, żywo dyskutując, zadając pytania między linijkami. Szlendak kreśli skomplikowany obraz świata, w którym karmi się nas mitem miłości, chociaż perspektywa jej doświadczenia coraz bardziej się oddala. W którym każda z osobistych miłosnych trajektorii jest częścią ogromnych sieci odniesień i genealogii: od rewolucji przemysłowej, japońskiej pornografii, przez szympansice bonobo, targi matrymonialne w Szanghaju, aż po hegemonię aplikacji randkowych…
I tylko na jedno pytanie nie dostajemy odpowiedzi. Czy scenariusz pod nazwą „miłość romantyczna”, który autor starannie rozbraja, rzeczywiście kiedykolwiek się sprawdzał?
Tomasz Szlendak
Miłość nie istnieje. Związki, randki i życie solo w XXI wieku
Wydawnictwo Znak Literanova,
Kraków 2025, s. 352