Świat Jarosława Figury – polonisty, aktora i reżysera z Lublina – ma wiele ścieżek i zakamarków. Wypełniają go obrazy Weissa czy Mehoffera, ale także sztuka o Bracie Albercie. Wystawy przygotowywane dla muzeów oraz spektakle z udziałem zaleczonych alkoholików, wyciągniętych spod mostów i innych nor kryzysu bezdomności. Są adaptacje bajek dla dzieci i teatr nazywany przez Figurę terapeutycznym, dzięki któremu udało mu się spotkać ludzi, których „teatr uleczył”.
– Zrobiłem już ponad 40 spektakli, ale jestem raczej wymyślaczem niż reżyserem – stwierdza dawny aktor Sceny Plastycznej KUL, stworzonej ponad pół wieku temu w Lublinie przez Leszka Mądzika. – Moim zapleczem jest nie tylko warsztat teatralny czy inne umiejętności artystyczne. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że większość tego, co robię w teatrze, bierze się z serca i z doświadczenia. Wyłapuję znaki: czego inni ode mnie oczekują, co ja mogę dla nich zrobić.
Ze Sceną Plastyczną Mądzika związał się w 1991 r. Napisał pracę magisterską na ten temat, a potem angaż aktorski łączył z obowiązkami dyrektora technicznego. Mądzika intrygowały możliwości plastyki, przestrzeni i światła. Obywał się jednak bez słowa – na jego scenie przez 56 lat (teatr zawiesił działalność po śmierci założyciela w marcu 2025 r.) padło ich niewiele. Nigdy też aktorzy jego spektakli nie wychodzili do braw.
W spektaklach Figury są ukłony, aplauz, a nawet odrobina lekkiego haju czy może uniesienia, kiedy młodzi ludzie poczują, że uczestniczą w wydarzeniu niezwykłym, które ich zmieniło. Być może także odbiorców. Jest reżyseria świateł i oprawa muzyczna. Bez intrygującej zmysły otoczki widzowie być może nie chcieliby słuchać treści niesionych przez słowa, bo te dotyczą uzależnień, odrzucenia i samotności, zawiedzionych nadziei, rozczarowania sobą. Podczas spektaklu widzom ma być źle albo chociaż niewygodnie. Za to później ma być dwa razy lepiej niż wtedy, kiedy dla wygody czy z tchórzostwa ukrywali problemy, z którymi nie mieli odwagi się zmierzyć, np. hejt.
Nitki czyli bluzgi
– Pokaż, jak się denerwujesz, np. przed sprawdzianem – zachęcał Figura. – Obgryzasz paznokcie? Bujasz się w przód i w tył? Nerwowo chodzisz po korytarzu? Teraz wyobraź to sobie i zagraj.
W jednej z podstawówek w Puławach przemoc pojawiła się na forum szkolnego komunikatora. Uczeń zaczął wyzywać i poniżać kolegę. Pozostali, a potem ich rodzice, czytali i się przypatrywali. Do czasu. Potem wzięli udział w rozgrywce, dorzucając kolejne nienawistne słowa. Obrzucanie błotem na Messengerze zakończyła interwencja dyrekcji szkoły, z udziałem pedagoga i psychologa. To był krok pierwszy. Drugi nauczyciele postawili już z Jarosławem Figurą, prosząc go o zorganizowanie spektaklu o tym, jak człowieka niszczą złe słowa. Zrobili to z nadzieją, że teatralne środki wyrazu okażą się bardziej przekonujące od pogadanek, ostrzeżeń na gazetce ściennej, a nawet rozmowy z policjantem.


