70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Odległa bliskość

Polonsky postrzega Żydów jako tych, którzy mieli do dyspozycji narzędzia, by decydować o własnym losie. Historyka interesują zatem motywy działań, strategie, odmienne stanowiska wewnątrz żydowskich wspólnot. Jednocześnie pieczołowicie przedstawia ograniczenia strukturalne, w których jednostki działały.

Antony Polonsky niepomiernie przysłużył się studiom nad historią Żydów w Polsce – zarówno jako badacz, jak i współtwórca instytucji, które ugruntowały miejsce tej tematyki w światowej historiografii. Mam na myśli m.in. Instytut Polsko-Żydowskich Studiów Uniwersytetu Oksfordzkiego (Institute of Polish-Jewish Studies) oraz rocznik „Polin: Studies in Polish Jewry”, nad którym historyk sprawuje redaktorską pieczę. Polonsky pełni też funkcję głównego historyka Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie, którego otwarcie w październiku ubiegłego roku miała szansę zauważyć spora część polskiego społeczeństwa. Co istotne, Dzieje Żydów w Polsce i Rosji to pierwsza książka historyka, która ukazuje się w naszym kraju.

Temat Dziejów… – historię i kulturę wschodnioeuropejskich Żydów po współczesność – niewątpliwie dokumentuje też encyklopedia YIVO Instytutu Badań nad Żydami w Nowym Jorku. Do jej powstania przysłużyło się 450 autorów, pochodzących z 16 krajów, angielskojęzyczna wersja encyklopedii dostępna jest przez Internet. We wstępie do drukowanej edycji podejście twórców encyklopedii ilustrują przywołane słowa jednego badacza, który zauważa, że „cywilizacja wschodnioeuropejskich Żydów była o wiele bardziej zróżnicowana – i skonfliktowana – niż wskazuje na to sentymentalna wizja sztetla”.

Przed wojną wyzwania spisania dziejów wschodnioeuropejskich społeczności żydowskich podjęli się dwaj historycy – Szymon Dubnow i Majer Bałaban. Obaj zaangażowani w dyskusję o żydowskiej tożsamości, przed stawiając historię narodu, wzięli udział w procesie jego kształtowania – w zwierciadle wspólnej przeszłości ukazali Żydom, kim są jako grupa. W swoim opasłym tomie Polonsky przywołuje również ich ustalenia.

Dzieje Żydów w Polsce i Rosji nie pełnią funkcji więziotwórczej jedynie wewnątrz wspólnoty, ale budują pomost z tymi, którzy znajdowali się poza nią. Amerykański historyk Timothy Snyder, recenzując na łamach „The Wall Street Journal” trzytomową wersję dziejów wschodnioeuropejskich Żydów Polonsky’ego, wskazuje, że książka ta może stanowić narzędzie w procesie pojednania. Polonsky pisze historię, nie wyłączając Żydów ze społeczeństw, których byli częścią. Co więcej, pokazuje żydowskie społeczności jako aktywny podmiot, mający wpływ na dynamikę przemian Europy Wschodniej.

1300 stron mniej

Polonsky robi to niczym XIX-wieczny historyk. Korzysta ze swoich wieloletnich archiwalnych studiów w Polsce, Rosji i w Izraelu. Wycofuje własny głos z narracji. Wydobywa natomiast ten żydowski – w jidysz i hebrajskim, jak również w języku polskim, rosyjskim, litewskim, niemieckim – w prasie, książkach, poezji. Za każdym razem bierze pod uwagę publiczność oraz intencje autora, różniące się w zależności od wyboru języka przekazu. Ponadto syntezę tę opiera na efektach pracy wielu badaczy konkretnych wycinków kilku wieków żydowskiej historii. Duża ich część pochodzi z prac publikoprzedwanych w roczniku „Polin”. Z tego ogromu materiału składa książkę.

Oryginalna wersja Dziejów… zatytułowana The Jews in Poland and Russia: A Short History ukazała się w angielskim wydawnictwie The Littman Library of Jewish Civilization w 2013 r., stanowiąc streszczenie trylogii dziejów pióra Polonsky’ego, której kolejne części wydano w latach 2010–2012 nakładem tej samej oficyny. Tomy objęły swoim zakresem odpowiednio lata: 1350–1881, 1881–1914 i 1914–2008. Polonsky przyznaje, że pomyślana jako 500-stronnicowa książka daleko wyszła poza założone ramy, bo wraz z trzecią częścią, liczącą ponad tysiąc stron, historyk zapisał dzieje wschodnioeuropejskich Żydów na ponad 2 tys. stronnicach. W Dziejach Żydów w Polsce i w Rosji autor zapewnia polskiego czytelnika, że choć jest to streszczenie, to będące „pełnym wykładem mojej wizji problematyki długich dziejów Żydów w Polsce i w Rosji”. Polscy czytelnicy otrzymali jednak 1300 kart historii mniej.

To „mniej” sprawia, że podczas lektury tej skróconej wersji trudno złapać oddech, przebiegając wzrokiem po datach, wydarzeniach, instytucjach, postaciach, opisach artefaktów, śledząc życie społeczeństw w kolejnych wiekach oraz zmieniające się granice państw, powstałych na terytorium dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. To, czego wyraźnie brakuje, to więcej przystanków między przywoływanymi faktami, uważniejszego odmalowania kontekstu – tak by wszystkie elementy układanki mogły trafić na swoje miejsce. Czytelnik może nie zarejestrować wielu informacji, jak np. bardzo krótkiej wzmianki o polskim obozie koncentracyjnym w Jabłonnej, gdzie internowano szeregowych żołnierzy i oficerów żydowskich po Bitwie Warszawskiej w 1920 r. Zwracam uwagę na te konsekwencje dostępu tylko do streszczenia, bo nie jest prawdą – jak podpowiada nam nieraz potoczna świadomość – że o polskich Żydach wiemy wszystko, o relacjach polsko-żydowskich nawet więcej, i że przyszedł czas, by odkurzyć inne karty polskiej historii. W Polsce nie mamy przecież dostępu do najważniejszych publikacji na temat polskich Żydów – w głównym gmachu Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie trzytomowego dzieła Polonsky’ego brak.

Czyja to historia?

W przypadku historii wschodnioeuropejskich Żydów problemem pozostaje, w jaki sposób przedstawić życie największej społeczności żydowskiej przedwojennego świata w sytuacji, gdy wiemy o Zagładzie. W wywiadzie opublikowanym na blogu YIVO Antony Polonsky wskazuje dwie tendencje patrzenia na żydowską przeszłość: „Z jednej strony, kiedy pomyślimy o historii Żydów w Rzeczypospolitej Obojga Narodów i państwach, które powstały na jej terytorium, staje przed nami obraz serii nieszczęść, poczynając od powstania Chmielnickiego, kończąc na Zagładzie. W ten sposób historię tę widzimy od początku do końca wypełnioną prześladowaniami, przemocą i antyżydowskimi aktami. Z drugiej zaś strony, możemy mieć bardzo uromantyczniony obraz przeszłości, tę ideę, że kiedy Żydzi mieszkali w sztetlach, to żyli z innymi w harmonii: wszyscy wierzyli w Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, wszyscy żyli szczęśliwie w religijnej / kulturowej wspólnocie”. Polonsky konkluduje, że nie chciał przedstawić wizji, która byłaby jednoznacznie pozytywna bądź wyłącznie negatywna.

Izraelski historyk Moshe Jay Rosman w tekście z 1988 r. Reflections on the State of Polish-Jewish Historical Study podsumował historiografię dziejów żydowskich w Polsce: „Polacy i Żydzi podzielają jedno założenie: że Żydzi stanowili odrębną grupę narodową, której zdarzyło się żyć na tym samym terytorium co Polacy. Jeśli żydowskim historykom często nie udawało się umiejscowić polsko-żydowskiej historii w kontekście Polski, to polscy badacze (…) widzieli Żydów na marginesach polskiej historii” (s. 117). Wskazuje też na dwa, do końca lat 80. najczęściej formułowane problemy badawcze w kontekście relacji międzygrupowych, mianowicie żydowskich historyków interesowało to, w jaki sposób Żydzi byli traktowani w Polsce, polskich badaczy zastanawiało natomiast, kiedy członkowie tej społeczności podążali za kierunkiem, w którym szła historia państwa polskiego, a kiedy odwracali ten naturalny bieg.

Polonsky postępuje odmiennie w obu kwestiach. Po pierwsze, przedstawia Żydów jako część społeczności zamieszkujących ziemie dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, wyznaczające terytorialne ramy pisanej przez niego historii. Społeczności te albo zajmowały pozycję większości, albo przynależały do innych mniejszości. Co ważne, autor uwzględnia relacje międzygrupowe, nie ograniczając ich przy tym do opozycji: Żydzi i ci, którzy nie sprzyjali żydowskiej emancypacji. Po drugie, ukazuje wielość postaw wobec tendencji emancypacyjnych wewnątrz wspólnot żydowskich. Postrzega Żydów jako tych, którzy mieli do dyspozycji narzędzia, by decydować o własnym losie. Polonsky’ego interesują zatem motywy działań, strategie, odmienne stanowiska wewnątrz żydowskich wspólnot. Jednocześnie pieczołowicie przedstawia ograniczenia strukturalne, w jakich jednostki działały, m.in. trudności czynione ze strony sprawujących władzę oraz o nią walczących, których pobudki nierzadko były antysemickie.

Żydzi i Żydzi

W Dziejach… zarysowały się trzy wielkie tematy. Pierwszy stanowią relacje społeczności żydowskich z większością. W Rzeczypospolitej Obojga Narodów pozycję Żydów można określić jako ambiwalentną, co najwyraźniej widać w interakcjach instytucji żydowskiego samorządu z przedstawicielami władzy. Społeczność przechowywała w pamięci obraz jej prześladowań oraz miała świadomość swojego niepewnego położenia. Czyniono wiele, by „zapobiegać takim działaniom poszczególnych jednostek, które mogłyby sprowokować wrogość wobec Żydów” (s. 43) – np. wprowadzano prawa zabraniające „ostentacyjnego luksusu”. Sejm Czterech Ziem m.in. dbał o wykonanie wszelkich, nawet tych dyskryminujących Żydów, postanowień. Odczytywano je w synagogach, a tym natomiast, którzy się im nie chcieli podporządkować, groziła ekskomunika.

Jednocześnie instytucje samorządu reprezentowały całą żydowską społeczność I Rzeczypospolitej. Miały możliwość przedstawienia racji, obrony interesów, a nawet życia jej reprezentantów w przypadku np. oskarżeń o mordy rytualne, o które byli przez chrześcijan posądzani. Społeczności żydowskie utrzymywały jednak dużą niezależność i odrębność. Polonsky zauważa, że: „pomimo wrogości Żydzi byli jedyną znaczącą grupą niechrześcijańską tolerowaną w chrześcijaństwie zachodnim, a w Rzeczypospolitej Obojga Narodów ich społeczność przeżywała prawdziwy rozkwit” (s. 72).

