fbpx

70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Prof. Barbara Józefik, FOT. MATEUSZ SKWARCZEK / AGENCJA GAZETA

Wymiary troski

Wcześniejsze doświadczenie buduje warunki do coming outu. Z perspektywy psychologicznej kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa w relacji z rodzicami. Wynika ono z wzajemnego zaufania, otwartości oraz partnerstwa.

Podczas zajęć z teorii gender i queer, które prowadziłam dla szkół średnich, poruszaliśmy temat coming outu. Ku zdziwieniu mojemu, ale również rówieśników i rówieśniczek, jedna z licealistek zdecydowanym tonem stwierdziła, że coming out to gest głęboko niesprawiedliwy. Powiedziała, że nie wyobraża sobie sytuacji odwrotnej, w której osoby heteroseksualne tłumaczą się rodzicom ze swojej orientacji seksualnej. To bardzo celna uwaga.

Tak, coming out to sytuacja dużej nierówności. Kultura, w której żyjemy, jest heteronormatywna. Co za tym idzie – oczekujemy zachowań z nią zgodnych. Osoba, która się w niej nie odnajduje, bo jest np. homoseksualna, poddana zostaje presji, spotyka się z pytaniami dotyczącymi tego, czy będzie odtwarzała oczekiwania kultury i rodziny („czy masz już chłopaka / dziewczynę?”, „kiedy się z kimś zwiążesz?”). W pewnym momencie trzeba – ale czy na pewno? – się skonfrontować. To sytuacja opresji przekonań, w której mniejszość musi – znów: czy na pewno? – powiedzieć: „Moje plany życiowe są inne”. Moment konfrontacji z wartościami wyznawanymi przez grupę większościową jest coming outem.

Załóżmy, że ta konfrontacja jest konieczna – jak zatem coming out powinien przebiegać?

Mówi się, że ta konfrontacja, wyznanie muszą być przygotowane, powinno się też uwzględniać koszty. Coming out nie zawsze bywa najlepszą decyzją – do tego należy mieć odpowiednie środowisko i wsparcie. Czy osoba, która się skonfrontuje, będzie mogła się schronić, jeśli okaże się, że środowisko jest wrogie?

Czyli to w największym stopniu kwestia zaufania.

Wcześniejsze doświadczenie buduje warunki do coming outu. Z perspektywy psychologicznej kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa w relacji z rodzicami. Wynika ono z wzajemnego zaufania, otwartości oraz partnerstwa.

Dzieci są bystrymi obserwatorami i szybko orientują się, o czym można w domu bezpiecznie rozmawiać. Na przykład często rodzice dowiadują się po czasie, od osób z zewnątrz, o problemach w szkole. Dzieci nie mówią, bo nie oczekują, że otrzymają wsparcie. Innymi słowy – opowiadają o trudnościach wtedy, kiedy się go spodziewają. Wzajemne zaufanie tka się przez całe życie. Jeśli dziecko czuje się rozumiane, wtedy dzieli się swoimi problemami. Z kolei jeśli słyszy: „Jak mogłeś!”, „To okropne”, lub jest zawstydzane, karane, to uczy się, że pewne sprawy lepiej trzymać dla siebie, ponieważ mówienie o nich namnaża problemy. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy w rodzinie są przemoc i agresja. To nie jest odpowiednie środowisko do coming outu, dlatego często osoby z takich rodzin się ukrywają. Nam może się wydawać, że to kłamstwo, ale ono stanowić może przecież mur ochronny. Innymi słowy – mamy jakieś ważne potrzeby, nie możemy ich ujawnić, w związku z czym mówimy co innego, by mieć dla siebie przestrzeń. A przecież rodzice też często wolą nie pytać.

Co zmienia ta konfrontacja?

To zależy, w jakiej rodzinie (i kulturze) się odbywa. Dla rodziców, którzy orientują się wcześniej, że ich dziecko jest nieheteronormatywne, będzie to moment wypowiedzenia tego, co przypuszczali, uznania, akceptacji i dalszego wspierania. Dla innych rodziców coming out okazuje się rodzajem dramatu życiowego. W doświadczeniu zawodowym niejednokrotnie spotkałam się z sytuacjami, gdy coming out stanowił cezurę całkowicie zmieniającą życie rodziców. I oczywiście życie młodego człowieka.

Częściej, tak wskazują badania, coming outy odbywają się przed matkami niż ojcami. Matki też szybciej zauważają inny (niż heteroseksualny) rozwój dziecka. Z czego to wynika?

To stereotypowe, ale nawet w psychologii mówi się, że matka obdarza bezwarunkową akceptacją, a ojciec jest wymagający i pilnujący normy. Może w praktyce dzieci częściej rozmawiają z matkami?

Coming out przed matką jest chyba bardziej charakterystyczny dla homoseksualnych chłopców. Dla ojców to cięższa sytuacja. Jeśli miałabym odwołać się do klinicznych, terapeutycznych doświadczeń, to mam poczucie, że trudniejsza akceptacja homoseksualności chłopca wynika przede wszystkim ze względów kulturowych. Bardziej uderza w relację ojciec–syn.

Podczas rozmów w gabinecie często usłyszeć można, że ojcowie w przeszłości odczuwali pewien niepokój, naciskali wręcz, by syna wychowywać surowo, „po męsku”, bo wydawało im się, że w ten sposób „ochronią” go przed homoseksualnością. Pojawiały się także oskarżenia wobec matek, że np. ich bliskość sprawiła, iż syn jest homoseksualny.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter