|

TEMAT MIESIĄCA:
O cierpieniu zwierząt
Ludzie przeciwko zwierzętom (fragment)
JANUSZ TAZBIR
Pierwszą w języku polskim naukę, iż Bóg pozwolił
wprawdzie człowiekowi uśmiercać zwierzęta na
własny pożytek, ale „męczyć onych nie powinien,
ani też z rozpusty i złej woli onych zabijać”, znajdujemy
dopiero w wydanym w 1795 roku w Królewcu
podręczniku dla szkół mazurskich (Przyjaciel
dzieci...), który przełożył na polski Józef Olech.
Sposób traktowania zwierząt w Polsce nie doczekał się jak dotąd
osobnego opracowania. Przed wojną jedyny chyba wybitny filozof
kultury Marian Zdziechowski (1861–1935) poświęcił temu
tematowi nieco miejsca w swych rozważaniach O okrucieństwie
(wznowienie: 1993). Dopiero w roku 1980 doczekał się on osobnego
rocznika „Etyki” (18). Na ogół jednak zajmowano się raczej
stosunkiem do przyrody, przejawy okrucieństwa lub humanitaryzmu
wobec zwierząt opisując jedynie sporadycznie. Ich dręczenie
nie było zresztą czymś kontrastującym z ogólnym postępowaniem
wobec istot uzależnionych. Skoro bito dzieci, służbę, chłopów czy
żołnierzy, trudno się dziwić, że w równie bezwzględny sposób
traktowane były zwierzęta. Pośrednią zachętę po temu znajdowano
w Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie, w którym Bóg mówi do
Noego i jego synów: „Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo
powietrzne niech się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi, i wszystkie ryby morskie zostały bowiem oddane wam we
władanie” (Rdz 9, 1–4).
Już od co najmniej XVIII stulecia krytycy chrześcijaństwa zwracają
uwagę, iż jego tryumfowi w Europie towarzyszyły niezliczone
okrucieństwa, którym Kościół nie starał się wcale zapobiec. Na listę
tę Artur Schopenhauer wpisywał także stosunek do zwierząt, oparty
na błędnym i dziwacznym pojęciu, iż „świat zwierzęcy istnieje tylko
dla pożytku i przyjemności człowieka”. Pojęcie to „jest przyczyną
twardego i bezwzględnego obchodzenia się ze zwierzętami w Europie;
samo zaś ma swe źródło w Starym Testamencie”... W całej Biblii
z wielkim trudem dałoby się odszukać miejsca, w których zabrania
ona, choćby w pośredni sposób, dręczenia zwierząt. Wypoczynek
człowieka miano przede wszystkim na względzie, pisząc: „a dnia
siódmego zaprzestaniesz pracy, aby odpoczęły twój wół i osioł i odetchnęli
syn twojej niewolnicy i cudzoziemiec” (Wj 22, 12). Wprawdzie
Księga Powtórzonego Prawa nakazywała: „Nie zawiążesz pyska
wołu młócącemu” (25, 4), to jednak szło głównie o ludzi. Święty Paweł,
przypominając, za Prawem Mojżeszowym, ów zakaz zawiązywania,
zapytuje wręcz: „Czyż o woły troszczy się Bóg?”, i tłumaczy,
iż Stwórca powiedział to przede wszystkim „ze względu na nas”, albowiem
każdy winien pracować w nadziei, iż jego wysiłek przyniesie
mu zysk (1 Kor 9, 9–10).
Jeśli idzie o stosunek twórców wielkich religii do zwierząt, to
jedynie Budda poświęcał temu problemowi sporo uwagi, nakazując
ich dobre traktowanie. Ani jednak Mojżesz, ani Chrystus (a po Nim
Mahomet) nie wypowiadali się na ten temat. Pisarze doby antyku
oraz średniowiecza swe zainteresowanie zwierzętami ograniczają
właściwie do kwestii spożywania lub nie ich mięsa. Przypomnijmy,
że św. Tomasz z Akwinu twierdził, iż zasada miłości bliźniego rozciąga
się jedynie na ludzi, nie dotyczy zaś zwierząt, które Bóg pozwolił
zabijać na pożytek człowieka. Chrześcijaństwo, przyznając
ludziom duszę (i związany z nią byt pośmiertny), pogłębiło tylko
przepaść pomiędzy nimi a zwierzętami. Co prawda, w żywotach
niektórych świętych (Franciszka z Asyżu czy Róży z Limy) podnoszono,
że byli oni dobrzy nawet i dla zwierząt, ale pozostawało to
bez większego wpływu na ich traktowanie.
Autorzy ksiąg Starego Testamentu pozostawali pod silnym
wpływem prawodawstwa Bliskiego Wschodu, od swych najbliższych
sąsiadów czerpiąc m.in. zasadę odwetu oraz instrumentalne
traktowanie fauny. Skoro zaś całą Biblię uznano za świętą księgę
chrześcijaństwa, również i karanie zwierząt stało się normą
zwyczajową prawa, i to nie tylko w wiekach
średnich. Jeśli choroba umysłowa nie zwalniała
człowieka od odpowiedzialności karnej, to
i brak rozumu właściwego ludziom mógł tylko
częściowo stanowić okoliczność łagodzącą dla
zwierząt. Wprawdzie w XVI wieku Bartłomiej Groicki pisał, że
zwierzę nie może przestępstwa popełnić, „ponieważ rozumu nie
ma”, to jednak praktyka sądowa pozostawała często w sprzeczności
z tym przekonaniem.
Więcej na łamach czerwcowego „Znaku”
Zamów numer
JANUSZ TAZBIR, ur. 1927, historyk, publicysta; studiował historię
na Uniwersytecie Warszawskim, od 1966 jest profesorem Instytutu
Historii PAN. Zajmuje się badaniami nad historią kultury oraz ruchów
religijnych w Polsce XVI i XVII wieku. Ostatnio wydał: Polska
przedmurzem Europy (2004), Łyżka dziegciu w ekumenicznym
miodzie (2004), Protokoły mędrców Syjonu. Autentyk czy falsyfikat
(2004), Polacy na Kremlu i inne historyje (2005).
POCZĄTEK STRONY |