70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Jedna drobna zmiana…

Człowiek jest częścią świata przyrody, a nie tworem na specjalnych prawach, który może go urządzać po swojemu, nie zważając na konsekwencje.

Anna Mateja: „Moi dawni przyjaciele” – powiedziała Pani kiedyś, wspominając wizytę w Pilicy niedaleko Zawiercia, gdzie w pałacu Arkuszewskich, spowinowaconych z Pani rodziną, spędziła jako dziecko ostatnie miesiące wojny. Spodziewałam się wspomnień o ludziach, usłyszałam czułe słowa na temat drzew.

Halina Bortnowska: Tak uważam – drzewa to przyjaciele. W przypałacowym parku był potężny buk o ciemnoczerwonych liściach, którego pień z trudem obejmowało kilka osób. Podobnie jak inne dzieci mieszkające w pałacu, miałam swój konar – to było nasze schronienie. Nie tylko przed złymi doświadczeniami lat wojny. Tych miałam już wówczas za sobą niemało: rozłąka z ojcem we wrześniu 1939 r., okupacja, a później powstanie w Warszawie, wywózka do obozu w Niemczech. Buk był jednak wytchnieniem także na czas po jakiejś dziecięcej kłótni, kiedy wchodziło się na jeden z jego rozłożystych konarów, by bez konieczności patrzenia na innych po prostu być z drzewem, które jest przyjazne. Kiedy po siedmiu dekadach pojawiłam się przy nim ponownie, stał prawie niezmieniony (stare drzewa nie rosną już znacząco, raczej trwają, a buki są długowieczne i odporne na szkodniki). Bez trudu odnalazłam też w zaniedbanym Górnym Ogrodzie inne bliskie mi w tamtym czasie drzewo – potężną miodonośną lipę.

 

To cud, że nikt nie zdołał przerobić Pani przyjaciół na deski.

Może dlatego że stare drewno bywa nierówne, z sękami, trudno je wykorzystać z zyskiem. Choć nie było to wykluczone, bo pałac w Pilicy znacjonalizowano, a rodzinę wysiedlono.

 

Ma Pani jeszcze jasiek, który wręczyła Pani pokojówka przed wyjazdem?

„Biedne dziecko, nic ci nie dali…” – usłyszałam od niej. Poduszka, którą żartem nazywam osobistym uwłaszczeniem na reformie rolnej, przeszła ze mną wszystkie przeprowadzki i kolejne domy. Dawała mi poczucie bezpieczeństwa.

Zawsze łatwo się zaprzyjaźniałam z ludźmi takimi właśnie: podwładnymi innych, „służącymi”. Mój ojciec major Wojska Polskiego Leon Bortnowski (był oficerem wywiadu, więc po wojnie nie mógł wrócić do Polski) też potrafił się świetnie porozumieć z prostymi ludźmi, był w znakomitej komitywie z szeregowcami. Miałam wrażenie, że z takich kontaktów wynika coś dobrego, bo mogę się czegoś nauczyć i jednocześnie innym rozszerzyć świat o to, co wiem i umiem.

 

Szacunek dla ludzi prostych to konsekwencja Pani empatii wobec świata pozaludzkiego?

Trudno sobie wyobrazić, poza nielicznymi wyjątkami, by ktoś mógł być bardziej krzywdzony w swej godności niż zwierzęta. Cierpienia zadają im ludzie okrutni i ludzie niemądrzy, którzy nie zdają sobie sprawy, kim jest zwierzę, czego można od niego oczekiwać i wymagać, a co jest niesprawiedliwe i podważa jego godność.

Wstydzę się powiedzieć, że lubię zwierzęta, bo brzmi to zbyt sentymentalnie, dlatego ujmę to inaczej: uznaję je za naszych braci mniejszych, co jest fundamentem i konsekwencją lubienia, ale uważam, że niezależnie od naszych sympatii należy szanować ich prawa. Ludzie znajdują się w podobnej sytuacji: można i trzeba wzajemnie się kochać albo chociaż lubić, ale niezależnie od temperatury uczuć rzeczą zasadniczą są nasze prawa, np. do poszanowania godności.

Głębokie wrażenie wywarła na mnie książka o „hospicjum” stworzonym w USA dla szympansów wycofanych z eksperymentów medycznych. Opis pracy ze zniszczonymi służbą nauce zwierzętami, zażyłość szympansów, które próbowały usługiwać słabszym spośród siebie, brzmiał jak świadectwo dla ludzi. My powinniśmy być tacy wobec siebie…

Podoba mi się stosunek do zwierząt oparty na przekonaniu, że nie wiemy na temat ich świata wszystkiego, a tego, co udało nam się poznać, nie jesteśmy w stanie przeniknąć. Mimo to warto zakładać, że porozumienie między ludźmi i zwierzętami jest możliwe, bo wtedy ono faktycznie się zdarza.
— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter