fot. dzięki uprzejmości Ośrodka Postaw Twórczych i Palm Studios
Piotr Kosiewski maj 2022

Patrząc na zdjęcia

W How to Look Natural in Photos oglądamy PRL-owską rzeczywistość w obiektywie aparatu przemocy. I jest to unikalne spojrzenie, bo niczym w kalejdoskopie poszczególne fragmenty układają się co chwila w nową całość.

Artykuł z numeru

Tu mówi Ukraina

Czytaj także

Wojciech Nowicki

Portret rodziny pod kontrolą

How to Look Natural in Photos to jedna z najważniejszych książek fotograficznych powstałych w  ostatnich latach. Beata Bartecka i Łukasz Rusznica wykorzystali w  niej zdjęcia pochodzące z  archiwów PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa, przechowywanych dziś w  zbiorach Instytutu Pamięci Narodowej. Stworzyli z nich wizualną opowieść o tym, jak system totalitarny wykorzystywał fotografię. Jest to także opowieść poprzez zdjęcia o Polsce Ludowej, odmienna od tej, która dominuje dziś w oficjalnym przekazie IPN-u.

Fotografie na służbie

Dla Służby Bezpieczeństwa fotografie były jednym z narzędzi „rozpracowywania” osób  – przypomina Tomasz Stempowski, historyk pracujący w IPN-ie, w artykule zamieszczonym w zbiorze. Jego tekst – o znamiennym tytule Fotografie na służbie – wprowadza niezbędny, historyczny kontekst do zdjęć zebranych przez Bartecką i Rusznicę.

Na potrzeby Urzędu Bezpieczeństwa, a następnie od 1956 r. Służby Bezpieczeństwa, podkreśla Tomasz Stempowski, nieustannie i w bardzo różnych celach fotografowano. Wiele mówią same typy fotografii pojawiające się w rozdziałach jego tekstu: sygnalityczne, operacyjne, „z punktów zakrytych”, „z modeli fotograficznych”, robione „pod legendą”, a nawet fotografie-trofea, na których przedstawiono tych, którzy wystąpili przeciw władzy ludowej. Podobnie zaskakująca jest liczba rodzajów aparatów wykorzystywanych przez SB, nie mówiąc już o liczbie zdjęć wykonanych przez tę służbę. Do dziś zresztą nie dokonano pełnych szacunków, ale Biuro „B” MSW, które zajmowało się obserwacją operacyjną osób i obiektów, tylko w 1966 r. wykonało ponad 51 tys. zdjęć, a wydziały „B” komend wojewódzkich MO prawie 39 tys. Natomiast w warszawskim archiwum IPN-u zachowało się ponad 680 tys. negatywów zdjęć osób wchodzących i wychodzących z punktów obserwowanych przez służby.

Skala tych fotograficznych zasobów, zachowanych przecież tylko częściowo, jest ogromna. Jednak, co najważniejsze, „obrazy wielu banalnych sytuacji zarejestrowanych przez SB nie mówią nic o tym, czym naprawdę były te zdjęcia – podkreśla Stempowski. – Dla nieuprzedzonego widza to po prostu pejzaże, portrety czy fotografie reporterskie. Niektóre mogą wydawać się absurdalne lub zabawne, budzić zdumienie i śmiech”.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

W  2014  r. we wrocławskiej galerii Miejsce przy Miejscu miała miejsce wystawa Jak fotografować?. Rusznica (we współpracy z Bartecką i Hubertem Kielanen) po raz pierwszy pokazał zdjęcia z archiwum IPN-u. Później z Bartecką zaczęli wybierać zdjęcia do publikacji. Ostatecznie z wyjściowego, obszernego zbioru ok. 3 tys. fotografii w How to Look Natural in Photos znalazło się ok. 150. Starannie zreprodukowanych, ale niepoddanych żadnym przeróbkom, retuszom, dodatkowemu kadrowaniu ani innym artystycznym zabiegom, których celem miałoby być dodanie im „artystycznej atrakcyjności”.

Sama książka została bardzo pieczołowicie wydana  – jej projekt przygotowała Joanna Jopkiewicz z  Grupy Projektor. Twarda, elegancka oprawa, z fragmentem zdjęcia i  oszczędnym geometrycznym wytłoczonym wzorem sprawia, że praca może wydawać się wysmakowanym fotobookiem.

Pułapka na widza

Większość książki wypełniają zdjęcia. Czarno-białe zazwyczaj, kolorowych jest tu niewiele. Układają się one w  wizualną, pełną meandrów opowieść. Na jednym ze zdjęć otwierających książkę chłopiec siedzi na krześle, w tle piętrzą się puste skrzynki po coca-coli. Na kolejnych są: pancerna szafa z wyważonymi drzwiami oraz trzy osoby sfotografowane na dworcowym peronie. Widzimy PRL-owski świat w pojedynczych, pozornie niezwiązanych ze sobą odsłonach. Niektóre fotografie są dramatyczne: spalone samochody, młodzi, bezwładni mężczyźni podtrzymywani przed upadkiem na ziemię czy zwłoki wrzucone do drewnianego wozu. Ale są też inne, czasami zabawne, a nawet groteskowe, jak powtarzające się ujęcia ćwiczących milicjantów z zakreślonymi na kolorowo linami do kadrowania, jakby ktoś próbował dobrać najlepsze ujęcie.

W wyborze Barteckiej i Rusznicy znalazły się bezludne pejzaże i  zdjęcia pustych pokoi. Ujęcia banalne, nieudane, ale też uwodzące swym pięknem, jak młodej dziewczyny w  świetle padającym z niewielkiego, zakratowanego okna, czy fotografia czterech orzechów, przypominająca swą oszczędnością i prostotą formy minimalistyczne studia wielkich fotografów I poł. XX  w. Karla Blossfeldta czy Alberta Rengera-Patzscha.

W  tej wizualnej opowieści zaburzeniu uległy czas i przestrzeń. Nie ma tu zdjęć powszechnie znanych osób ani rozpoznawanych miejsc. Tylko czasami, przyglądając się szczegółom, jak kroje ubrań czy modele samochodów, można się domyślić, czy jesteśmy w czasach Władysława Gomułki czy Edwarda Gierka.

W tej fotograficznej opowieści wszystko zostało ze sobą połączone: funkcjonariusze SB, podejrzani i inwigilowani, milicjanci, skazani czy po prostu przypadkowo sfotografowani. Co więcej, obok zdjęć wykonanych przez SB znalazły się tu inne, w różnych okolicznościach przejęte przez służby. Oglądamy PRL- -owską rzeczywistość w obiektywie aparatu przemocy. I jest to unikalne spojrzenie, bo niczym w kalejdoskopie poszczególne fragmenty układają się co chwila w nową całość. Nieprzypadkowo Rusznica książkę w wypowiedzi przytoczonej w „The Calvet Journal” określił rodzajem pułapki. Zdjęciom nie towarzyszą bowiem żadne podpisy ani inne informacje. Patrząc na nie, nie wiemy o nich nic, poza tym, co zdołamy odczytać z samych przedstawień. Tymczasem fotografia tworzona na potrzeby SB, jak pisze Stempowski, jest dowodem „na to, jak bardzo obraz może być oderwany od znaczenia. Dlatego trzeba spojrzeć na rewersy zdjęć i dostrzec to, co poza obrazem”.

Informacje o tym, „co poza obrazem”, można znaleźć dopiero w spisie zamieszczonym pod koniec książki. Są tam daty wykonania, nazwiska sfotografowanych osób, dane o utrwalanych na zdjęciach wydarzeniach, źródło danego materiału. Te informacje pozwalają wreszcie zrozumieć, na co patrzymy i czego dotyczą zamieszczone w How to Look Natural in Photos zdjęcia. Okazuje się, że są tu kluczowe wydarzenia czasów Polski Ludowej: powojenne walki z antykomunistycznym podziemiem, poznańskie strajki z 1956 r., wystąpienia w Radomiu w 1976 r., pielgrzymki Jana Pawła II, zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki. Zdjęcie pancernej szafy pochodzi z dokumentacji zajść w Poznaniu, samochody spalono podczas robotniczego strajku w Radomiu, a młodzi mężczyźni na zdjęciach wykonanych w 1950 r. to kpr. Władysław Bukowski ps. „Zapora” i kpr. Henryk Niedziałkowski ps. „Huragan”, obaj z oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. „Rój”. To ich zwłoki – specjalnie dla potrzeby wykonania fotografii – podtrzymują funkcjonariusze UB.

Nawet zdjęcia z pozoru nic nieznaczące okazują się nieść ze sobą bardzo poważne treści. Niewinne pejzaże powstały podczas działań operacyjnych, a sfotografowane orzechy są… skrytkami do ukrywania materiałów szpiegowskich. Można tylko się zastanawiać, dlaczego w zasobach SB znalazło się np. zdjęcie makiety pomnika ofiar obozu Gross-Rosen autorstwa Adama Prockiego, fotografie greckich uchodźców czy rzeźby ze zbiorów leningradzkiego Ermitażu. Trzeba jednak pamiętać, że SB zajmowała się bardzo różnymi aspektami funkcjonowania państwa i społeczeństwa. Bartecka i Rusznica bardzo dobrze uchwycili jej wszechobecność oraz obejmowanie niemalże wszystkich wymiarów ówczesnej rzeczywistości.

Oszustwo fotografii

How to Look Natural in Photos dobrze wpisuje się w rosnący w ostatnich dekadach nurt wykorzystywania przez artystów istniejących już zasobów fotograficznych, zainteresowanie rozmaitymi archiwami, fotografią dokumentacyjną, naukową, wykonywaną na potrzeby badań, ale też amatorską, anonimową. Niedawno także w Polsce powstały książki fotograficzne bazujące na takich zasobach, by wymienić tylko niedawno wydane Shifters/Zmiennokształtne Marty Bogdańskiej. A jednak publikacja Barteckiej i Rusznicy jest szczególnym głosem na temat fotograficznych archiwów, a także szerzej, samej fotografii.

Susan Sontag pisała o fotografiach, że wiele pokazują, lecz niczego nie wyjaśniają. How to Look Natural in Photos zwraca uwagę, że potrafią także oszukiwać. Wyjęte z kontekstu, pozbawione wyjaśniających opisów, mogą budzić podziw, zauroczyć odbiorcę, a tym samym zwieść, zamazać czy też zakłamać rzeczywistość. Sprawić, że podziwiamy coś, co jest dokumentem przestępstwa, powstałego w ramach represji. Książka Barteckiej i Rusznicy dobrze pokazuje owo napięcie, a nawet konflikt między podziwem dla tego, co widzimy na fotografii, jej wyrazem, a etycznym wymiarem, tym, co przedstawia oraz kto i na jakie potrzeby ją wykonał.

Spoglądamy na zdjęcia, które były tworzone na potrzeby lub były wykorzystywane przez aparat represji. A  jednak mają uwodzicielski potencjał. Co więcej, jest to bardzo aktualna książka. How to Look Natural in Photos opowiada o totalitarnym systemie przemocy, Jednak dzisiaj jest idealny czas na jej wydanie. Na mówienie o władzy, która także nas obserwuje i kontroluje. I  przypomina o  tym, co się dzieje, kiedy rządzący ulegają pokusie użycia przemocy.


Beata Bartecka, Łukasz Rusznica How to Look Natural in Photos Ośrodek Postaw Twórczych, Palm Studios, Wrocław–Londyn 2021, s. 304

Kup numer