W XIX w. i na początku XX relacja z większością skoncentrowała się wokół pytania o to, w jaki sposób zdobyć prawa obywatelskie oraz czy i jak przeobrazić wspólnotę religijną i kulturową w obywatelską właśnie. W przypadku ziem polskich niewątpliwie utrudniły to zabory – zatem odmienne ustawodawstwo, różny stosunek do mniejszości, tempo wchodzenia w epokę nowoczesności oraz odmienne definicje narodu. Był to również czas określania tego, czym jest polskość, co ją wyznacza, jaką postawę przyjąć wobec mniejszości po odzyskaniu własnego państwa. Co ważne, wśród Polaków, którzy chcieli integrować Żydów z polskim społeczeństwem, przeważała jednak opinia o wyższości polskiej kultury oraz o potrzebie „ucywilizowania” żydowskich wspólnot. Poczucie odrębności polskich Żydów oraz chęć jej zachowania, jednocześnie podporządkowujący bądź wykluczający stosunek polskich elit, skutkowały tym, że tylko nieliczni widzieli swoje miejsce w etnicznie definiowanym polskim narodzie.

Polonsky tak podsumowuje sytuację Żydów po I wojnie światowej: „Żydowskie życie polityczne cechowało się dużym rozdrobnieniem. Wynikało to z istotnej cechy nowożytnej historii Żydów w Polsce, a mianowicie porażki polityki integracji na ziemiach polskich. Oznaczało to, że gdy Polska odzyskała niepodległość, znaczna większość Żydów uważała się za przedstawicieli odrębnego narodu, tak samo postrzegała ich zresztą pozostała część społeczeństwa” (s. 309–310).

Kolejnym wielkim tematem książki jest różnorodność wspólnot żydowskich. Od XVII w. społeczność żydowska zamieszkująca te terytoria należała do największych na świecie. Tutaj zrodziły się chasydyzm oraz jego rabiniczni przeciwnicy – mitnagdim, bogata literatura w jidysz i języku hebrajskim, ruchy polityczne, takie jak syjonizm, Bund oraz różnego rodzaju krzyżówki syjonizmu i socjalizmu. Społeczność żydowska szukała własnych odpowiedzi na pytania o to, jaką jest wspólnotą oraz co ją określa. Polonsky rejestruje, jak wiele propozycji padło – nie tylko w polityce, ale i w religii oraz w kulturze. Przy czym historyk nie zapomina o warunkach strukturalnych, m.in. instytucjonalnych, w jakich Żydzi działali i z których ograniczeniami część próbowała walczyć.

Wiąże się to z trzecim zagadnieniem Dziejów…, mianowicie faktem oddziaływania na żydowskie społeczności procesów cywilizacyjnych zachodzących m.in. w tym zakątku świata. O części z nich wspominałam: kształtowanie się zestawu praw obywatelskich, zasad ich nabywania, formowanie się państw narodowych oraz upowszechnienie przekonania – na skutek państwowej propagandy – o ich prehistorycznych początkach. Do tego doszły wielkie narracje, m.in. socjalizm i komunizm, co nie pozostało bez wpływu na wschodnioeuropejskich Żydów ani nie obyło się bez ich udziału. Polonsky przedstawia wachlarz postaw wobec zmian, które niosły ze sobą te procesy wewnątrz żydowskich wspólnot, gdzie z jednej strony zderzały się dwie epoki: tradycyjna i nowoczesna, z drugiej natomiast – wiele sposobów podejścia do tego, jak nową epokę wykorzystać oraz jak ją ulepszyć.

Oczywiście Polonsky poświęca uwagę zaangażowaniu niektórych Żydów w komunizm. Przede wszystkim zastanawia się, na ile w ogóle można określić Żydami tych, którzy odrzucili tę identyfikację, zatem na ile można ich traktować jako reprezentantów społeczności żydowskiej w strukturach komunistycznej władzy. Przywołując statystyki udziału w strukturach, pisze zatem o ich żydowskim pochodzeniu. Pokazuje, jak proporcje te zależą od stopnia hierarchii, typu organizacji, czasu i miejsca powstania statystyk. Co więcej, historyk patrzy na zaangażowanie szerzej; przywołuje motywacje, zastanawia się, czy w danym momencie istniały inne możliwości zaangażowania obywatelskiego, bądź bierze pod uwagę poczucie bezpieczeństwa dokonujących wyborów ludzi, wskazując np., że po pogromach Żydów po I wojnie światowej widać wyraźny wzrost decyzji, by przyłączyć się do bolszewików w radzieckiej Rosji. Historyk pokazuje, że Żydzi jako reprezentanci komunistycznej władzy stali się bardziej widoczni, bo po raz pierwszy tak wielu wywodzących się z żydowskich wspólnot zajęło tak wysokie stanowiska – do tej pory przecież to się nie zdarzało. Polonsky rozbraja zatem stereotyp żydokomuny, ale nie robi tego przez zaprzeczenie ani przemilczenie zaangażowania niektórych Żydów w komunizm, ale odmalowując kontekst tych indywidualnych decyzji.

Sielanka?

Osobną kwestią pozostaje, co każdy z czytelników wyniesie z tej – ani negatywnej, ani pozytywnej – wizji historii wschodnioeuropejskich Żydów. Sam autor zauważył, że wiele osób, z którymi o książce rozmawia, znajduje w niej poparcie dla swoich jednostronnych przekonań, nie dostrzegając innych, które ten obraz komplikują bądź nawet mu przeczą – a również w Dziejach… obecnych. W przypadku współczesnej Polski można wskazać kilka faktów niepasujących do mitu wielokulturowego, harmonijnego współistnienia przed wojną, którego wizję roztacza dziś wielu inicjatorów działań upamiętniających społeczności żydowskie w Polsce. Z Dziejów… dowiemy się o pogromach, które miały miejsce na polskich ziemiach po I wojnie światowej. Nie były one organizowane przez polskie władze, natomiast nie zostały przez nie jednoznacznie potępione, co zresztą stanowiło jedną z przyczyn rozstania się większości polskich Żydów z myślą o szansie na integrację z polskim społeczeństwem. Problem pogromów, bojkot żydowskich sklepów organizowany przez rosnącą w siłę endecję Romana Dmowskiego uzmysłowiły uczestnikom konferencji pokojowej w Paryżu, że układając powojenne granice, na zyskującej niepodległość Polsce należy wymóc gwarancję ochrony praw jej mniejszości. Można przywołać również klimat drugiej połowy lat 30., na który złożyły się m.in. getto ławkowe oraz numerus clausus, pogromy w Przytyku i Odrzywole, plany przymusowej imigracji polskich Żydów, wykluczenia ich z wykonywania kolejnych zawodów.

Antony Polonsky przyznaje: „Fala przemocy, która wybuchła po 1935 r., dała początek powszechnemu przekonaniu wśród Żydów, że życie sztetli skazane jest na zagładę” (s. 330). Abraham Rotfarb w autobiografii, którą jako przedstawiciel młodego pokolenia wysłał na konkurs organizowany przez YIVO, pisał: „Ja biedna i zasymilowana dusza! Jestem Żydem – i jestem Polakiem; a raczej – byłem Żydem, ale ewolucyjnie, pod wpływem otoczenia (…), pod wpływem mowy, kultury i literatury, stałem się również Polakiem. Kocham Polskę. Jej mowa, kultura, a najwięcej – jej wyzwolenie i heroizm walk niepodległościowych łechce me serce, uczucie i entuzjazm. Ale nie kocham tej Polski, która mnie bez żadnych powodów nienawidzi” (s. 361).

Dzięki szczegółowemu przedstawieniu żydowskiego świata, ukazanemu w relacjach z innymi, historyk uświadamia nam, co na skutek Zagłady straciliśmy. O tragicznych wydarzeniach pisze z perspektywy doświadczanych przez nie ludzi. Co istotne, nie kończy historii wschodnioeuropejskich Żydów w tym punkcie – prowadzi swoją narrację poza Zagładę, aż do współczesnych redefinicji żydowskości oraz układania relacji z innymi, do końca nie rezygnując z ukazania sprawczości bohaterów pisanej historii. Antony Polonsky oddaje głos Żydom konwersującym z innymi.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter