Sofonisba Anguissola, Gra w szachy, 1555 r., Muzeum Narodowe w Poznaniu fot. Album / East News
Katarzyna Bik grudzień 2020

Malarka dusz

Była jedną z najbardziej utalentowanych, wnikliwych i pracowitych portrecistek w historii sztuki. Ale, jak pisała Daniela Pizzagalli w książce Sofonisba. Pierwsza dama malarstwa, „pamięć o niej stopniowo zanikła, gdyż pozostała ona zjawiskiem wyjątkowym, a więc oderwanym od wielkich nurtów kulturalnych”.

Artykuł z numeru

Szczęście – to skomplikowane

Czytaj także

Piotr Kosiewski

Inny obraz sztuki

Fascynowała Vasariego, Michała Anioła, van Dycka. Ten ostatni miał zwyczaj mówić, że od niewidomej już wówczas matrony nauczył się więcej niż od samego Rubensa, którego był uczniem. Ambitna, niespełniona w miłości i spragniona macierzyństwa artystka realizowała się w malarstwie. Sofonisba Anguissola precyzyjnie i nie bez życzliwości wobec modela ukazywała nie tylko jego powierzchowność, ale też indywidualizm, życie wewnętrzne, sumę jednostkowych przeżyć. W umiejętny sposób łączyła naturalizm z idealizacją. Dzięki swojej wrażliwości potrafiła nawiązać relację z modelem, a potem wniknąć w jego uczucia.

Z tych wszystkich cech zrodziło się niepowtarzalne malarstwo, o którym wspomnienie pogrzebały zmieniające się mody, style i czas.

„Sztuce z większą niż ktokolwiek pilnością i z dużymi rezultatami, bardziej niż jakakolwiek niewiasta za naszych czasów, poświęciła się panna Sofonisba z Cremony, córka wielmożnego Amilkara Anguissoli. Umiała nie tylko rysować, malować, portretować z natury i sporządzać kopie, ale niezależnie od innych wykonywała obrazy niezwykle pięknie. Zasłużyła na to, by król Filip Hiszpański, usłyszawszy od księcia Alby o jej talencie i dziełach, wysłał do niej zaproszenie i sprowadził ją jak najbardziej zaszczytnie do Hiszpanii, gdzie przebywała na dworze królowej podziwiającej niezwykły i świetny talent Sofonisby. I nie tak dawno pan Tomasz Cavalieri, szlachcic rzymski, wysłał do księcia Kosmy (oprócz szkicu ręki boskiego Michała Anioła, przedstawiającego Kleopatrę) rysunek zrobiony przez Sofonisbę. Widzi się na nim dziewczynkę śmiejącą się do płaczącego chłopczyka, który wsadził rękę do koszyka z rakami. Jeden z nich uszczypnął go w palec. Trudno zobaczyć rysunek z większym wdziękiem lub bliższy prawdzie. A ja dla pamięci talentu Sofonisby, która żyła w Hiszpanii, a we Włoszech nie zostawiła wielu swych dzieł, włączyłem też ten szkic do mego zbioru rysunków. Możemy jednak powiedzieć wraz z boskim Ariostem i prawdziwie, że:

»Gdzie tylko rękę położy niewiasta

To w doskonałość jej dzieło urasta«”.

Czy Giorgio Vasari, pierwszy historyk sztuki, przypadkiem nie przesadził?

Najpiękniejszy polski magazyn intelektualny

Ciesz się z darmowej dostawy
i dostępu do e-wydań

Prenumeruj znak

Lombardia – kuźnia talentów

Czytaj także

Inny obraz sztuki

Cremona leży na północy Włoch w Lombardii, w sercu niziny Padańskiej, od Mediolanu dzieli ją dziś mniej niż dwie godziny jazdy samochodem pośród uprawnych pól i topolowych gajów. Nawet podczas turystycznego boomu ostatnich lat (przed pandemią) nie była zadeptywana przez przyjezdnych. A przecież kusi słynnym torazzo – najwyższą we Włoszech dzwonnicą (111 m) na Piazza del Duomo, romańskim baptysterium i katedrą. W XVI w. było miastem lutników, rolników i producentów barchanu, pachnącym znakomitą kuchnią i drogimi perfumami.

Ostatni Sforza (syn Ludovica i Beatrice d’Este) – Franciszek II – zmarł w 1535 r. Wybuchła kolejna wojna o panowanie nad księstwem Mediolanu pomiędzy Hiszpanią a Francją. Władzę nad Mediolanem przejął cesarz Karol V i w 1550 r. przekazał ją synowi Filipowi (rządził on także Hiszpanią i Flandrią). Cremona była drugim – co do bogactwa i ludności – miastem w księstwie po Mediolanie, kierowanym przez podestę. A tam gdzie było bogactwo, kwitła też kultura.

Dzięki Dworzaninowi Baldassarre Castiglionego zaczęto doceniać talenty kobiet, a uzdolnionych niewiast w renesansowych Włoszech nie brakowało. Kiedy po I wojnie światowej wybitna historyczka sztuki Karolina Lanckorońska zapisała się na uniwersytet w Wiedniu, jej ojciec Karol Lanckoroński, mecenas artystów i kolekcjoner sztuki, narzekał w liście do niej: „kobiety renesansu były o tyle lepiej od Ciebie wykształcone, a nie biegały o ósmej rano do tramwaju z teczką pod pachą”. Co do wykształcenia kobiet w epoce renesansu, nie mylił się, choć nadal przeważa stereotyp, że nie miały one dostępu do nauki. Bardziej jednak prawdopodobne, że zostały wymazane z historii. A przecież włoski zakonnik, pisarz i feminista Matteo Bandello sławi w XVI w. poetki, literatki, koneserki sztuki, jak Izabela d’Este, Ippolita Sforza Bentivoglio, Camilla Scarampa Guidobono, Cecylia Gallerani. Giorgio Vasari podziwia poetki: Wiktorię Vesto, Veronicę Gambarę, Katarzynę Anguisolę, Laurę Battiferri. W swoich Żywotach najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów wymienia rzeźbiarkę Propercję z Rossich, malarkę zakonnicę Plautillę, portrecistkę Lukrecję z domu Quistellia, wreszcie mistrzynie pędzla: Artemisię Gentileschi i wirtuozerkę portretów Sofonisbę Anguissolę.

— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

Kup numer