Strona główna Miesięcznika ZNAK

 SIW ZNAK

 E-MAIL

 

MARZEC 2007, NUMER 622

Strona główna


Lista mailingowa
Jeżeli chcesz otrzymywać aktualne informacje o nowościach w miesięczniku ZNAK i wydarzeniach organizowanych przez SIW Znak wpisz swój e-mail.

 


TEMATY I REFLEKSJE



Afganistan a sprawa polska


(fragment)

Z ANNĄ KRASNOWOLSKĄ, JADWIGĄ PSTRUSIŃSKĄ

i PIOTREM KŁODKOWSKIM rozmawia Michał Bardel

MICHAŁ BARDEL: W kontekście misji w Afganistanie, a wcześniej przy okazji misji w Iraku, powraca nieustannie problem możliwości i zasadności przeszczepiania pewnych zachodnich wartości na grunt społeczeństw Wschodu. Choćby demokracji, która dla nas jest dzisiaj ideałem całkiem naturalnym, ale dla Bliskiego Wschodu już niekoniecznie. Czy to wolno robić i czy to jest możliwe?

ANNA KRASNOWOLSKA: Takie idee jak demokratyzacja nie muszą być wcale narzucane z zewnątrz. W całym świecie, zarówno wschodnim, jak i zachodnim, odbywa się pewien obieg idei – Polacy też nie wymyślili sami Konstytucji 3 Maja. Europejskie kraje demokratyczne i demokratyzujące się zawsze inspirowały się nawzajem i te inspiracje bardzo często sięgały poza granice Europy. Nie jest więc tak, że w wypadku Wschodu mamy do czynienia z jakąś barierą cywilizacyjną. Na początku XX wieku tego rodzaju ruchy umysłowe występowały także w całym świecie muzułmańskim. Wystarczy wspomnieć ruchy modernizacyjne, bardzo wyraźny rozwój myśli społecznej, ruchy panislamistyczne, których celem była modernizacja samego islamu, przekształcenie go w narzędzie, doktrynę polityczną, za pomocą której świat islamu mógłby się zjednoczyć. Kontynuacją tych ostatnich są dziś ruchy fundamentalistyczne, ale mieliśmy tam także do czynienia z ideą ożywienia w islamie prądów intelektualnych, tradycji myśli przyrodniczej i technicznej, a także z prądami laicyzacyjnymi i ideami lewicowymi, często inspirowanymi przez rewolucjonistów z rosyjskiego Zakaukazia lub Azji Centralnej – terenów muzułmańskich. Z drugiej strony nacjonalizmy: irański, turecki czy afgański, odwoływały się do tradycji sprzed islamu. To nie jest tak, że w społeczeństwach, które były zawsze tradycyjnie muzułmańskie, bardzo religijne w swoich działaniach politycznych i społecznych, nie pojawiały się inne koncepcje i tendencje. Bywały one elitarne i obejmowały głównie środowiska intelektualne, ale w świecie islamu zawsze żywe były też oddolne ruchy i instytucje lokalne, ważne dla budowania demokracji.

Myślę, że mają sens próby odwoływania się do tych dawnych tradycji, które w jakiś sposób zostały zapomniane, po części przez te właśnie społeczeństwa, ale po części także przez świat zachodni, który żyje w przekonaniu, że to, z czym mamy do czynienia na Wschodzie, to wyłącznie islam i że zawsze tak było i nigdy się tam nie wydarzyło nic innego. Ważna jest zatem rewizja naszego postrzegania świata muzułmańskiego.

Ze zmianą sposobu myślenia łączą się także inne cele wpisane w misję NATO, i o nie chciałbym zapytać panią profesor Pstrusińską, która była w Afganistanie, a w Polsce rozmawiała z żołnierzami i przekazywała im wiedzę na temat tego kraju. Jaki zamysł polityczny i społeczny przyświeca misji NATO w Afganistanie? Albo inaczej – co należałoby uznać za sukces tej misji, a co za jej porażkę?

JADWIGA PSTRUSIŃSKA: To są pytania, które należałoby zadać przede wszystkim dowództwu NATO. My tak naprawdę nie wiemy, jaki jest powód wysłania wojsk do Afganistanu. Sygnały są tu sprzeczne – z jednej strony słyszymy, że trzeba pomagać ludności Afganistanu, walczyć z talibami, z Al-Kaidą itd., z drugiej zaś wiemy, że NATO musi gdzieś ćwiczyć. To, że te niepewne zamysły nie są według wszystkich członków NATO godne pochwały, dowodzi, że nie w s z y s c y zdecydowali się partycypować w afgańskiej operacji lub też partycypują w niej w ograniczonym zakresie. Oczywiście Afganistan jako kraj o małej liczbie ludności – niesłychanie wymęczonej wojną, w wielu rejonach głodującej – jest doskonałym terenem do odbywania ćwiczeń i szkoleń. Dlaczego NATO nie zaczyna takich akcji w Pakistanie, skąd się wywodzą talibowie i gdzie mają swoją siedzibę? Jeżeli chodzi o propagowanie idei demokracji (niewątpliwie w tych wyprawach spiritus movens są Stany Zjednoczone), to dlaczego NATO nie wyprawia się do Chin, do Korei Północnej czy jeszcze gdzieś indziej? Jeżeli motywem interwencji jest pomoc ludziom umierającym z głodu, to dlaczego NATO nie pomyśli o jakichś państwach w Afryce? Rzeczywiste zamysły NATO zwykłemu obywatelowi nie są znane.

Żeby zdać sobie sprawę, jak bezsensowne jest wysyłanie polskich żołnierzy do Afganistanu, trzeba uświadomić sobie kilka faktów. Przed inwazją sowiecką w Afganistanie panowała względna pomyślność i pewien rodzaj równowagi. Był to kraj niesłychanie biedny, z wysokim procentem analfabetów, ale ludzie nie umierali z głodu. Nigdy nie było tam takich nieszczęść – a mieszkałam tam przez kilka lat – jak po wejściu Sowietów, wynikłych z tego wojnach, i obecnie. Owszem, zdarzały się od czasu do czasu walki międzyplemienne i inne niepokoje, ale zarówno ich zakres, jak i częstotliwość nie naruszały tak istotnie społecznego porządku. Afgańczycy traktowali cudzoziemców przyjaźnie, najczęściej z wielką gościnnością, tolerancją. W tamtych czasach było wiele pozytywnych kontaktów polsko-afgańskich na różnych szczeblach. Niestety stan ten został zburzony.

W słowach Pani Profesor jest jedna iskierka nadziei: wygląda na to, że Polacy nie są jeszcze traktowani przez Afgańczyków na równi z Amerykanami, ale tego procesu chyba nie uda się powstrzymać. Spróbujmy zatem zapytać o możliwe scenariusze rozwoju Afganistanu. Innymi słowy: co należałoby w tej sytuacji przedsięwziąć? Mleko się rozlało…

PIOTR KŁODKOWSKI: Mleko się jeszcze całkiem nie rozlało... Na szczęście polska obecność w Afganistanie jest też zauważalna na innej płaszczyźnie, choćby dzięki Polskiej Akcji Humanitarnej i słynnej zbiórce „Złotówka od każdego polskiego dziecka na szkołę muzyczną w Afganistanie”, dzięki której część afgańskich dzieci być może po raz pierwszy mogła zagrać na jakimś instrumencie. O ile jednak Polacy dość chętnie wspomagali akcję finansowo, o tyle rząd polski nie dał ani grosza. Pieniądze rządowe zostały przeznaczone na coś zupełnie innego.

Więcej na łamach marcowego numeru "Znaku"

Zamów numer

ANNA KRASNOWOLSKA,
prof. dr hab., kierownik Zakładu Iranistyki w Instytucie Filologii Orientalnej UJ.

JADWIGA PSTRUSIŃSKA,
prof. dr hab., afganolog, kieruje autorską Pracownią Interdyscyplinarnych Badań Euroazjatyckich UJ. Pełni również funkcję niezależnego eksperta w zakresie języków i kultur Afganistanu w szwajcarskim Ministerstwie Sprawiedliwości i Policji.

PIOTR KŁODKOWSKI,
ur. 1964, dr orientalistyki. Ostatnio wydał: O pęknięciu wewnątrz cywilizacji (2005). Adiunkt w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, wykładowca Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie.

 

 

POCZĄTEK STRONY

Szukaj na stronach Wydawnictwa ZNAK

 

 

 


E-Mail

Redakcja

Archiwum

Wydarzenia

Prenumerata

Aktualny numer

Bibliografia

© Copyright by SIW ZNAK Sp. z o.o.
Strona wykonana przez Akrateia Inc.