70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Francois Guillot / AFP / East News

Jean Vanier (1928–2019)

Zwracał uwagę, że dzielenie społeczeństwa na „silnych” i „słabych” jest fałszywe i w konsekwencji niszczące dla jednej i drugiej z tak opisanych stron. Szansę na odnowę widział jednak nie w rewolucji, lecz w komunii – w budowaniu więzi na przekór wyobrażeniom, uprzedzeniom i lękom.

7 maja w Paryżu zmarł Jean Vanier, założyciel wspólnot Arki (L’Arche) i współzałożyciel Ruchu Wiara i Światło, skupionych wokół osób z niepełnosprawnością intelektualną. Miał 90 lat.

Jego droga życiowa była bardzo ciekawa: choć był obywatelem kanadyjskim, jako trzynastolatek, w środku II wojny światowej, postanowił wstąpić do brytyjskiej marynarki wojennej. Przeżył bombardowanie szkoły, ale regularną służbę rozpoczął już po zakończeniu walk. Choć był cenionym oficerem, w 1950 r. zdecydował się odejść, czuł, że jest powołany do czegoś innego. Zaczął poważnie myśleć o kapłaństwie. Rozpoczął studia filozoficzne i teologiczne, związał się też z francuską wspólnotą Eau Vive (Woda Żywa), założoną przez dominikanina o. Thomasa Philippe’a. O. Thomas stał się jego duchowym przewodnikiem, miał jednak problemy z władzami kościelnymi, co pośrednio wpłynęło także na losy Jeana. Vanier nie wstąpił do seminarium, lecz dokończył studia filozoficzne, zwieńczając je w 1962 r. doktoratem. Wkrótce potem zaczął wykłady z etyki na Uniwersytecie w Toronto.

W tym czasie o. Thomas został skierowany do posługi w zakładzie dla mężczyzn z umysłowym upośledzeniem w małej miejscowości Trosly-Breuil w okolicach Compiègne i zaprosił Jeana, by go odwiedził. Odwiedziny te na zawsze zmieniły życie młodego filozofa. W 1964 r. zamieszkał w tej samej miejscowości w małym domku wraz z dwoma podopiecznymi zakładu – Raphaelem i Philippe’em. Tak powstała pierwsza wspólnota Arki, dla której najważniejsze było spędzanie razem czasu: wspólna praca, wspólne posiłki i modlitwa, uważność, czułość i celebrowanie przyjaźni. Te proste wartości dość szybko przyciągnęły do Trosly-Breuil naśladowców. Zainspirowały też powstanie Ruchu Wiara i Światło, który narodził się podczas pielgrzymki osób z niepełnosprawnością intelektualną i ich rodzin do Lourdes w 1971 r. Ruch ten tworzą z kolei wspólnoty spotkań – ich członkowie nie mieszkają ze sobą, ale starają się żyć w przyjaźni, regularnie się spotykać, wyjeżdżać razem na wakacje.

Jeśli spojrzeć na oba dzieła z dystansu, trudno dojrzeć w nich coś spektakularnego. A jednak propozycja Jeana, pogłębiona z czasem jego rozmyśleniami nad tym, co znaczy być prawdziwie ludzkim, stała się jednym z najmocniejszych głosów w obronie osób z upośledzeniem, postrzeganych powszechnie jako gorsze, niepełne i uzależnione od pomocy innych. On widział w nich przede wszystkim piękno, spontaniczność i umiejętność nawiązywania relacji. Niewątpliwie wysiłki Jeana – w tym jego liczne konferencje, wywiady i książki – doprowadziły do zmiany sytuacji tych osób w Kościele katolickim, ale miały też szersze znaczenie. Z Trosly-Breuil wyszła bardzo przejmująca krytyka współczesnego stylu życia, opartego na rywalizacji, konsumpcji i obojętności na los innych. Co ważne, przy całej surowości formułowanych ocen Jean był jednocześnie bardzo ciepły i wyrozumiały dla ludzkich dążeń. Apelował i tłumaczył – ale nie szantażował ani nie manipulował tymi, do których się zwracał. Pokazywał, że życie w bliskości, komunii, serdeczności jest tym, czego w gruncie rzeczy wszyscy najbardziej pragniemy.

Trzeba dodać, że bardzo cenił miesięcznik „Znak” i nigdy nie odmówił nam wywiadu. A zwracaliśmy się doń wraz z Łukaszem Tischnerem aż czterokrotnie. Rozmawialiśmy z Jeanem kolejno o słabości Boga, o skandalu miłosierdzia, o odchodzeniu i życiu po śmierci, wreszcie – o tym, jakie przesłanie płynie z Arki dla dzisiejszego świata. Ten ostatni wywiad nagrywaliśmy w sierpniu 2008 r. w jego domu w Trosly-Breuil. Pamiętam, że panował w nim spory bałagan: wszędzie leżały stosy książek i notatek, a na stolikach stały dziesiątki pamiątek, podarowanych przez przyjaciół z całego świata.

„Istota Arki polega na tym, że ona nigdy nie będzie sukcesem”, mówił Jean. „Arka, znacznie bardziej niż inne ruchy, zależy od Boga. Nie możemy zapewnić dobrej formacji, mamy mało pieniędzy, nie związaliśmy się z żadną bogatą instytucją. Zawsze będziemy mieli wielu ludzi z upośledzeniem, ale kto będzie z nimi przebywał? Mimo to mam nadzieję, że Arka może być modelem ludzkiej wspólnoty. Jesteśmy głęboko zanurzeni w bałaganie rzeczywistości. Jest to nie tyle miejsce ochrony, ile raczej uspokojenia, szczęścia. Chcemy, by ludzie byli tu wolni, a jeśli nie są, próbujemy pomóc im odkryć wolność”.

Kiedy zamykam oczy i myślę o Jeanie, widzę go nie we wnętrzu jego domu, ale zupełnie gdzie indziej. W 2002 r. wraz z Piotrem Wierzchosławskim zabraliśmy go do Auschwitz. Takie było jego życzenie; tego dnia wieczorem miał zaplanowane spotkanie w Filharmonii Krakowskiej, ale najpierw chciał odwiedzić obóz. Na dziedzińcu straceń przysiadł na murku i długo się modlił. Uświadomiłem sobie wówczas, że Arka i wszystko to, co Jean robił, jest też jego osobistą odpowiedzią na Zagładę. I na taki sposób opisywania i traktowania innych ludzi, którego konsekwencją jest segregacja, a następnie eliminacja. Każdy z nas, mówił Jean kilka lat później, musi rozstrzygnąć: „Czy jestem zainteresowany człowieczeństwem, czy moją własną grupą? Objawienie Jezusa pokazuje, że mamy być zainteresowani człowieczeństwem. Mamy przejść od nacjonalizmu do uniwersalizmu”.

Nie wiem, jak szeroko był słuchany. W polskich mediach, zwłaszcza niekościelnych, wzmianek o jego śmierci było jak na lekarstwo. Inaczej niż we Francji, gdzie był powszechnie szanowanym autorytetem. Jestem przekonany, że dziś, kiedy wszyscy – w różnych sferach i na różnych poziomach – chcą być „silni” i pokazać innym swą „siłę”, jego ewangelia słabości jest czymś niezrozumiałym: jest ekstrawagancją, kontrkulturą. Ale dlatego właśnie trzeba o niej przypominać. Po śmierci Jeana to jest teraz nasze zadanie.


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter