Rafał Komorowski, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons
Kamila Dzika-Jurek maj 2022

Czarna energia języka

Coś bardzo konsekwentnego idzie przez książki Muszyńskiego, a teraz, w nowej książce, jeszcze ładniej się odsłania.

Artykuł z numeru

Tu mówi Ukraina

Czytaj także

Andrzej Muszyński

Noc pod Wielkim Psem

Twórczość Andrzeja Muszyńskiego, mimo że autor podejmuje różne tematy i występuje w wielu rolach – raz jest reporterem z niedostępnych wcześniej dla nikogo dżungli, a raz chłopcem z polskiej prowincji – ma swój pierworys. Coś bardzo konsekwentnego idzie przez jego książki. Widzę w tym plon metody pisarskiej, która u Muszyńskiego od debiutu się nie zmieniła. A teraz, w nowej książce, jeszcze ładniej się odsłania.

W Domu ojców, który jest hybrydą wielu gatunków (reportażu, realizmu magicznego, prozy inicjacyjnej), pisarz nie ukrywa celu, który napędza jego twórczość. Zawekowana pod ziemią przeszłość, konkretny kawał gruntu, na którym stoi miasteczko, góra zamieszkiwana przez bohaterów książki to jest cel sam w sobie. On tworzy tutaj literaturę, jak biblijny Bóg człowieka z gliny. Muszyński chce dojść jak najbliżej dna mowy, odnaleźć jej pierwszą mieszankę, z której powstał język ludzki. Wypreparować coś z czasu, w którym natura i człowiek porozumiewali się prawie bez słów. Bliżsi w tym dźwiękom pierwszych narzędzi w rękach człowieka (kamieniowi, patykowi) niż współczesnemu językowi. Pisarz pokazuje to, scalając kapitalnie różne gatunki języka, mieszając życie pierwszych ludzi z zapleczem geologiczno-kulturowym małopolskich prowincji. Współczesność (mowę córki głównego bohatera) z prehistorią.

Składnia Domu ojców jest przez to inna. Zdania są bardziej plastyczne. Bohaterowie mają wiejskie ksywki, ale i jednosylabowe, trochę biblijne: jak And. Literatura ma tutaj „stanowić tylko rusztowanie dla tego, co pomiędzy wersami, dla czarnej energii języka”.


Andrzej Muszyński Dom ojców Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022, s. 240

Kup numer