fbpx
fot. Teddy Österblom/ źródło: Unsplash
Edyta Zielińska-Dao Quy

Kto się boi LGBT+?

Podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę Karta Rodziny ma chronić nas przed „ideologią LGBT”. Pytanie tylko, kto i dlaczego się jej tak naprawdę boi?

Środa, 10 czerwca. Prezydent Andrzej Duda podpisuje Kartę Rodziny, mającą, wedle jego słów, zapewnić najmniejszej komórce społecznej opiekę państwa. Można by się spodziewać, że program, z założenia wspierający polskie rodziny, będzie zawierał przede wszystkim praktyczne rozwiązania socjalne. Tyle samo miejsca, ile programom typu 500 plus poświęcono  jednak  ochronie rodzin przed ideologią LGBT. Ten zapis rozpoczął prawdziwy festiwal poniżania, nagonki, podsycania lęków i uprzedzeń. Najpierw poseł Jacek Żalek z Prawa i Sprawiedliwości stwierdził na antenie TVN24 w programie „Fakty po faktach”, że „LGBT to nie są ludzie, to jest ideologia”, co doprowadziło do zakończenia rozmowy przez Katarzynę Kolendę-Zalewską. Prezydent Duda, następnego dnia na spotkaniu w Brzegu nawiązał do tego wydarzenia, właściwie powtarzając wprost słowa posła PiS-u. Jeszcze ostrzejsza retoryka, oparta na pozbawianiu godności i odczłowieczaniu, towarzyszyła wypowiedziom kolejnych polityków. Przemysław Czarnek grzmiał w TVP Info: „Skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka, czy o jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy z tą dyskusją”.

Poza obcesową dehumanizacją w wypowiedziach polityków obecne były również skojarzenia z reżimem totalitarnym oraz przestrogi przed zdemoralizowanym Zachodem. Andrzej Duda w Brzegu przekonywał, że: „przez cały okres komunizmu w szkołach dzieciom wciskano komunistyczną ideologię. To był bolszewizm. Dzisiaj też próbuje nam się i naszym dzieciom wciskać ideologię, tylko inną, zupełnie nową. To jest taki neobolszewizm”. Jego słowa spotkały się z międzynarodową krytyką, ale nie przeszkodziło to posłowi Żalkowi podążyć tropem tej samej pokrętnej logiki, bo już wkrótce oświadczył w TVP Info: „my dzisiaj jesteśmy i polski dyskurs polityczny skażony obcą ideologią […], która chce wprowadzić do obiegu różnej maści zboczenia, którym chce dać przywilej i dyskredytować polską rodzinę”. Z kolei Joachim Brudziński, szef sztabu Andrzeja Dudy, na Twitterze pisał o destrukcyjnym wpływie LGBT na polski krajobraz („Polska bez LGBT jest najpiękniejsza”), w czym pośrednio wsparł go minister kultury Piotr Gliński, konkludując: „Piękno naszej kultury polega na tym, że właśnie te kwestie są tabu. To jest coś istotnego”.

Dzieci – nasz skarb

O tym, jak powtarzalnym schematem narracyjnym jest nagonka na osoby LGBT+ przypominała nie tak dawno Kalina Błażejowska. Adam Bodnar w rozmowie z Michałem Okońskim dla najnowszego „Tygodnika Powszechnego”, mówi, że temat osób LGBT+ stał się centralną kwestią w kolejnej kampanii wyborczej, „bo działa na społeczne lęki i emocje, bo w narracji środowisk prawicowych udało się połączyć problem homoseksualizmu z pedofilią i jeszcze z edukacją seksualną. Ci, którzy ulegają tej narracji, boją się nie osób homoseksualnych jako takich, tylko jakiejś bezosobowej »ideologii LGBT«. (…) A jeśli boją się osób homoseksualnych, to dlatego, że uwierzyli w opowieść o tym, że mogą skrzywdzić ich dzieci”. Lęk o dzieci jest tutaj bardzo symptomatyczny i niezwykle głęboko zakorzeniony w naszym społeczeństwie. Można prowokacyjnie stwierdzić, że o ile niegdyś to Żydzi mieli zabierać dzieci, żeby użyć ich krwi do macy, tak teraz LGBT-owcy i genderowcy chcą wejść do szkół i „seksualizować dzieci” albo, co gorsza, adoptować je i wykorzystać. „Ja sobie nie wyobrażam […], że np. dwóch facetów adoptuje młodego chłopca do zabawy. To jest przerażające, ale to jest nowy trend ideologii genderowej, która nie traktuje interesów dziecka jako najważniejsze, tylko traktuje dzieci jako przedmiot swoich zainteresowań, swoich fascynacji, swojej eksploatacji” – rozwodził się poseł Żalek w TVP Info.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się