70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Transnarodowe ścieżki

Można być całkowicie patriotycznym w deklaracjach, popierać ugrupowania głoszące takie hasła, ale to nie wpływa na to, gdzie będziemy mieszkać. Coraz częściej mamy do czynienia z zaangażowaniem obywatelskim ponad granicami.

Marta Duch-Dyngosz: Czym jest transnarodowość?
Janusz Mucha: Pojęcie to pojawiło się w literaturze przedmiotu dawno temu. W 1916 r. amerykański pisarz Randolph Bourne użył go po raz pierwszy w tekście zatytułowanym Trans-National America. Był to czas I wojny światowej. Europejczycy wciąż mogli wówczas bez żadnych ograniczeń prawnych emigrować do Stanów Zjednoczonych. Przez Amerykę przetoczyła się wtedy pierwsza debata o asymilacji emigrantów. Bourne zabrał w niej głos. Gdy mówimy o transnarodowości, to z jednej strony mamy badaczy, którzy próbują analizować i wyjaśniać to zjawisko, a z drugiej tych, którzy podchodzą do niego ideologicznie, mówiąc, czy jest ono dobre, czy złe. Z analitycznego punktu widzenia transnarodowość ma dwa główne aspekty – pierwszy dotyczy sfery ekonomicznej, drugi migracji. Weźmy przykład produkcji – dziś wiele produktów składa się z elementów wytwarzanych w różnych częściach świata. Jest to możliwe między innymi dlatego, że koszty pracy różnią się między państwami. Co więcej, mamy od jakiegoś czasu do czynienia ze zmianą znaczenia granic. Dzięki porozumieniom dotyczącym obniżenia bądź zniesienia ceł między danymi krajami stają się one coraz bardziej transparentne. Większa mobilność towarów, usług, kapitału i ludzi możliwa jest również dzięki radykalnemu obniżeniu w ostatnich latach kosztów komunikacji i transportu.

Czy jest to nowe zjawisko?
Skala jest dziś inna, nieporównywalnie większa niż kiedyś, ale w dawnych czasach też mieliśmy do czynienia z przestrzeniami transnarodowymi. W Europie istniały liczne i potężne arystokratyczne rody. Były to rodziny transnarodowe. Dla ich członków to, gdzie przebywali w danym momencie, nie miało znaczenia. Istotna była przynależność do konkretnej sieci społecznej, którą w tym przypadku był ród. Kolejnym przykładem są diaspory, które istnieją przecież od dawien dawna, a dziś uważane są za coś bardzo charakterystycznego dla transnarodowości, albo wspólnoty religijne takie jak Kościół katolicki, który jako powszechny jest organizacją transnarodową. Dzisiaj różnicę widać przede wszystkim w skali tego zjawiska. Niemiecki socjolog Thomas Faist twierdzi, że procesy te zintensyfikowały się w latach 80. XX w.

Wspomniał Pan o przestrzeniach transnarodowych. Czym one są i jak powstają?
Najlepszym przykładem są procesy związane z emigracją do Stanów Zjednoczonych na przełomie XIX i XX w. Już wtedy obserwowane były zjawiska, które dzisiaj, pod wpływem różnych czynników nabrały tempa i stały się bardziej powszechne. Spróbujmy je opisać. W tym czasie wielu, kierując się różnymi motywami, podróżowało do Ameryki, zostawało tam jakiś czas, podejmowało pracę, czasami zakładało rodzinę. Po pewnym czasie emigranci wracali do kraju pochodzenia, by potem ponownie wyjechać do Ameryki. Badacze nazywają taki proces migracją cyrkularną. Często przywoływaną ilustracją takich transmigracji są historie włoskich społeczności emigranckich. Gdy Włosi przemieszczali się z kraju pochodzenia do kraju przyjmującego i w przeciwnym kierunku, to po pewnym czasie byli właścicielami dwóch domów – np. jednego w Ameryce, drugiego we Włoszech, posiadali dwa obywatelstwa, dzięki czemu aktywnie uczestniczyli w życiu społeczności lokalnych zarówno w Stanach Zjednoczonych, w tak zwanych Italian villages, jak i w wioskach lub miastach we Włoszech. Zarabiali pieniądze w Stanach, by przesłać je rodzinie we Włoszech. To samo dzieje się zresztą i dziś. W Polsce mamy wielu takich transmigrantów. Transnarodowość tkwi w głowach tych ludzi, bo oni żyją w tych dwóch światach równocześnie.

