Karol Kleczka
Ilustracja: Agata Endo-Nowicka
Karol Kleczka sierpień 2025

Cieniuteńka jak opłatek czekoladka miętowa

Pomimo zmęczenia oczy rozwarły mi się jak wiedźminowi po spożytym eliksirze. Przyjąłem cztery cukierki typu krówka, które skutecznie pobudziły władze poznawcze do napisania tego edytorialu, chwilowo zwiększając koncentrację. Kocham słodycze, a one lubią mnie.

Artykuł z numeru

Glukozowe pułapki

Glukozowe pułapki

Gdy byłem dzieckiem nie pytano, czy słodzisz, tylko ile. Jajko niespodzianka? Kolekcja ręcznie malowanych figurek już czeka w domu na dołożenie kolejnej pierdółki. Słodycze mojego dzieciństwa stanowiły iskierki luksusu, erzace dobrobytu.

Myślę o tym słodyczowym eldorado dziś jako rodzic, próbując ustrzec moje dziecko przed nieszczególnie zdrowymi przyjemnościami, samemu prowadząc podwójne gastronomiczne życie. Z trudem przychodzi odmawianie komuś, skoro sobie ledwo odmawiam. Niemniej widzę, jak bardzo cukier został sproblematyzowany. Popularne serie literatury dziecięcej regularnie mierzą się z koniecznością produkcji odcinka o zdrowej diecie (Pucio wybierający z zachwytem czystą wodę z kranu zamiast soku pomarańczowego? To jakaś groteska), rodzice zaś z pytaniami: „Czy już jadło czekoladę?”.

A przecież przez większość historii ludzkości radziliśmy sobie bez cukru. W renesansie jego spożycie wynosiło ok. 1 łyżki rocznie, jeszcze w XIX w. było to mniej więcej 5 kg na głowę. Obecnie wynosi prawie 10 razy tyle, a słodki kryształ stał się jednym z nieodzownych elementów diety. Dziś trudno od cukru uciec, nawet go nie spożywając. Na środku śnieżnobiałej sali rzeźb Walker Art Gallery w Liverpoolu znajduje się drewniana statua czarnoskórej dziewczynki w stroju wojowniczki. Jest opatrzona znaczącą tabliczką, informującą, że wszystkie klasycystyczne arcydzieła, które zwiedzający mogą tu podziwiać, zostały zakupione z fortun pozyskanych krwią ofiar wyzysku na cukrowych plantacjach. Cukier budował imperia i zabijał setki tysięcy ludzi. Współcześnie też uśmierca, ale inaczej, wyraźnie zwiększając ryzyko otyłości i chorób z nią powiązanych.

Wszechobecność słodyczy jest świadectwem kultury nadmiaru i to o niej w gruncie rzeczy opowiada niniejszy numer „Znaku”. Kiedyś niedostępne, dziś powszechne i stanowiące trudną do odparcia, ryzykowną pokusę. Jak miętowa czekoladka w restauracyjnym segmencie Sensu życia według Monty Pythona – cienka jak opłatek, lecz wieńcząca apokaliptyczną scenę obżarstwa. W nadmiarze nie kontemplujemy, lecz pochłaniamy – seriale, wrażenia, słodkości. Zapraszam – również siebie – do zastanowienia nad tym być może najpopularniejszym nałogiem, życząc słodko-gorzkiej lektury.