Gola, woj. opolskie fot. dzięki uprzejmości autora
Piotr Kosiewski grudzień 2020

Raport z Polski

W ciągu trzech i pół roku Dyba Lach (Katarzyna Dybowska) i Adam Lach przejechali 16 tys. km. Przeprowadzili ponad 70 rozmów. Podróż zakończyli na początku 2020 r. Właśnie pojawiały się informacje o dotarciu do Europy wirusa SARS-CoV-2. Kilka miesięcy później jako Dyba & Lach wydali książkę fotograficzną Rewizje stanowiącą portret Polski ostatnich lat.

Artykuł z numeru

Szczęście – to skomplikowane

Czytaj także

Piotr Kosiewski

O Internecie, czyli o Polsce

On jest fotografem. Jego zdjęcia publikowane były m.in. na łamach „Newsweek Polska”, ale też „Le Monde”, „The New York Timesa” i „Die Zeit”. Jest również autorem książek fotograficznych. W 2014 r. ukazała się Stigma pokazująca życie wrocławskich Romów. Wyróżniono ją na konkursie Pictures of the Year International. Dwa lata później wydał Nibyland / Neverland dokumentującą codzienne życie mieszkańców Wrześni. Natomiast ona jest dokumentalistką oraz reżyserką. W 2015 r. została laureatką DEBUTS – międzynarodowego konkursu młodych fotografów. W Rewizjach (równolegle ukazała się angielska wersja zatytułowana How to Rejuvenate an Eagle) on jest autorem fotografii. Ona – tekstów.

Fotografie Adama Lacha często funkcjonują w różnych wcieleniach. Są prezentowane jako pojedyncze ujęcia. Ukazują się jako prasowy reportaż. Składają się na wystawę lub bywają publikowane jako fotobook. Jakby autor w kolejnych próbach szukał najlepszego sposobu opowiedzenia historii. Bo Adam Lach przede wszystkim opowiada.

Stigma ukazuje codzienność skrajnie zmarginalizowanej mniejszości. Na tyle przekonująco, że otrzymała – jako pierwsza książka fotograficzna – w 2014 r. Nagrodę im. Beaty Pawlak przyznawaną przecież dla autorów tekstów. Jednak jest to przede wszystkim opowieść stworzona za pomocą obrazu poprzez umiejętne wychwycenie tego, co pozwala w jednym ujęciu pokazać znacznie bardziej skomplikowany przekaz. Fotografia Adama Lacha z protestów przeciwko reformom polskiego sądownictwa w 2017 r. przedstawiająca kobietę trzymającą w ręku flagę Polski z napisem „WOLNOŚĆ” została uznana za Ikonę 30-lecia w konkursie zorganizowanym z okazji 30. rocznicy powstania III RP (została też Zdjęciem Roku w konkursie Grand Press Photo 2018). Siłą tego i innych zdjęć Adama Lacha jest połączenie uniwersalnego przekazu z jednostkowym doświadczeniem. A także ciekawość. Ona stała też u początków Rewizji. „Ja chciałam z Polski wyjechać, nabrać dystansu, pomieszkać gdzie indziej, Adam szukał klucza, jak Polskę fotografować, jak o niej opowiadać. Umówiliśmy się, że nie wyjedziemy, póki nie sprawdzimy, jaka jest” – tłumaczyła Dyba Lach w tekście opublikowanym na łamach „Gazety Wyborczej”. I dodała: „Nie wystarczało nam to, co pokazywały telewizyjne stacje, sondaże opinii publicznej, nie wierzyliśmy w naszą bańkę”.

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Sprawdzić, jak jest? To znaczy pojechać do Kościerzyna w województwie pomorskim, Dołhobrodów w lubelskim, Jaskrowa w śląskim czy Bartoszyc w warmińsko-mazurskim. W Rewizjach można zobaczyć siatkę dróg przebytych przez Dybę Lach i Andrzeja Lacha. Tworzy ona zarys mapy Polski, ale przywodzi też na myśl ilustracje z atlasu anatomicznego przedstawiające krwiobieg żywego organizmu. Autorzy odwiedzali małe miejscowości oraz wsie, ale w ich pracy znajdziemy też relacje z Warszawy, Wrocławia, Lublina, Szczecina i Katowic. Jednak Rewizje to przede wszystkim książka o lokalności, małych wspólnotach. Jak podkreślają Dyba & Lach, tożsamość udaje się zachować przede wszystkich w małych miastach i na wsi.