Kiedy migrant staje się transmigrantem?

Migracje tradycyjne były procesem, w którym badacze wyróżniali zasadniczo dwa punkty: wyjścia i dojścia – kraj wysyłający i kraj przyjmujący. Zakładano, że gdy ludzie wyjeżdżają i osiedlają się w innym państwie, to stopniowo się asymilują, z pokolenia na pokolenie rozluźniają więzi z krajem, z którego pochodzą. Życie pokazało, że nie zawsze i nie do końca tak jest. Dziś bliższy rzeczywistości i coraz powszechniejszy jest model przedwojennej migracji Włochów do Stanów Zjednoczonych. Trudno jest opisać współczesne migracje jako zmianę miejsca zamieszkania z państwa A na państwo B. Chociaż takie przypadki wciąż się zdarzają, coraz częściej mamy do czynienia z sytuacją, w której ktoś wyjeżdża z kraju A. Część jego rodziny udaje się do kraju B. Przez pewien okres tam pozostaje. Cały czas utrzymuje kontakty z krajem A. W pewnym momencie okazuje się, że nie może liczyć na pracę, więc przenosi się do kraju C, ale nie zrywa więzi z państwem, z którego wyjeżdża, bo nie ma pewności, czy sytuacja się za kilka lat nie poprawi i nie będzie chciał do niego wrócić. Cały czas między tymi państwami krążą rodziny. W ten sposób powstają transnarodowe przestrzenie, których wyznacznikiem nie są konkretne punkty, ale sieci zależności i interakcji.

Są to współczesne rodziny transnarodowe?
Mamy do czynienia z zaangażowaniem ponad granicami. Młodzi polscy rodzice na emigracji w Anglii mogą zakładać, że nie wrócą już do kraju, ale nie mogą być tego pewni. Starają się zatem utrzymać kontakt z ojczyzną. Przekonują do przyjazdu swoich rodziców, najczęściej matki, które opiekują się ich dziećmi. Zatem oddzielenie w procesie analizy transnarodowości mobilnej części społeczeństwa od tej niemobilnej jest dzisiaj trudne. Niektórzy, jak w przypadku dziadków, całe życie mogli spędzić w jednym miejscu, a na starsze lata wyjechać do swoich dzieci.

Transnarodowość ma zatem potencjał rozbicia koncepcji obywatelstwa i państwa narodowego.
Obywatelstwo nabrało dzisiaj nowego znaczenia. Nie jest ono już tak sztywno określone, nawet jeżeli takie pozostaje w świetle prawa. Państwem, które w teorii nie akceptuje podwójnej czy wielokrotnej przynależności państwowej, ale w praktyce jest inaczej, są Niemcy. Zależy to od tego, czyjego obywatelstwa sprawa dotyczy. Nie przeszkadza im zupełnie, że istnieją setki tysięcy Polaków mających polskie i niemieckie paszporty. Natomiast gdy rozpatrywano liberalizację prawa umożliwiającego niemieckim Turkom uzyskanie obywatelstwa, to przez długi czas wymagano, żeby zrzekli się tego tureckiego. Ma to także ciekawe konsekwencje społeczne. Obywatele mogą uczestniczyć w życiu politycznym kraju, w ogóle do niego nie jeżdżąc i w nim nie przebywając. W Kolumbii można brać udział w wyborach przez Internet, dzięki czemu wielu kolumbijskich obywateli mieszkających w Stanach Zjednoczonych uczestniczy w życiu politycznym państwa swojego pochodzenia. W ten sposób emigranci mają wpływ na procesy polityczne w kraju, nie ponosząc żadnych konsekwencji swoich wyborów. Przykładem może być Polonia w Stanach Zjednoczonych, która głosując, może potencjalnie nieraz przeważyć szalę zwycięstwa którejś z partii w wyborach w Polsce. W Unii Europejskiej, gdy odbywają się wybory lokalne, mogą wziąć w nich udział nawet ci, którzy nie są obywatelami danego kraju, ale są jego stałymi rezydentami. Kolejną sprawą związaną z posiadaniem wielu paszportów jest obowiązek służby wojskowej. W tej chwili w niewielu miejscach ta służba jest jeszcze obowiązkowa, ale jeszcze nie tak dawno temu była. Opisywane są przypadki, w których polski obywatel dostaje wezwanie do służby wojskowej i okazuje się, że już ją odbył, tyle tylko że w Bundeswehrze.

Czy transmigranci w mniejszym stopniu odwołują się do tożsamości narodowej?
Ciekawa jest obserwacja, że wśród emigrantów patriotyzm jest ogromny. Popatrzmy na entuzjazm, jaki okazują Meksykanie w Ameryce w stosunku do kraju swojego pochodzenia albo na postawy Polaków, zwłaszcza w pierwszym pokoleniu, którzy mieszkają za granicą. Patriotyzm przestał być zmienną wyjaśniającą działania tych ludzi, w tym ich mobilność. Można być całkowicie patriotycznym w deklaracjach, popierać ugrupowania głoszące takie hasła, ale to nie wpływa na to, gdzie będziemy mieszkać. Znam pewne małżeństwo inżyniera i lekarki, którzy przeszli na emeryturę w USA. Przyjechali do Krakowa, kupili mieszkanie, w pewnym sensie wrócili do kraju, ale połowę czasu wciąż spędzają w Stanach Zjednoczonych. Żyją tam, gdzie im wygodniej. To są ludzie, którzy nie odczuwają żadnego dyskomfortu, będąc lojalnym wobec dwóch krajów. Może być tak, że wchodzimy w okres, w którym dla coraz większej liczby ludzi monopolizacja narodowości przestanie mieć znaczenie, ale to nie znaczy, że te narody w ogóle znikną.

Jak w perspektywie transnarodowej należy rozumieć takie kategorie jak tożsamość, terytorium, mniejszość, większość?
Pamiętajmy, że mówimy o procesie, który nasilił się w ostatnich trzydziestu latach. W przypadku zjawisk, które dzieją się na naszych oczach, prorokowanie jest mało uprawnione. Zygmunt Bauman i Anthony Giddens piszą o tożsamości, która staje się dla wielu czymś konstruowanym. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich ludzi i nie każdego zakresu. Tożsamość zależy od tego, w jaki sposób przebiega nasza socjalizacja, w którym języku mówimy lepiej, ile mamy paszportów, gdzie znajdziemy pracę. Nie wszyscy mogą dowolnie wybierać elementy tej układanki, ale z całą pewnością liczba tych ludzi rośnie. Dlatego zagadnienie tożsamości tak często pojawia się w dyskursie publicznym. Jak zauważył Zygmunt Bauman, mówimy o tożsamości wtedy, kiedy zaczyna być ona dla nas problemem. Rozróżnienie na mniejszość i większość ma znaczenie, gdy analizujemy grupy transmigrantów. Im bardziej stają się transmigrantami, tym bardziej będą obcymi, czyli tymi, którzy przyszli niedawno, mogą w każdej chwili odejść i nie wykazują wobec nas 100% lojalności. Zjawisko transnarodowości będzie podtrzymywać problem obcości.


JANUSZ MUCHA – profesor socjologii, kierownik Katedry Socjologii Ogólnej i Antropologii Społecznej Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie, członek Collegium Invisibile

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter