Tag: felieton

Filip Springer

Dźwiękowa mgła

Czuję, jak dźwięk betonowej czteropasmówki napiera na moje plecy, i wiem, że to miejsce jest już dla mnie stracone.

Olga Gitkiewicz

Trochę bardziej u siebie

Moja babka chodziła na rynek, ja po wielu latach mieszkania w mieście, w którym rynkiem był centralny miejski plac, chodzę na targ. Ale w moim mieście wszyscy mówią na targowisko „rynek”, bo innego nie mamy.

Janusz Poniewierski

Więcej niż skandal

W polskich kościołach normą stało się dodawanie do rytuału mszy różnych elementów pobożnościowych. I nikogo to nie dziwi. Ale już skorygowanie ewidentnego błędu w modlitwie za Żydów okazuje się niemożliwe do przeprowadzenia.

Filip Springer

Za Austerlitzem

To nie były łatwe początki. Nie wiem, ile razy rzucałem jego książkami w kąt. Szybko się też nauczyłem, że Sebald mi nie odpuści.

Olga Gitkiewicz

Proszę siadać

Mój dziadek mówił: „O, znowu wychodzisz na lofry”. Moja babcia prostowała: „Idę na ławkę”. Na ich osiedlu przed prawie każdym blokiem, pod drzewami, stały ławki, po jednej na bramę. Popołudniami obsiadywali je sąsiedzi.

Filip Springer

Szara godzina

W czasach świec i lamp naftowych to był ten moment, w którym było jeszcze na tyle jasno, by ich wszystkich nie zapalać, ale już na tyle ciemno, by właściwie nic nie dało się zrobić. Można było tylko usiąść i poczekać, aż noc zdecyduje się nadejść.

Filip Springer

Za duży świat

Podejrzewałem, że on jest zbyt ogromny, ale jakoś nie manifestowałem się z tą myślą.

Dominika Kozłowska

Białoruski „Sierpień”

Równo pięć lat temu w listopadzie 2015 r. wydaliśmy numer miesięcznika „Znak” poświęcony Białorusi. Poprzednie wybory prezydenckie, podobnie jak ostatnie, zostały sfałszowane.

Olga Gitkiewicz

Wiedzieć coraz mniej

Prawie 30% polskich pracowników czuje się niedoinformowanych. Niestety przez lata ćwiczy się nas w tym, by nie domagać się dostępu do informacji.

Filip Springer

Pamięć mięśniowa

Jadąc, pomyślałem, że to samo, co spotkało mnie ze scyzorykiem, dotyczy też dotykania pejzażu. Gdy wsiadam na rower i przemierzam jakąś trasę po raz pierwszy, w moich mięśniach i na powierzchni mojej skóry zapisuje się jej pierwsze doznanie.

Olga Gitkiewicz

Ten stolik jest mało stabilny

Kawiarnie stały się nowymi biurami, tu się nie gada, tylko pracuje.

Filip Springer

Do końca asfaltu

Lubię myśleć o trasie jak o tekście. Można je komponować w podobny sposób. Potem trzeba sprawdzić, czy działają – tekst przeczytać na głos, a trasę przejechać.

Filip Springer

Nieucieczka

Widok czarnych maszyn mknących znikąd donikąd z nieludzkim hałasem nad czarną wodą był bez wątpienia najstraszniejszym obrazem, jaki został mu z czasu pandemii.

Janusz Poniewierski

Czy to naprawdę ty?

Rośnie dziś w Polsce liczba osób, które uważają, że Kościół może i jest zwiastunem jakiejś nowiny, ale na pewno nie jest to nowina dobra dla wszystkich. Wzrasta też liczba tych, którzy – stając wobec instytucji Kościoła – czują się „ubodzy” i w jakimś sensie bezbronni.

Olga Gitkiewicz

Wkręceni w pracę

– Czy można być zwykłym człowiekiem bez pracy? – zapytał kilka dni temu mój niespełna siedmioletni syn. Powiedziałam mu, że tak; zdziwił się. Ale i ucieszył.

Filip Springer

Ciche niebo

Nikt nie pisał o martwych zawałowcach na czerwonym pasku w serwisie informacyjnym. Kajetan wiedział też doskonale, że w przewidywalnej przyszłości nikt nie opodatkuje cukru, a ze sklepów nie znikną boczek i alkohol. Po prostu pogodziliśmy się z pewną pulą śmierci nimi spowodowanych.

Filip Springer

Krótki lot

Siódmego dnia pandemii Kajetan Rost sięgnął po swój dziennik: „Kairos – »ten oto«, »ten właściwy« czas – przeczytał na jednej z pierwszych stron – odpowiedni moment do działania, stworzony przez okazję i niepowtarzalne, przemijające okoliczności.

Olga Gitkiewicz

Kiedy stoję, patrzę w okno, krótka chwila

Coś mnie obudziło. Prawdopodobnie śniła mi się wojna, bo teraz codziennie śni mi się wojna. Wysokie budynki bez okien, strome klatki schodowe, potykam się, ukrywam, przeprowadzam kogoś przez pełne ruin miasto. Może jednak uciekam? Nie, zaraz sprowadzam sen na właściwie tory.

Olga Gitkiewicz

Skrzynka z narzędziami

Co roku przed 1 lutego minister edukacji publikuje tzw. prognozę zapotrzebowania na pracowników, innymi słowy – listę zawodów przyszłościowych. Na tegorocznej znalazły się 24 profesje. Na samej górze: automatyk, elektromechanik, elektronik, elektryk, kierowca mechanik, mechanik-monter maszyn i urządzeń, mechatronik, murarz-tynkarz, operator maszyn, technik budowy dróg. Patrzę na nią i zastanawiam się, czy to na pewno zawody przyszłości, czy może próby załatania dziur w teraźniejszości.

Filip Springer

Ćwiczenia z obojętności

Stop-klatka była niewyraźna. Rozpoznawał wzburzone morze, dużą łódź straży granicznej i przyklejony do jej burty ponton wypełniony ludźmi. Ich sylwetki, a tym bardziej twarze, były trudne do rozróżnienia.

Janusz Poniewierski

Jean V. i kwestia władzy

Kościół musi dziś dogłębnie i na nowo przemyśleć problem wykorzystywania Boga i religii do rozciągania władzy nad drugim człowiekiem i jego sumieniem

Janusz Poniewierski

Czekanie na biografa

Do historii Polski i dziejów współczesnego polskiego katolicyzmu Adam Stanowski wszedł nie tyle jako uczony intelektualista, ile „niepokorny” społecznik, aktywny członek KIK-u, działacz opozycji demokratycznej i Solidarności

Olga Gitkiewicz

Żeńską końcówką

Mężczyźni wykonujący zawody tradycyjnie kojarzące się z płcią żeńską automatycznie szukają sobie nazw brzmiących bardziej po męsku. Nie przejmują przyjętych w języku nazw żeńskich i nikogo to nie dziwi. Kobiety, które nie chcą być socjologami, architektami, ministrami, posłami, nadal są narażone na co najmniej kpinę.

Filip Springer

Przyszłość

Któregoś dnia, sam nie wie kiedy, i nie miało to żadnego większego znaczenia, musiał po prostu przyjąć do wiadomości, że przyszłość jego i jego najbliższych będzie gorsza niż ta, którą mieli jego rodzice.

Olga Gitkiewicz

Robot szuka pracy

W XIX w. ludzie przeszli z przydomowych manufaktur do fabryk. Dokąd pójdziemy my, gdy nasze miejsca w fabrykach i urzędach zajmą roboty?

Filip Springer

Pułapka uogólnienia

Wielokrotnie wracał do tamtej chwili myślami, odtwarzał drobiazgowo w myślach ten moment, gdy jego czteroletni syn beztrosko rzuca w jego stronę TO pytanie, jedno z tysiąca, jakimi codziennie bombarduje rodziców.

Janusz Poniewierski

Życzenia dla Kościoła

Jeśli ludzie Kościoła nie zakwestionują „starego” sposobu myślenia i bezpiecznej, wygodnej postawy wobec świata oraz teologii, która już od dawna nie stawia ważnych pytań, będzie to oznaczać, że są ślepi i głusi na „znaki czasu”.

Filip Springer

Co myślą drzewa?

Lubi ten czas. Kiedy wiatr targający czubkami drzew zwiastuje ostateczny koniec lata. Gdy trzeba wyjąć z szafy nieprzemakalną kurtę, a każde wyjście z synem na placyk zabaw opóźnione jest gorączkowym poszukiwaniem czapki dla malca. Czapka znajduje się zawsze w zupełnie innym miejscu, niż się obaj spodziewają. 

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Jest jesień wspominania tragicznych wydarzeń. Jest także poczucie obowiązku i głębokiej wdzięczności dla ludzi kiedyś heroicznych do ostatnich granic. Tak łatwo zapomnieć o wszystkim, czym nas obdarowali

Janusz Poniewierski

Kościół – mój dom? Bezdomność

Jako członek Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce i mieszkaniec archidiecezji krakowskiej deklaruję solidarność z osobami, w których godność uderzyły słowa mojego biskupa.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Jerzego fascynował świat pełen piękna i niespodzianki, przed bylejakością umykał jak najszybciej, tzw. twórca średni nie miał u niego szans.

Janusz Poniewierski

Nie emigruję. Zostaję

Przez lata przekonywano nas, że Kościół tworzą nie tylko osoby duchowne, ale że jesteśmy nim my wszyscy. Pora to wreszcie naprawdę usłyszeć. Najwyższy czas, by z przekonania, iż przysługuje nam miano obywateli Kościoła, wyciągnąć praktyczne wnioski.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Ta fotografia należy do najstarszych, jakie posiadam. Przedstawia gmach Collegium Phisicum w Krakowie, znajdujący się obok Collegium Novum. Przed frontonem stoją chłopak z dziewczyną.

Angelika Kuźniak

Niewidzialni

Nie pamiętam, jak długo byłam niewidzialna. Ani od czego się zaczęło.
„Tu centralna baza rzeczy niewidzialnych
Tu centralna baza rzeczy niewidzialnych
Za chwilę pierwsze wiadomości”.

Angelika Kuźniak

Zanim zamkną się drzwi

Co jakiś czas pracownicy księgarni skrzynkę opróżniają, a listy wkładają między kartki książek zamówionych przez internet i rozsyłają po świecie. Taka wymiana.

Janusz Poniewierski

Redaktor – artysta

Specjalność Józefa Kozaka stanowiło sporządzanie indeksów do książek. W jego wykonaniu nie były to jednak „zwyczajne” listy osób, jakie mógłby zestawić pierwszy lepszy redaktor, ale prawdziwe dzieła sztuki edytorskiej.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Dom górali nazywał się „Na skale”, a wszystko działo się kiedyś, dziesiątki lat temu. Dziś nie ma już tam ani mieszkańców, ani przyjezdnych, pozostała tylko tablica pamiątkowa, czasem dająca okazję do obchodów.

Angelika Kuźniak

Jeszcze

Jest rok 1943. Węgierski pisarz Sándor Márai notuje w dzienniku: „Podejrzewam, że zestarzeć się będzie wspaniale. Wszystko zgęści się, zasuszy, będzie słodkie i całkiem gorzkie”.

Halina Bortnowska

Poszukiwania

W swych pięknych i poruszających rozważaniach Janusz Poniewierski zachęca utrudzonych poszukiwaniem do powrotu do domu, którym dla wielu wciąż jest Kościół.

Janusz Poniewierski

W drodze

Zdaniem ojców synodu Kościół, chcąc naśladować Mistrza z Nazaretu, wezwany jest do tego, by młodych ludzi naprawdę słuchać, nawet wtedy – a może zwłaszcza wtedy – gdy mówią rzeczy mało dla niego przyjemne.

Angelika Kuźniak

Schodami w górę, schodami w dół

Sto siedemnaście na sto sześćdziesiąt dwa centymetry. Olej na desce

Angelika Kuźniak

Trzy kroki

Gapię się na portrety, które malowała, i próbuję sobie wyobrazić jej pracownię.

Janusz Poniewierski

Wielka pustka

Pamiętam, że na wieść o śmierci abp. Józefa Życińskiego w 2011 r. ogarnął mnie lęk, jak bez niego – bez jego odwagi i umiejętności otwartego stawiania problemów – będzie wyglądał Kościół w Polsce.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Przez te lata na jej prostotę, ofiarność i piękno, trudne do pojęcia, a tym bardziej naśladowania, patrzyliśmy wszyscy, bliżsi i dalsi, z poruszającym nas podziwem.

Angelika Kuźniak

Rzeczy małe

Drangularium, czyli „drobiazgi” albo „rzeczy małe”. W latach 70. Studenckie Centrum Kultury w Belgradzie zorganizowało wystawę pod takim tytułem. Około 30 artystów miało pokazać istotne dla siebie przedmioty.

Janusz Poniewierski

Milczenie jak tombak

Czy hierarchom Kościoła w Polsce wolno milczeć, gdy pojawiają się pierwsze symptomy procesu, który jest groźny dla społeczeństwa i państwa? Czy – w świetle katolickiej nauki społecznej – wolno im oświadczyć, iż naruszanie zasady trójpodziału władzy „nie leży w kompetencjach Kościoła”?

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Jest w Ewangelii bardzo niewiele słów Maryi jako opiekunki Syna Bożego, wypowiadanych przez te wszystkie lata, gdy Ona, rzeczywista matka, a wraz z nią i jej realny towarzysz, a tylko opiekun, służyli w 30-letnim życiu ukrytym Syna Bożego.

Angelika Kuźniak

Krąg

Dawno, dawno temu, jeszcze przed potopem, żyły na ziemi olbrzymy. Stwory pół ludzie, pół demony. Bóg dał im jedno zadanie: miały robić chmury, a potem zaciągać je tam, gdzie on im każe.

Angelika Kuźniak

Bajka

– Musisz wiedzieć: człowiek dla zwierząt to najgorsze stworzenie – powtarzał mój wuj.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

A może zacząć trzeba od tego, że owo „tak” i „nie” „bez światło-cienia” to moja własna miara wierności i zawierzenia, tylko moja własna. Nie zaś adresowana do bliźniego, któremu natychmiast chce się wystawić cenzurkę ze stopniami, jakąkolwiek samoocenę wykluczając.