Okładka książki Żywa i martwa Zadie Smith
Fot. Wydawnictwo Znak
Kamila Dzika-Jurek maj 2026

Ręce Zadie

Smith jest tu, jak zawsze, dokładna. Nawet w rzeczach małych widzi szanse na wyłom, portale na inny świat

Artykuł z numeru

Analogowe nawyki

Analogowe nawyki

Czytaj także

Czarno‑biała fotografia przedstawiająca osobę siedzącą na drewnianym stołku w pracowni. Osoba siedzi bokiem, z jedną nogą opartą niżej, a jedną ręką spoczywa na kolanie. Ubrana jest w wzorzysty sweter, spodnie i buty na niskim obcasie. Obok niej znajduje się rozłożona drewniana drabina oraz fragment materiału lub rzeźby o nieregularnej powierzchni. W tle po lewej stronie widoczna jest stojąca rzeźba ludzkiej postaci bez rąk, ustawiona przy ścianie. Pomieszczenie ma jasne ściany i sufit z widocznymi belkami

Piotr Kosiewski

Zapamiętywanie ciała

Pamiętam, że największym dręczącym mnie problemem podczas studiów filologicznych było dojmujące poczucie martwoty języka, jakim przemawiała większość omawianych tekstów. I wtedy – w 2010 r. – trafiłam na rewelacyjne eseje Zadie Smith Jak zmieniałam zdanie. Od tamtej pory autorka stała się dla mnie tchnieniem języka absolutnie żywego. Języka wiosny i dobrze pojętej rewolucji, języka eseju otwierającego niemal nieskończoną przestrzeń do myślenia.

Najnowsza książka Smith pt. Żywa i martwa to również zbiór esejów. Łączy je jeden najważniejszy cel pisarki: poruszyć czytelnika, wybić go z rytmu, pokazać mu coś z innej perspektywy. Przez to tematyczny skład tekstów, o różnej wielkości i napisanych na różne okazje (w tym z powodu czyjejś śmierci), to wielobarwna mozaika.

Jest ukochana przez autorkę sztuka (świetny esej o brytyjskiej malarce Celii Paul), są literatura i film (znakomita interpretacja filmu Tár), polityka oraz to, co wszystkim dziś spędza sen z powiek: sztuczna inteligencja i kwestie algorytmów rozpracowujących dniem i nocą nasze dusze.

Smith jest tu, jak zawsze, dokładna. Nawet w rzeczach małych widzi szanse na wyłom, portale na inny świat. Kiedy np. relacjonuje wystawę Miroir du Monde (Lustro świata) w paryskim Musée du Luxembourg, drobnym drukiem, w przypisie u dołu strony, Smith (już wtedy matka dwójki dzieci) odnotuje rzecz nieoczywistą, która skłania do zatrzymania się i zastanowienia nad nią. „Ciekawe, ile dzieł sztuki (…) wyszło spod ręki kobiet. Nie zgadnę: ani jedno? Ta jedna rzecz łączyła Stary i Nowy Świat: kobiece ręce były zajęte małymi dziećmi”.

Żywa i martwa, tłum. Justyn Hunia, Wydawnictwo Znak, Kraków 2026, s. 368