Joanna Papuzińska fot. Maciej Zienkiewicz/Agencja Wyborcza.pl
Aleksandra Byrska sierpień 2025

Profesorka bajarka

Joanna Papuzińska przypomina, że czytamy dzieciom nie po to, by wzrósł ich iloraz inteligencji, lecz by budować wspólnotę i uczyć w niej uważności na siebie nawzajem.

Artykuł z numeru

Glukozowe pułapki

Glukozowe pułapki

Wspinam się na piąte piętro starej warszawskiej kamienicy. Jest bardzo gorąco, towarzyszy mi stres – mam zrobić wywiad z legendą polskiej literatury dla dzieci. Do tego lekka zadyszka na schodach. Tymczasem zza kolejnego zakrętu wyłaniają się otwarte drzwi. Staję w progu niepewna, co dalej. Na środku dużego przedpokoju w ciszy zatrzymał się pies corgi. Patrzy na mnie uważnie i odwraca się, jakby miał zaprowadzić mnie do swojej pani. Po chwili pojawia się sama Papuzińska. Drobna, serdeczna, starsza pani o ciepłym spojrzeniu, równocześnie naturalnie wzbudza szacunek, jest przenikliwa. Jak archetypowa przewodniczka z baśni. „Nierzeczywistość zdarza się niespodziewanie” – to zdanie, które wtedy od niej usłyszałam, zostanie ze mną na długo.

Zwykle o Papuzińskiej mówi się jako o autorce książek dla dzieci. Często kojarzymy z nią tytuł: Nasza mama czarodziejka. Tymczasem pełny obraz jej twórczego dorobku jest znacznie rozleglejszy. Joanna Papuzińska-Beksiak urodziła się w 1939 r. w Warszawie. Znacząca data. Doświadczenia wojenne, ucieczka z płonącej stolicy, rozdzielenie z rodziną, a nawet zabawy na gruzach mozolnie odbudowywanego miasta trwale zapiszą się w jej świadomości. Po wojnie jej rodzice zostaną odznaczeni Medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Papuzińska studiowała dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, pracowała w wydawnictwie i bibliotece, stopniowo coraz mocniej związując swoje życie zawodowe z literaturą dla najmłodszych – na wiele sposobów równocześnie. Jest nie tylko autorką wierszy, baśni i opowiadań, lecz również profesorką nauk humanistycznych, krytyczką literacką i redaktorką, a pracę badawczą poświęciła literaturze dziecięcej, roli baśni w życiu młodego odbiorcy, czytelnictwu i bibliotekoznawstwu. Do jej dorobku naukowego należą takie prace, jak: Wychowawcza rola prasy dziecięcej, Inicjacje literackie. Problemy pierwszych kontaktów dziecka z książką, Książki, dzieci, biblioteka. Z zagadnień upowszechniania czytelnictwa i książki dziecięcej oraz Dziecko w świecie emocji literackich. Można śmiało powiedzieć, że należała do pionierek rewolucji w działalności bibliotek publicznych, wprowadzających w Polsce nowoczesne metody promocji czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży. Obszerna bibliografia jej tekstów wszelkiego typu jest bardzo spójna i świadczy o ogromnej pracowitości oraz samoświadomości.

Papuzińska to jedna z tych autorek, za której decyzjami twórczymi stoi solidne zaplecze pracy badawczej.

I znów – to nie wszystko, bo należy jeszcze wspomnieć o jej społecznym i politycznym zaangażowaniu przyjmującym różne formy na przestrzeni lat. W czasie stanu wojennego w mieszkaniu autorki na Lwowskiej kwitła działalność opozycyjna, która zakończyła się dopiero po czerwcowych wyborach w 1989 r.: odbywały się spotkania, wykłady, dyskusje, a nawet wydarzenia teatralne i koncert Jacka Kaczmarskiego. Sama Papuzińska w rozmowie z Anną Sobowiec jako główne motory działania wskazuje gniew i potrzebę, by wspólnie wypracować zasady działania w nowej rzeczywistości: „Co mogłam zrobić? Miałam duże mieszkanie i właśnie ono mogło być moją bronią. (…) Chodziło o to, aby właśnie nie dać się okłamać, nie dać się oszukać, aby nauczyć się działać w świecie kłamstwa, jednocześnie mu nie ulegając. Trzeba było być sprytnym. Chodziło o ostrożność. Musieliśmy się nauczyć tak zachowywać, żeby straty były jak najmniejsze lub żeby wcale ich nie było. To było racjonalizowanie lęku, sprytu i właśnie tego gniewu”.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się