fot. Wikipedia
Joanna Guszta grudzień 2020

Jak uśmiech stał się znakiem

Kiedy w 2011 r. archeolodzy pod kierownictwem Nicolò Marchettiego skończyli składać fragmenty znalezionego w Turcji hetyckiego garnuszka z ok. 1700 r. p.n.e., odkryli, że garnek się uśmiecha. Znalezisko okazało się najstarszym obiektem z symbolicznym wizerunkiem uśmiechu w historii.

Artykuł z numeru

Szczęście – to skomplikowane

Czytaj także

Joanna Guszta

Lato 2020

Nie od dziś człowiek ma potrzebę dzielenia się uśmiechem. Dwie kropki i łuk o końcówkach skierowanych ku górze to jeden z najbardziej uniwersalnych i rozpoznawalnych znaków na świecie. Choć towarzyszy nam od dawna (prócz wspomnianego garnka mamy udokumentowane kolejne przykłady jego występowania na przestrzeni wieków), prawdziwą karierę zrobił w ciągu ostatnich stu lat wraz z dynamicznym rozwojem reklamy i popkultury. Zwłaszcza pod postacią smiley, czyli żółtej kulki z czarnymi oczami i uśmiechem. Jej historia jest jednak dosyć gorzka i zagmatwana.

Choć pojawiała się już wcześniej, jej najbardziej kultowy wizerunek stworzył projektant Harvey Ball w 1963 r. na zlecenie firmy ubezpieczeniowej, dla poprawienia morale pracowników. Smiley charakteryzował się owalnymi oczami (prawe jest nieco większe) i nieregularnym uśmiechem zakończonym wcięciami. Uśmiech okazał się na tyle wymowny, że szybko zdobył ogólną popularność. Na karuzeli dalszych losów smiley, i jego kolejnych wariacji, przewija się m.in.: firma braci, którzy „zawłaszczyli” go, produkując pod postacią gadżetów w milionowych nakładach, czy francuski dziennikarz, który najpierw zaczął używać smiley do oznaczania rzadko pojawiających się pozytywnych wiadomości w swojej gazecie, a następnie zarejestrował go jako znak towarowy do użytku komercyjnego w Europie. Z kolei jego syn markę ojca przeobraził w potężną firmę The Smiley Company. Na deser – Wallmart uczynił w międzyczasie z podobnego znaku swoje logo.

Uśmiech w służbie reklamy ma się dobrze i cały czas jest skuteczny. Specjaliści od marketingu w social mediach donoszą, że według badań użycie w komunikacji emoji (a to smiley jest ich pradziadkiem) zwiększa zaangażowanie odbiorców nawet o 135%. Można więc nabrać wątpliwości, czy uśmiech żółtej kulki jest szczery. W popkulturze smiley niczym wirus przechodzi kolejne mutacje. Od znaku ilustrującego wolność i hedonizm lat 60. w USA, poprzez znak kultury rave, aż po symboliczny motyw ze śladem krwi w ramach serii komiksów Strażnicy czy obrazy Banksy’ego, w których żółtą „buźkę” zyskała kostucha i uzbrojony policjant. Trzeba przyznać, że zarówno w wydaniu pozytywnym, jak i tym mrocznym smiley ma wielką siłę wyrazu.

Kup numer