Dariusz Sośnicki fot. Łukasz Cynalewski/Agencja Wyborcza.pl
Wojciech Bonowicz grudzień 2025

Moi mistrzowie: Dariusz Sośnicki

W jakim stopniu jesteśmy zakładnikami przeszłości, określonych założeń, nawyków myślowych, sposobów przedstawiania? Jakie odkrycia są przed nami i jakie złudzenia powinniśmy odrzucić? Może warto wrócić do pewnych tradycyjnych przedstawień i przyjrzeć się im na nowo?

Artykuł z numeru

Ile nas dzieli od szczęścia

Ile nas dzieli od szczęścia

Dariusz Sośnicki

Pytanie o poezję

Co powie o rzece spiętrzonej tamą

po sam dyszel Wielkiego Wozu

ktoś, kto w sztormiaku i gumowcach,

przyświecając sobie latarką,

omija bajora i przeskakuje strużki

w starym, lecz sądząc po gęsto zapisanych

tabliczkach brzegów,

obdarzonym dobrą pamięcią korycie?

Zależy, kiedy zapytać.

Najpierw, że się boi.

Potem, że przestał zwracać uwagę.

Na koniec – że chce.

W najnowszym tomie Dariusza Sośnickiego, zatytułowanym Reprezentacja zwierząt (Wrocław 2025), ten wiersz trafił do części stanowiącej swoiste interludium. Tom ma wyraźny temat: poeta zaprasza nas do literackiego zwierzyńca, do bestiarium, w którym przyglądając się rozmaitym gatunkom zwierząt, tak naprawdę obserwujemy siebie samych, własne obyczaje, cnoty i przywary. Pomysł ten skłania do postawienia pytania o to, co obecnie dzieje się – i co jest możliwe, a co niemożliwe – tam, gdzie ludzkie spotyka się ze zwierzęcym. W jakim stopniu jesteśmy zakładnikami przeszłości, określonych założeń, nawyków myślowych, sposobów przedstawiania? Jakie odkrycia są przed nami i jakie złudzenia powinniśmy odrzucić? Może warto wrócić do pewnych tradycyjnych przedstawień i przyjrzeć się im na nowo? A może fakt, że sięgając po zwierzęce kostiumy, pytamy o nas samych, nie jest wcale tak wielkim grzechem?

Żadne z powyższych pytań nie pada w książce wprost. Mamy do czynienia z tomem poezji, a nie esejem czy rozprawą filozoficzną. Zjawiają się one jednak nieuchronnie; samo wyeksponowanie przez poetę słowa „reprezentacja” zachęca, by podobne pytania postawić. Niemniej pomiędzy część pierwszą tomu, zatytułowaną Wiersze zwierzęce, i część trzecią – Osiem scen z życia reprezentacji zwierząt. Fantazja – autor wprowadził Inne wiersze, które stanowią coś w rodzaju kontrapunktu dla głównego wątku książki. Może chodziło o to, żeby nowy tom nie wydał się zanadto konceptualny, jednorodny, żeby skomplikować jego odbiór? Utwory zgrupowane w części zatytułowanej Inne wiersze rzeczywiście są inne, zarówno tematycznie, jak i formalnie. Trudno nie zauważyć, że z jednej strony wprowadzają nowe wątki, ustanawiając alternatywny układ odniesienia dla opisanej wcześniej problematyki (więcej tu aktualiów, ale też codzienności wypełnionej pracą, śledzeniem informacji, obserwacją otoczenia itd.). Z drugiej – są mniej popisowe, pozwalają czytelnikowi złapać oddech przed czekającymi go kolejnymi wyzwaniami interpretacyjnymi.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się