Kamila Dzika-Jurek styczeń 2020

Trzymając literaturę za guzik

Pisząc o geniuszu Andrieja Płatonowa, Jan Gondowicz wspomina jego „niepokojącą” naturę „nahała niby z czasów Czernyszewskiego i Dobrolubowa”, którego zwyczajem były gorączkowe dialogi i „trzymanie za guzik rozmówcy”.

Artykuł z numeru

Jedzenie przyszłości

Jedzenie przyszłości

W innym szkicu portretuje z kolei Mycrofta Holmesa, który lupę trzymał nie gorzej albo i lepiej niż jego młodszy brat, słynny Sherlock. Choć czy któryś z czytelników sir Conana Doyle’a – pyta Gondowicz – to zauważa?

W swojej książce Czekając na Golema, która jest zbiorem esejów, recenzji, literackich komentarzy – dużo z nich to przedruki z różnych czasopism – autor zachowuje się po trosze – jak ci dwaj. Niczym Płatonow mocno „trzyma za guzik” – choć nie rozmówcę, lecz czytaną przez siebie literaturę, i niczym Mycroft Holmes przygląda się jej uważnie, dedukuje, rozważa, sprawdza poszlaki innych książkowych „detektywów”. Interesują go wszelkie odnogi literatury, jej ścinki, ukosy, zagubione kiedyś lub zerwane nitki w ściegu. Wielkim bohaterem zbioru jest więc heterologia, Inność. „Świat staje się labiryntem, gdy zabłądzi do niego Inny” – pisze Gondowicz. A pisze to jako znamienity krytyk i jako filolog, który w swoich lekturach kopie głęboko i wyraźnie wbrew nurtowi, idąc w ślad za innymi amatorami bocznych dróg i strychów – Brunonem Schulzem, Franzem Kafką, Witkacym (którzy są także bohaterami esejów). Przy tym warszawskiego krytyka jak zawsze nie opuszcza gombrowiczowski humor, więc trochę dostaje się tym, którzy używają Baudrillarda i Derridy, „by zostać doktorem”.

_

Jan Gondowicz

Czekając na Golema. Szkice i nieszkice

Wydawnictwo Nisza, Warszawa 2019, s. 408

Kup numer