70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Tylko o Lwowie

„Mowa miasta jest rozwlekła: powtarza, aby coś mogło utrwalić się w pamięci. (…) Mowa pamięci jest rozwlekła: zwieloktornia znaki, aby miasto mogło zacząć istnieć” – pisał Italo Calvino w wydanych w 1972 r. Niewidzialnych miastach. Próbie uchwycenia tejże „rozwlekłości”, repetycji, (braku) ciągłości, relacjom pamięci i geografii środkowoeuropejskiego miasta poświęcona jest książka Katarzyny Kotyńskiej Lwów. O odczytywaniu miasta na nowo.

Obraz Lwowa jest bardzo mocno zakorzeniony w polskiej kulturze – miasto jawi się najczęściej niczym gwałtownie pozbawiony polskości istotny element kształtowania tożsamości narodowej. W zbiorowym wyobrażeniu dominuje Lwów utracony, znany chociażby z nostalgicznych opowieści Stanisława Lema z Wysokiego Zamku, Lwów przedwojenny, „gdzie ludziom jeszcze dobrze jak tu, tylko we Lwowi”, arkadyjskie Leopolis multiplex. To efekt wynikający przede wszystkim ze wspólnej (nie tylko) polsko-ukraińskiej przeszłości i dzisiejszej narracji, której fundamentami są sentyment i tęsknota (zauważana na dużą skalę chociażby w turystyce). O ile z wielką łatwością przychodzi polskiemu czytelnikowi / czytelniczce, odbiorcy / odbiorczyni tekstów kultury przywołanie kilku wyobrażeń, literackich charakterystyk Lwowa, o tyle pytania o pamięć mieszkańców wywołują niezliczone spory wśród badaczy i badaczek, nie wspominając o krzywym zwierciadle wzajemnych polsko-ukraińskich relacji codziennych.

Tytuł książki Kotyńskiej ma charakter obietnicy. Badaczka deklaruje „nowe” odczytanie miasta, we wstępie zdecydowanie zaznacza wybór antropologicznej metody badawczej. Nie jest to jednak perspektywa spod znaku literackiej antropologii miejsca, która lokuje się na skrzyżowaniu tekstów literackich rozumianych jako wypowiedź ludzkiego doświadczenia oraz antropologii przestrzeni. Na próżno bowiem szukać u Kotyńskiej wprowadzania najnowszych teorii i metodologii badawczych, prób odczytania Lwowa w perspektywie ostatnich badań nad miastem (chociażby prac Ewy Rewers), zwrotu przestrzennego, topograficznego, geopoetyki. Autorka z wielką (a właściwą sobie) skrupulatnością przygląda się miastu tradycyjnym okiem historyka / historyczki literatury, koncentrując swoją (i czytelników / czytelniczek) uwagę na fabularnym Lwowie jako obszarze konfliktu tożsamościowego. Leopolis jest obecne, jednak pełni w książce funkcję pola walki o własną pamięć. W książce na pierwszy plan wysuwa się bowiem próba odnalezienia oraz wskazania (nie)symetrycznych relacji Polaków i Ukraińców w przestrzeniach literackiego Lwowa. Najcenniejsze w publikacji Kotyńskiej jest łączenie porządków dwóch literatur – polskiej i ukraińskiej, komparatystyczne zestawienie problemów pojawiających się w omawianych lekturach z XX i XX w. Taka perspektywa pozostawia pewną niezależność badawczą, autorka nie popada w skrajności, bacznie się rozgląda, wiedząc, że jest jeszcze sąsiednia narracja, język, wreszcie obcy, który staje się Innym. Należy jednak pamiętać, że to obraz koncentrujący się przede wszystkim na literackich relacjach polsko-ukraińskich – autorka sygnalizuje jedynie możliwość podobnych związków i odczytań literatury choćby rosyjskiej. Poruszamy się po trajektorii „galicyjskiego” trójkąta stosunków polskich, ukraińskich oraz żydowskich, które wybrzmiewają najmocniej w rozdziale Żydzi we Lwowie, Żydzi o Lwowie. Spojrzenie spoza polsko-ukraińskiego sporu.

Książka rozpoczyna się od panoramicznego spojrzenia na Lwów jako emblemat monarchii habsburskiej, cesarstwa, gdzie (rzekomo) harmonijnie współistniały różne narody i etnosy. Kotyńska porównuje polskie spojrzenie na „mit Galicji”, jego kulturotwórczą moc z „ukraińską wyobraźnią masową”, która przejawia się chociażby w Dla ogniska domowego Iwana Franki. Kolejnym punktem orientacyjnym na mapie Leopolis jest rok 1918, nazywany przez autorkę „pierwszym lwowskim końcem świata”. Walki o Lwów, które przyczyniły się do powstania (i pielęgnowania) mitu Orląt Lwowskich i znajdują swoje odbicie np. w Uśmiechu Lwowa Kornela Makuszyńskiego czy Dzieciach Lwowa Heleny Zakrzewskiej. Najciekawszym, otwierającym nowe możliwości interpretacyjne, rozdziałem książki Kotyńskiej jest część poświęcona słabo rozpoznanym literackim obrazom Lwowa, tworzonym za czasów USRR (Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej) i PRL, pochodzącym głównie z lat 60. i 70., a odnoszącym się przeważnie do przeszłości, wykluczającym rzeczywistość miasta socjalistycznego. Opowieść Kotyńskiej zamykają rozdziały o literaturze współczesnej, redefiniujące, odzyskujące obraz miasta. Autorka stara się wykazać w jakie pułapki wpadają autorzy / autorki zajmujący się „lwowskimi” tematami. Na uwagę zasługuje obszerne (bardzo ostre i krytyczne) omówienie Tanga śmierci Jurija Wynnyczuka, książki która w ukraińskim środowisku literackim święci triumfy, jednak badaczom / badaczkom przysparza wielu problemów, wynikających przede wszystkim z „konstruowania wizerunku Innego z typowych, obecnych w wyobraźni zbiorowej stereotypów” i utrwalania przyjętych już (zazwyczaj bardzo negatywnych) wzorców.

Książka Kotyńskiej otwiera pole do dyskusji na zdecydowanie szerszym poziomie, zahacza o problem „nowych odczytań” – czy istnieje możliwość wymknięcia się i dywersyfikacji literatury spod narracji historycznej. Jak można pomyśleć „na nowo” miasto wciąż odczytywane w kluczu (kolejno) literackiej idylli, katastrofy, nieobecności, wyparcia i odbudowy? Jakich narzędzi używać, by nie wpadać w pułapki, które zastawiła na relacjach polsko-ukraińskich burzliwa przeszłość? Czy możliwe jest odzyskanie, powtórzenie, zwielokrotnienie literackiej pamięci miasta tak (nie)znanego jak Lwów?

.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata