70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Do kogo należy ta tożsamość?

Polaka-katolika postrzega się jako monolityczną i niezmienną w czasie tożsamość. Krytycy tej figury twierdzą, że trzyma ona w garści dyskurs publiczny w Polsce, zwolennicy ubolewają, że jej pozycja wciąż jest podkopywana przez jej wrogów – „lewaków”.

Polak-katolik jest dziś wciąż figurą aktualną. Można przywołać wiele przykładów na jego obecność w sferze publicznej – święcenie autobusów, odwołanie koncertu Behemotha w Poznaniu, decyzja o zdjęciu z wystawy w Kazimierzu Dolnym obrazu Chaima Goldberga, przedstawiającego księdza rabującego Żydów w czasie wojny. Na poziomie organizacji państwa zauważymy również jego wpływy – np. nieobecność edukacji seksualnej w szkołach, brak ustawy o związkach partnerskich, problemy z przyjęciem konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Jak w soczewce skupiają się tu szeroko dyskutowane tematy – rozdział Kościoła i państwa, przemiany światopoglądowe społeczeństwa i wynikające z nich wojny kulturowe. Jak liczni pozostają Polacy-katolicy w naszym państwie? Czy można mówić o rozluźnianiu związków Kościoła z narodem we współczesnej Polsce? Czy Polak- -katolik okazuje się przedstawicielem mniejszości narzucającym swoje zdanie większości?

Dwie wizje

Odwołania do omawianej idei są w dyskursie publicznym bardzo częste, co prowadzi nieraz do wniosku, że wciąż ma ona silny wpływ na postawy w polskim społeczeństwie. Z jednej strony, o rozpowszechnieniu tej koncepcji przekonują jej krytycy – Polak-katolik dyktuje politykę historyczną, kształt edukacji i prawa, wizję rodziny oraz treści kultury. Z drugiej, ci, którzy identyfikują się z figurą, twierdzą, że ich przekonania nie są brane pod uwagę w urządzaniu państwa w stopniu, na jaki by na to zasługiwały. Co ciekawe, zarówno krytycy, jak i zwolennicy Polaka-katolika wysuwają argumenty świadczące o popularności tej idei, odwołując się do faktu, że wciąż ponad 90% Polaków deklaruje się jako wyznawcy religii rzymskokatolickiej. Ponadto, paradoksalnie, oba stanowiska poddają osądowi jakość wiary Polaków – wskazując na jej fasadowość, nieznajomość doktryny oraz brak odniesienia do nauczania Kościoła w życiu codziennym. Krytycy postrzegają w ten sposób całą społeczność katolików w Polsce. Zwolennicy natomiast widzą tak jedynie jej część, odwołując się do obecności tych, o których prawa trzeba walczyć – prawdziwych katolików. Wygląda na to, że w obu przypadkach Polaka-katolika postrzega się jako monolityczną i niezmienną w czasie tożsamość. W jednym punkcie zdecydowanie się różnią – krytycy twierdzą, że idea ta trzyma w garści dyskurs publiczny w Polsce, zwolennicy ubolewają, że jej pozycja wciąż jest podkopywana przez jej wrogów – „lewaków”.

Warto zastanowić się, jakie treści podstawiamy pod tę figurę. Błędne wydaje się przekonanie, że jeśli ktoś spełnia dwa warunki jednocześnie: jest Polakiem i katolikiem, to automatycznie sprzyja wizji omawianej tożsamości. Dziś religia stanowi jeden z wielu wymiarów samookreślenia się człowieka. Przechodzi proces indywidualizacji – jej rozumienie w znacznym stopniu się zróżnicowało. Co więcej, nie wszyscy katolicy, dla których wiara pozostaje najważniejszą płaszczyzną identyfikacji, utożsamiają się z omawianą figurą. Wydaje się, że zarówno zwolennicy, jak i krytycy omawianej tożsamości wzmacniają stereotypowe wyobrażenie o Polaku-katoliku – o jego naturalnym i silnym wciąż w świadomości społecznej związaniu z polskością. Jest raczej tak, że idea ta pozostała w tyle za przeobrażającą się rzeczywistością społeczną. Wraz z nią stanęli w miejscu niektórzy komentujący kondycję współczesnej polskości.

Nie chodzi o to, by zaprzeczyć istnieniu Polaka- -katolika. W badaniach dotyczących rozumienia tożsamości narodowej wyodrębnić można grupę Polaków, dla których więź narodowa i etniczna opiera się na zasadach jedności wyznaniowej. Ewa Nowicka w artykule Polak-katolik. O związkach polskości z katolicyzmem w społecznej świadomości Polaków kreśli portret takiej grupy oraz szacuje jej liczebność. Co ciekawe, artykuł powstał na początku lat 90., natomiast badania są z 1988 r. Antropolożka uchwyciła zatem obraz oddziaływania interesującej nas koncepcji pod koniec istnienia PRL. Wielu badaczy wskazuje, że związki tożsamości narodowej i katolicyzmu przejawiały się najsilniej właśnie w okresie komunizmu. Wymiar religii w myśleniu o wspólnocie był silny, choć nie tak, jak można by przypuszczać. W pytaniu „Gdybyście mieli kogoś uznać za Polaka, co byłoby Pana(i) zdaniem ważne, a co mniej ważne?” badani oceniali dziesięć elementów z listy za pomocą czterostopniowej skali, wśród nich znalazła się wiara katolicka. 19% respondentów uznało ją za kryterium „bardzo ważne”, 26% za „raczej ważne”. Zdecydowana większość badanych nie widziała ścisłego związku między przynależnością narodową i wyznaniem. Na pytanie „Czy Pana(i) zdaniem, aby kogoś można było nazwać prawdziwym Polakiem, to powinien on być katolikiem?” „zdecydowanie tak” odpowiedziało 7%, „raczej tak” – 14%. Natomiast ponad jedna czwarta badanych stanowczo to powiązanie odrzuciła („zdecydowanie nie” – 29%). Sposób sformułowania tego drugiego pytania pozwala wyodrębnić Polaka-katolika w społeczności. Nowicka kreśli też jego portret – jest to m.in. ktoś bardzo religijny, częściej deklarujący niechęć wobec innych wyznań, ksenofobiczny oraz częściej żywiący przekonanie, że Matka Boska była Polką.

Badania pokazują, że wielkość grupy identyfikującej się z omawianą koncepcją maleje. W badaniu Tożsamość narodowa Polaków oraz postrzeganie mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce w 2005 r. realizowanym przez CBOS na pytanie o to, co jest konieczne, aby uznać kogoś za Polaka, z przygotowanej listy twierdzeń, z których badani mieli wybrać dwie najważniejsze ich zdaniem pozycje, 14% z nich wybrało odpowiedź: „aby był katolikiem”. W grupie tej znalazły się głównie osoby najbardziej „zaangażowane religijnie”. Co ciekawe, respondenci najczęściej wybierali twierdzenie, że aby ktoś był Polakiem, konieczne jest po prostu, „aby on sam czuł się Polakiem” (69%). Deklaracje te zaskakują, gdy zdamy sobie sprawę, że przeprowadzono je w czasie, gdy na polskiej scenie politycznej triumfuje PiS – partia odwołująca się do imaginarium Polaka-katolika. Tożsamość ta nie była więc deklarowana tak często, jak moglibyśmy przypuszczać.

Idea a rzeczywistość

Nie chodzi o to, by zaprzeczyć sile i trwałości tej figury w historii i kulturze Polski. W Temacie Miesiąca o powodach tej długowieczności opowiadają – nie zawsze zgodnie – Janusz Tazbir, Lech M. Nijakowski, Magdalena Gawin i Zuzanna Radzik. Odmienne odczytanie historii prowadzi do różnych diagnoz współczesności. Warto podkreślić, że Polak-katolik nie określa większości w naszym społeczeństwie. Odmiennie widzi sprawę Lech M. Nijakowski. W swoim tekście Polak – katolicki poganin zauważa dwie tendencje w polskim społeczeństwie – po pierwsze, Polacy, którzy w zdecydowanej większości deklarują się jako katolicy, nie mają wiedzy na temat swojej wiary oraz żyją niezgodnie z jej dogmatami, po drugie – splot polskości z katolicyzmem omawianej wizji tożsamości uważają za słuszny i naturalny. Autor patrzy jednak stereotypowo, nie dostrzega zróżnicowania katolików w Polsce. Łączy dwa atrybuty, które występują razem: bycie Polakiem i bycie katolikiem, z wynikającym z nich automatycznie utożsamieniem się z omawianą ideą. Trzeba też zauważyć, że współczesny dyskurs publiczny charakteryzuje wielość i różnorodność. Nie jest on zupełnie zdominowany przez Polaka-katolika. Obok niego zarysowuje się dziś wyraźnie dyskurs, który wyróżniają dwie cechy. Po pierwsze, dostrzega się w nim perspektywę Innego, który przez większość może być różnie definiowany – jako niewierzący, prawosławna, gej, ofiara pedofilii. Po drugie, cechuje go krytyczne spojrzenie na własną wspólnotę – podejmuje tematy dla niej niewygodne i wstydliwe, zarówno dotyczące przeszłości, jak i teraźniejszości. Te dwie cechy zresztą czynią go największym wrogiem współczesnego Polaka-katolika. Ponadto Lech M. Nijakowski postrzega dyskurs jako siłę obezwładniającą jednostki. Dziś w Polsce mamy raczej do czynienia z odklejeniem się idei od rzeczywistości.

Wydaje się, że czas odzyskać państwo dla polskiej wspólnotowości – wzmacniać tożsamość Polaka obywatela i obywatelki. W tym wypadku na identyfikację składają się zwykłe sprawy, takie jak płacenie podatków, zaufanie wobec innych, dbałość o to, co wspólne, poczynając od najbliższej nam przestrzeni.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata