fbpx
fot. Wydawnictwo A5
fot. Wydawnictwo A5
Henryk Woźniakowski październik 2023

Czapski: korespondent niezrównany

Mrożek brał od Czapskiego – bez mała wampirycznie – jakiś kształt nadziei, wiary w sens pracy, afirmacji własnej osoby i twórczości, potwierdzenia swoich wyborów artystycznych. Dawał mu bezlitosną prawdę swojej sztuki i swoje wyznania. Z Zagajewskim rzecz miała się zgoła inaczej.

Artykuł z numeru

Kościół bez patriarchatu

Czytaj także

Placeholder

Anna Borawska

Podglądanie Czapskiego

Jeśli naprawdę dotyka i obchodzi nas dzieło, potrącając w nas mocno struny zachwytu, zdumienia, odkrycia, ale też sprzeciwu i protestu, to zwykle chcemy się czegoś dowiedzieć o autorze, i to czegoś więcej, niż dzieło samo nam objawia. Bo choćbyśmy nie wiedzieć jak żarliwie głosili zasadę autonomii sztuki – przecież nie unieważnia ona pytania o źródło dzieła, o kształt życia i wyobraźni jego twórcy. Niekiedy to pytanie przesłania dzieło samo, bo twórca okazuje się ciekawszy od utworu albo dzieło okazuje się elementem autokreacji czy wreszcie nie jesteśmy w stanie zinterpretować go inaczej jak w kluczu biograficznym lub psychologicznym. Niezależnie jednak od tego, czy autor przesłania swe dzieło i sam staje się obiektem naszych przeżyć estetycznych i poznawczych, czy poprzez niego szukamy dostępu do dzieła, tropienie wiarygodnych źródeł dla poznania twórcy jest wysiłkiem zaspokajającym potrzebę prawowitą i owocną. Popularność biografii artystów i uczonych świadczy, mam nadzieję, o takiej właśnie potrzebie, a nie tylko o chęci zajrzenia za życiowe kulisy osoby wyrastającej ponad anonimową zbiorowość.

Nierzadko najwięcej o ludziach i sprawach dla nich najważniejszych mówi korespondencja. Wobec jednego, ważnego dla autora listu adresata nadawca przedstawia się inaczej niż wobec zbiorowości, do której kieruje swoje utwory. „Dla innych ludzi mam twarz jednakową – ale przed tobą głąb serca otworzę” – można by sparafrazować wieszcza. Korespondencja jest dialogiem, a już dość dawno temu odkryto, jak skutecznie szlak rzetelnego dialogu prowadzi do prawdy – o sobie, o innych, czasem nawet o świecie i o tym, co dalej jeszcze.

Od kilku lat jesteśmy świadkami wyłaniania się z niebytu – a może raczej z bytowania dostępnego nielicznym pamiętającym go, wtajemniczonym i duchowo bliskim – Józefa Czapskiego. Obok poświęconych jego osobie i dziełu książek, studiów, konferencji naukowych, obok krakowskiego muzeum jego imienia kluczową rolę w tym procesie odgrywają kolejne tomy korespondencji – a był Czapski korespondentem niespożytym i niezrównanym. Po dwóch ogromnych zbiorach listów wymienionych z Ludwikiem Heringiem, po korespondencji z Katarzyną i Zbigniewem Herbertami, po późnych listach do Zygmunta Mycielskiego otrzymaliśmy ostatnio pierwszy z planowanych trzech tomów listów do i od Jerzego Giedroycia, tom korespondencji ze Sławomirem Mrożkiem i objętościowo niewielką, choć niesłychanie bogatą, niezwykłą książkę pokazującą przyjaźń starego już malarza z młodszym o blisko dwa pokolenia poetą Adamem Zagajewskim. Ta ostatnia, obok listów, obejmuje kilka esejów Zagajewskiego poświęconych Czapskiemu, spośród których najpóźniejszy pozostał niedokończony, przerwany przez śmierć poety w 2021 r. Dostajemy ponadto w tym tomie wybrane zapisy z dzienników malarza poświęcone poecie, spotkaniom z nim, dyskutowanym kwestiom i przeżyciom wyniesionym z lektury wierszy, mamy poezje i fragmenty prozy autora Ody do wielości inspirowane osobą i twórczością Czapskiego i wreszcie klamrę w postaci przenikliwego i dogłębnie „rozumiejącego” posłowia Andrzeja Franaszka, który łącząc wrażliwość oddanego czytelnika poezji z sumiennością biografa, wysnuł główne nici wiążących malarza i poetę relacji, opisując podobieństwa i różnice ich sylwetek intelektualnych i emocjonalnych.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się