Konieczne było jednak coś jeszcze. Michał Łuczak w tekście towarzyszącym wystawie Ranne ptaki są nieufne pokazanej w ramach krakowskiego Miesiąca Fotografii 2020, na której znalazły się zdjęcia z projektu Rewizje, zwraca uwagę na swoiste „zastygnięcie” Polski. Wydaje się, jakby wszystko zostało już ustalone – poglądy, mity, symbole. Jakby na stałe ustanowiono linie podziałów. Z kolei w cytowanym już tekście Dyba Lach pisze: „Warszawa, w której mieszkamy, stała się miejscem manifestacji niezadowolenia. Rok 2017 był namacalnym zapisem wkurzenia, czasem masowych protestów, buntu, przebudzenia się ulic. Ludzie byli coraz bardziej podzieleni, nawet w naszych rodzinach. Obserwowaliśmy te społeczne ruchy i uczestniczyliśmy w nich, silnie odczuwaliśmy zbiorowe napięcia. Rok 2018 zalał nas bielą i czerwienią, manifestował niepodległość i jedność”.

Rewizje zapewne nie mogłyby powstać, gdyby za ciekawością sprawdzenia, jak jest, nie szło zawieszenie, przynajmniej na chwilę, własnego osądu. Zgoda na nieuprzedzone zobaczenie / posłuchanie innych. Decyzja podobna do tej, którą podjęła Agnieszka Pajączkowska. Przez pięć lat przemierzyła ona polskie pogranicze, proponując spotkanym ludziom zrobienie zdjęcia w zamian za opowieść. Potem zaś zebrała te relacje w Wędrownym Zakładzie Fotograficznym (2019).

Z książki Rewizje dowiadujemy się jedynie tego, gdzie zostało zrobione każde ze 131 zamieszczonych w niej zdjęć. Więcej informacji można znaleźć przy okazji innych publikacji fotografii z tego cyklu. Dyba Lach i Adam Lach byli na odpuście w Kadłubie Wolnym i na pasowaniu Wojowników Maryi w Niepokalanowie. Zdjęcia powstawały na festynie z okazji obchodów 20-lecia blokad rolniczych oraz śmierci Andrzeja Leppera w Borkach-Kosach oraz z okazji wystawy pokonkursowej na pomnik smoleński i śp. Lecha Kaczyńskiego w Warszawie.

Znacząca jest decyzja o pominięciu w książce szczegółowych tytułów informujących o tym, co co widnieje na poszczególnych zdjęciach. Jakby chciano wymusić na czytelniku maksymalne skupienie się na samym obrazie. Rewizje są próbą sprawdzenia siły wizualnego przedstawienia. Na ile ono samo może opowiadać, przenosić treści. Zarazem sposób wykorzystania zdjęć w publikacji świadczy o zamiarze nadania im uniwersalnego przekazu. Wydobycia – jak podkreślają Dyba Lach i Adam Lach – pojęć i motywów, które mogą przetrwać pandemię.

Istotna jest też sama forma książki – jej projekt przygotowała Ania Nałęcka (Tapir Book Design), a za edycję i układ zdjęć odpowiada Rafał Milach, jeden z najważniejszych dzisiaj polskich fotografów. Sama publikacja w pierwszej chwili może nawet zaskakiwać. Zdjęcia są czarno-białe, a jedynie teksty umieszczono na czerwonych wklejkach, mniejszych zresztą niż format książki. Czerwień i biel widnieją także na okładce. Gra narodowymi barwami jest tu oczywista. Sposób edycji i rozmieszczenia zdjęć, kolor użytego papieru przypominają polskie książki fotograficzne z lat 50. i 60., jedno z kluczowych zjawisk w polskiej sztuce minionego stulecia. Jednak, co ważne, w Rewizjach udało się uniknąć zbędnej archaizacji, a z dawnych form stworzyć coś nowego, aktualnego.

Na zdjęciach Adama Lacha oglądamy kraj niczym w kalejdoskopie. To dziesiątki odrębnych obrazków. Jest tu pomnik Józefa Wybickiego w Kościerzynie z hipermarketem i fragmentem lasu w tle. Jest też kuriozalny zamek w Stobnicy. Chochoł na polu w Tarnogórze i droga gęsto obstawiona billboardami w Szafranach. Są pejzaże pozbawione ludzi. Adam Lach sfotografował też żołnierzy ustawionych w szeregu na dziedzińcu stołecznego Muzeum Narodowego i uczestników Męskiego Różańca na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Grupę turystów na górze Ślęży i ludzi na chełmskim stadionie. Są tu wreszcie portrety: dwóch młodych, uśmiechniętych dziewczyn z Krasnegostawu, mężczyzny ze śladami pobicia z Wrocławia oraz dziewczyny z chłopakiem z Butryn.

Zarazem książka jest zbudowana na napięciu między zdjęciami a zamieszczonymi tekstami autorstwa Dyby Lach. Krótkimi, oszczędnymi. To zapisy rozmów ze spotkanymi osobami. Jedne są niemalże anonimowe, opatrzone tylko inicjałem, inne imionami. To bardzo indywidualne opowieści. Spotkani przez Dybę Lach i Adama Lacha opowiadają historie swoje i swoich rodzin. Niejednokrotnie przesycone emocjami, bo poruszane są w nich kwestie dla rozmówców trudne, ale też kluczowe, jak przynależność do polskości czy patriotyzm. W przejmującym monologu „R” z Kościerzyny mówi o napięciu między polskością a kaszubskością. Agnieszka z Dzianisza, która przez wiele lat mieszkała poza krajem, wyznaje: „Ciągnęło mnie do Polski. Strasznie”. Jednak kiedy wreszcie po latach udało się wrócić i czuje się „jak ostoja polskości”, to pojawiły się wątpliwości. „Ściągam tu człowieka z drugiego końca świata i staram mu się sprzedać pozytywny obraz Polski – mówi Dybie Lach. – A może później okaże, się, że, wiesz, niepotrzebnie”

Są tu opowieści o odmienności, o współżyciu z polską większością Tatarki Dżannety z Kruszynian i Litwinki „A” z Puńska. O pojawianiu się, także w obrębie jednej rodziny, rozmaitych nacji i postaw, niemożliwych czasami do rozwikłania. Grzegorz z Głuszycy wymienia: babcia była Niemką, druga Polką. Jeden dziadek był Żydem, drugi socjalistą. A jego ojciec działaczem Solidarności. „Zawsze się śmiałem – opowiada – »Dziadek, jak wy się dogadujecie? Ty komunista, tata solidarnościowiec, a wy siedzicie przy jednym stole«”. I dodaje: „Moją tożsamość zbudowało połączenie tego wszystkiego”.

Znajdziemy również opowieści o tym, o czym długo milczano. O traumach. O historii niemówionej, jak w przypadku Beaty z rodziny pochodzącej z Wołynia, w której tragiczne wydarzenia z lat 1943–1945 długo były tematem tabu. Ale też o codzienności, pasjach, fascynacjach.

Z wszystkich fotografii wyłania się obraz – jak mówi Adam Lach w rozmowie z Magdaleną Rigamonti opublikowanej w „Dzienniku. Gazecie Prawnej” – Polski poranionej. „Gdzie się nie obrócisz, to widzisz jakąś ranę, czy to zadaną przed II wojną, czy w jej trakcie, czy w czasach komuny, czy w latach 90.”

Jest to też Polska bardzo różnorodna. Jakby została sklejona z wielowiekowych doświadczeń z przeszłości. Kraj zafascynowany nowoczesnością, ale uwięziony w historii. Modernizujący się i patrzący nieustannie w tył. I przede wszystkim podzielony na milion drobnych części. „Każda z nich kończyła się tam, gdzie stoi prywatny, przydomowy płot” – podkreśla Dyba Lach. Pozostaje pytanie, czy i w jaki sposób można przekroczyć te mniejsze czy większe mury.

Dyba & Lach

Rewizje

Wydawca: Adam Lach, Warszawa 2020, s. 132

Kup numer