Il. Pola Augustynowicz
Urszula Pieczek wrzesień 2025

Co jest złego w dobrostanie?

Idea ciągłego poczucia zadowolenia, oprócz tego, że jest stosunkowo niedawnym wynalazkiem społecznym, paradoksalnie nie poprawia naszego samopoczucia. Martwią nas standardowe spadki nastroju, z każdego niepowodzenia i smutku musimy znaleźć szybkie wyjścia, od razu wrócić do formy.

Artykuł z numeru

Uwolnić się od kultu produktywności

Uwolnić się od kultu produktywności

Zmuszam się do picia wody. Piję mało. Zapominam o nawodnieniu, a przecież wiem, że to ważne, wychowały mnie nagłówki: „Pij minimum dwa litry wody dziennie”. Woda mi nie smakuje. Nie czuję pragnienia. Moja skóra traci jędrność, mocz zmienia kolor na ciemniejszy – to oznaka lekkiego odwodnienia. Piszę do przyjaciółki: „Picie wody jest dla mnie ostatnio jedną z najtrudniejszych rzeczy”. Odpowiada, że też często czuje się odwodniona. Szukamy pomysłów, jak to zmienić.

Mój telefon płonie od reklam aplikacji pomagających się nawadniać (budzik z przypomnieniem nie wystarczy), produktów, które dodają wodzie smaku (ekologiczna mięta z dowozem do domu), wreszcie pojawia się asortyment butelek. Butelek motywacyjnych! Tak, butelka motywacyjna na pewno pomoże mi utrzymać rygor nawadniania. Sprawdzę, która jest najlepsza, która pomoże zadbać o moją skórę, o nerki, o właściwy jasnożółty kolor moczu.

Research trwał trzy godziny, znalazłam ją (nie muszę dodawać, że podczas poszukiwań nie wypiłam ani kropli wody). Kosztuje 189 zł, tę uroczą słomkę dobiorę osobno za 75 zł i jeszcze koszt przesyłki – 11 zł i oczywiście 99 groszy. Przechodzi mi przez myśl, że to przesada, ale przecież inwestuję w moje zdrowie – w butelkę wykonaną ze szkła borokrzemowego, trwałą, bezpieczną (widzę listę atestów), łatwą w utrzymaniu, higieniczną i jeszcze (to dla mnie też ważne) bardzo ładną. Zamawiam 720 ml motywacji.

„Jesteś sumą noworocznych postanowień”

Butelka spełniała swoje zadanie przez pierwsze dwa tygodnie. Nalewałam wodę rano, do pierwszej miarki pokazującej godz. 10 wypijałam odpowiednią ilość, później – w południe – napełniałam ją ponownie. W ten sposób do zakończenia pracy o 16 moje nerki filtrowały 1440 ml wody. Sukces! Aż nastał ten moment, który przychodzi zawsze. Kiedy pracowałam zdalnie, butelka stała w szafce, bo „jestem w domu, mam szklanki, z których mogę pić” (nie piłam). Albo gdy szłam do biura i zapominałam ją ze sobą zabrać (znów nie piłam). Okazało się, że muszę pomagać mojej butelce, a przecież nie taka była umowa. To ona miała mnie motywować, a nie odwrotnie.

Można się ze mnie śmiać. Sama się z siebie śmieję, bo wydałam na tę butelkę nieadekwatnie dużo pieniędzy. Zwróćcie jednak uwagę, ile macie w szafie par legginsów, butów do biegania, koszulek na fitness, które kupiłyście – tak, dotyczy to głównie kobiet – podczas poświątecznych wyprzedaży, żeby od stycznia zapisać się na siłownię i zrzucić kilogramy. Taco Hemingway i Daria Zawiałow śpiewają w piosence Mix sałat: „Jesteś sumą noworocznych postanowień / które w lutym postanawiasz jakoś obejść”. Wiele razy tak się czułam, gdy inwestowałam w motywacyjne sprzęty, a moje pieniądze zasilały globalną gospodarkę wellness, która w 2023 r., według raportów Global Wellness Institute, osiągnęła rekordową wartość 6,3 bln dol.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się