Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

CZERWIEC 2008, NUMER 637

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMAT MIESIĄCA:

O cierpieniu zwierząt



Ludzie przeciwko zwierzętom
(fragment)

JANUSZ TAZBIR


Pierwszą w języku polskim naukę, iż Bóg pozwolił wprawdzie człowiekowi uśmiercać zwierzęta na własny pożytek, ale „męczyć onych nie powinien, ani też z rozpusty i złej woli onych zabijać”, znajdujemy dopiero w wydanym w 1795 roku w Królewcu podręczniku dla szkół mazurskich (Przyjaciel dzieci...), który przełożył na polski Józef Olech.

Sposób traktowania zwierząt w Polsce nie doczekał się jak dotąd osobnego opracowania. Przed wojną jedyny chyba wybitny filozof kultury Marian Zdziechowski (1861–1935) poświęcił temu tematowi nieco miejsca w swych rozważaniach O okrucieństwie (wznowienie: 1993). Dopiero w roku 1980 doczekał się on osobnego rocznika „Etyki” (18). Na ogół jednak zajmowano się raczej stosunkiem do przyrody, przejawy okrucieństwa lub humanitaryzmu wobec zwierząt opisując jedynie sporadycznie. Ich dręczenie nie było zresztą czymś kontrastującym z ogólnym postępowaniem wobec istot uzależnionych. Skoro bito dzieci, służbę, chłopów czy żołnierzy, trudno się dziwić, że w równie bezwzględny sposób traktowane były zwierzęta. Pośrednią zachętę po temu znajdowano w Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie, w którym Bóg mówi do Noego i jego synów: „Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niech się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi, i wszystkie ryby morskie zostały bowiem oddane wam we władanie” (Rdz 9, 1–4).

Już od co najmniej XVIII stulecia krytycy chrześcijaństwa zwracają uwagę, iż jego tryumfowi w Europie towarzyszyły niezliczone okrucieństwa, którym Kościół nie starał się wcale zapobiec. Na listę tę Artur Schopenhauer wpisywał także stosunek do zwierząt, oparty na błędnym i dziwacznym pojęciu, iż „świat zwierzęcy istnieje tylko dla pożytku i przyjemności człowieka”. Pojęcie to „jest przyczyną twardego i bezwzględnego obchodzenia się ze zwierzętami w Europie; samo zaś ma swe źródło w Starym Testamencie”... W całej Biblii z wielkim trudem dałoby się odszukać miejsca, w których zabrania ona, choćby w pośredni sposób, dręczenia zwierząt. Wypoczynek człowieka miano przede wszystkim na względzie, pisząc: „a dnia siódmego zaprzestaniesz pracy, aby odpoczęły twój wół i osioł i odetchnęli syn twojej niewolnicy i cudzoziemiec” (Wj 22, 12). Wprawdzie Księga Powtórzonego Prawa nakazywała: „Nie zawiążesz pyska wołu młócącemu” (25, 4), to jednak szło głównie o ludzi. Święty Paweł, przypominając, za Prawem Mojżeszowym, ów zakaz zawiązywania, zapytuje wręcz: „Czyż o woły troszczy się Bóg?”, i tłumaczy, iż Stwórca powiedział to przede wszystkim „ze względu na nas”, albowiem każdy winien pracować w nadziei, iż jego wysiłek przyniesie mu zysk (1 Kor 9, 9–10).

Jeśli idzie o stosunek twórców wielkich religii do zwierząt, to jedynie Budda poświęcał temu problemowi sporo uwagi, nakazując ich dobre traktowanie. Ani jednak Mojżesz, ani Chrystus (a po Nim Mahomet) nie wypowiadali się na ten temat. Pisarze doby antyku oraz średniowiecza swe zainteresowanie zwierzętami ograniczają właściwie do kwestii spożywania lub nie ich mięsa. Przypomnijmy, że św. Tomasz z Akwinu twierdził, iż zasada miłości bliźniego rozciąga się jedynie na ludzi, nie dotyczy zaś zwierząt, które Bóg pozwolił zabijać na pożytek człowieka. Chrześcijaństwo, przyznając ludziom duszę (i związany z nią byt pośmiertny), pogłębiło tylko przepaść pomiędzy nimi a zwierzętami. Co prawda, w żywotach niektórych świętych (Franciszka z Asyżu czy Róży z Limy) podnoszono, że byli oni dobrzy nawet i dla zwierząt, ale pozostawało to bez większego wpływu na ich traktowanie.

Autorzy ksiąg Starego Testamentu pozostawali pod silnym wpływem prawodawstwa Bliskiego Wschodu, od swych najbliższych sąsiadów czerpiąc m.in. zasadę odwetu oraz instrumentalne traktowanie fauny. Skoro zaś całą Biblię uznano za świętą księgę chrześcijaństwa, również i karanie zwierząt stało się normą zwyczajową prawa, i to nie tylko w wiekach średnich. Jeśli choroba umysłowa nie zwalniała człowieka od odpowiedzialności karnej, to i brak rozumu właściwego ludziom mógł tylko częściowo stanowić okoliczność łagodzącą dla zwierząt. Wprawdzie w XVI wieku Bartłomiej Groicki pisał, że zwierzę nie może przestępstwa popełnić, „ponieważ rozumu nie ma”, to jednak praktyka sądowa pozostawała często w sprzeczności z tym przekonaniem.

Więcej na łamach czerwcowego „Znaku”

Zamów numer

JANUSZ TAZBIR, ur. 1927, historyk, publicysta; studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim, od 1966 jest profesorem Instytutu Historii PAN. Zajmuje się badaniami nad historią kultury oraz ruchów religijnych w Polsce XVI i XVII wieku. Ostatnio wydał: Polska przedmurzem Europy (2004), Łyżka dziegciu w ekumenicznym miodzie (2004), Protokoły mędrców Syjonu. Autentyk czy falsyfikat (2004), Polacy na Kremlu i inne historyje (2005).

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.