fot. Beata Zawrzel / Reporter
Julia Fiedorczuk luty 2020

Jeż na autostradzie: Marta Podgórnik

Krytycy piszący o Marcie Podgórnik podkreślają charakterystyczne dla jej twórczości napięcie między liryzmem a ironią, realizujące się w dobrze skrojonych frazach o potężnym ładunku emocjonalnym.

Artykuł z numeru

My, rodzice osób LGBT+

My, rodzice osób LGBT+

W Tekstyliach (wydanym w roku 2002 kompendium tzw. roczników siedemdziesiątych) na określenie wczesnego stylu Podgórnik używa się określenia „bezkompromisowy ekshibicjonizm”. Mówi się, że autorka Paradiso zbudowała wyrazisty podmiot liryczny, będąc zarazem mistrzynią maskarady. Ta ambiwalencja zbliża Podgórnik do Sylwii Plath, która w jednym ze swoich najsłynniejszych wierszy Pani Łazarz pisała: „Umieranie / Jest sztuką jak wszystko. / Robię to doskonale” (tłum. Maria Korusewicz). Podobnie jak Plath, Podgórnik bywa zajadle ironiczna, czasem komiczna. Obie piszą o własnym życiu, ale traktują biografię jak sztukę, czyli coś sztucznego; podlegającego prawom kompozycji. U Plath nawet tak intymne doświadczenia, jak pobyt w szpitalu psychiatrycznym i powrót do życia po próbie samobójczej zostają zmetaforyzowane jako przedstawienie, a dokładniej – striptiz. Podmiotka obnaża się przed publicznością. Strategia Podgórnik bywa bardzo podobna. Ale ekshibicjonizm – łączący obie poetki – bynajmniej nie prowadzi do odsłonięcia samej siebie. Na odwrót, striptiz to przewrotne i skuteczne narzędzie kamuflażu. Wybijając na pierwszy plan formę przedstawienia, chroni tę, która się rozbiera. Ekshibicjonizm nie tworzy intymności, a wręcz przeciwnie, uniemożliwia ją. Ujawnia sztuczną, skonstruowaną naturę bliskości. I Plath, i Podgórnik w jakiejś mierze zawsze piszą o samotności.

Niespecjalnie to wiersz mniej formalnie złożony od utworów z ostatnich książek, gdzie Podgórnik chętnie posługiwała się pastiszem np. po to, żeby wywrócić do góry nogami tradycję ballady. Na pierwszy rzut oka Niespecjalnie to tylko kilka prostych zdań, zapis rozmowy: on go prosi, on nie odpowiada. Prosi, żeby przestał (przestał krzywdzić ją? samego siebie?) – on nie może spełnić jej prośby. Nie da się przestać, bo nie da się chcieć przestać. Życie i pragnienie niekoniecznie zgadzają się ze sobą, raczej splatają się w niemożliwy do rozsupłania węzeł; i Plath, i Podgórnik dobrze o tym wiedzą.

Pocałuj mnie, powiedziała” – to zdanie brzmi jak wyjęte z piosenki albo słabego serialu. Banał? Tak, banał. Ale miłość w sumie jest banalna. Banalne, powtarzalne, niezbyt poetycko ciekawe jest szczęście w miłości. Złamane serce jest chyba jeszcze mniej interesujące.

Jednak i ten celowo prosty wiersz nie ucieka przed formą. Powtórzenia („pocałuj mnie”, „przestań”), wzmocnione dodatkowo przez silną aliterację („pocałuj”, „powiedziała”, „przestań”), wytwarzają efekt nerwowości czy może pilności tego, co zostaje wypowiedziane. Ci dwoje nie mają wielu słów, a tych, które mają, używają jak haseł – albo zaklęć. Jakby chcieli zaczarować samotność, żeby otworzyła się na spotkanie.

 

Marta Podgórnik

Niespecjalnie

(dla R.H.)

Pocałuj mnie, powiedziała. Pocałował, przestał. Coś było niespecjalne.

Rzuć to, po prostu przestań to robić, powiedziała.

Gdybyś chciał, przecież mógłbyś tak po prostu przestać.

Nie mógłby przestać, nawet gdyby chciał. Bo przestawanie jest rewersem

Życia.

Pocałuj mnie, powiedziała, ale w inny sposób.

Kup numer