fot. Maciej Kulczyński/PAP
Wojciech Bonowicz luty 2026

Moi, mistrzowie: Joanna Mueller

Jeśli zechcecie przeczytać mnie na nowo, zdaje się mówić poetka, to tylko całą, taką, jaka byłam, jak się zmieniałam i zmieniam – ale czytajcie mnie, proszę, synchronicznie, zapominając, na ile to możliwe, o upływie czasu.

Artykuł z numeru

Walczę o życie bez strachu

Walczę o życie bez strachu

Czytaj także

Sylvia Plath

Ida Świerkocka

Piękna, wciąż trzydziestoletnia

Joanna Mueller

większa apokalipsa

a wtedy statek ze star wars odleciał w księżycowy krajobraz

rozkraczyła się błotna żaba na gruzie porosłym łopianem

hektary dębów zrąbane na klepki parkietu

rozrosły się pożerając mozaiki i żyrandole

elewację zajęły mszaki place szczękoczułki handlarzy

zamiast wierchuszki wiechliny karmniki rozesłane

weteranki pracy z żurawi przerzuciły się na maraton

w pustakach się wiją pustułki w gniazdach gap sokoły wędrowne

roje pszczele rozsiały pasieki nad teatrem dziecięcej wrzawy

bubel babel dawną oś świata oznaczył pies prostym sikiem

do wtóru marcowaniu z najniższych kondygnacji

Zmieszane, Biuro Literackie, Wrocław 2025, s. 376


Zmieszane (Kołobrzeg 2025) – taki tytuł nosi obszerny, liczący przeszło 350 stron tom, gromadzący utwory Joanny Mueller z dotychczas opublikowanych książek oraz wiersze w książkach niepublikowane. Zostały one zebrane i zmieszane; na podsumowanie ćwierćwiecza twórczości poetyckiej, w miejsce tradycyjnej „zbiorówki”, prezentującej chronologicznie cały dotychczasowy dorobek, autorka zaproponowała układ, w którym utwory dawniejsze i nowsze zostały przetasowane i zgrupowane w nowych całościach (cyklach? rozdziałach?). Dodatkowy spis treści pozwala zidentyfikować konteksty, w jakich wiersze pierwotnie się pojawiały, ale na pierwszy plan wysuwają się jednak usytuowania nowe i wynikające z nich pytanie, czy takie zmieszanie utworów skłania do nowych odczytań dorobku poetki. Dorobku, podkreślmy, docenionego przed trzema laty przyznaniem Mueller Nagrody Poetyckiej Silesius za całokształt twórczości.

Odpowiedzi na wspomniane pytanie można by udzielić jedynie w obszernym szkicu. Nie sposób natomiast nie zauważyć, że gest przetasowania przez autorkę wszystkiego, co do tej pory opublikowała, można interpretować jako wyraz zaufania do własnych wyborów. Nic z talii nie zostaje bowiem odrzucone, wszystkie poetyckie karty są w grze, zmienia się jedynie ich konfiguracja. Zapewne prościej byłoby zrobić selekcję i tasować talię odchudzoną. A jednak Mueller zdecydowała się pokazać całość, także utwory z książek „dla dzieci” (autorka – o ile wiem – nie lubi dzielenia jej twórczości na dorosłą i dziecięcą, stąd cudzysłów), wiersze publikowane jedynie w czasopismach, a nawet utwory premierowe. Taka decyzja budzi respekt. Jeśli zechcecie przeczytać mnie na nowo, zdaje się mówić poetka, to tylko całą, taką, jaka byłam, jak się zmieniałam i zmieniam – ale czytajcie mnie, proszę, synchronicznie, zapominając, na ile to możliwe, o upływie czasu.

Oczywiście z pojawiającego się w tytule tomu słowa „zmieszane” wyczytać należy też jego drugie znaczenie. Zabiegowi przetasowania towarzyszy nieuchronnie uczucie niepewności, zawstydzenia, zwątpienia. Czy demontaż przemyślanych i starannie skonstruowanych całości to zabieg słuszny? I jak daleko można się w tym demontażu posunąć? Trzeba podkreślić, że autorka poczyna sobie śmiało, a w rezultacie zaproponowanych przemieszczeń wszystkie wiersze, niezależnie od tego, kiedy powstały, prezentują się nam jako nowe, raz jeszcze debiutujące. No a z debiutem też przecież wiążą się emocje podobne do opisanych: niepokój, zakłopotanie, zmieszanie, nieśmiała nadzieja. I może w tym miejscu warto dodać jeszcze, że o niepowtarzalnej aurze wierszy Mueller decyduje właśnie ta jednoczesna obecność śmiałego i nieśmiałego, dezynwoltury i delikatności, buńczuczności i wycofania. Obok wezwań, by pisać „na kontrze / na winie / na rewanżu”, by słowa przewiercać i „łamać łamać łamać / żeby nie / kłamać” (cytuję fragmenty wiersza propozycja pierwsza z tomu intima thule), znajdziemy u Mueller gesty bardziej intymne i intymność chroniące, rozmaite „eskapiki” i „neurascenki” (jak sama poetka określa je w tytule jednej z części tomu Zmieszane).

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się