70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

źródło: Coronavirus II: Last Week Tonight with John Oliver (HBO), LastWeekTonight, YouTube

Jak walczyć z wirusem paniki?

Wygląda na to, że dzisiaj stajemy w obliczu nie jednej, a dwóch epidemii. Pierwsza jest już wszystkim całkiem nieźle znana. Drugiej wciąż jeszcze nie rozpoznajemy do końca. A szkoda – bo epidemia paniki, wywoływana przez fake newsy i informacje podkręcające spiralę histerii i wzajemnych uprzedzeń, może okazać się dla nas równie groźna.

Na tysiącach kont w serwisach społecznościowych publikowano w ostatnim czasie filmy i zdjęcia, rzekomo dokumentujące np. moment wjazdu wozów pancernych na ulice Palermo, gdzie, jak donoszono, miało dojść do buntu więźniów wywołanego przez obostrzenia związane z koronawirusem. Wkrótce wyszło na jaw, że wojsko wracało do bazy po ćwiczeniach na Sardynii. Jednak zanim udało się zdementować tę informację filmik odtworzono prawie 300 tys. razy. Ponad 8 tys. razy udostępniono natomiast wpis, któremu towarzyszyły zdjęcia śpiących na szpitalnych podłogach, łóżkach i wózkach osób ubranych w lekarskie kitle. Tymczasem viralowe fotografie okazały się mieć już kilkuletnią historię i pochodzić z Meksyku.

Nie mniej pomysłowo bywa w obszarze informacji dotyczących samej choroby COVID-19. „Eksperci z Tajwanu sugerują, by codziennie rano robić prosty test: wziąć głęboki wdech i wstrzymać powietrze na 10 sekund. Jeśli uda się to zrobić bez kaszlu, trudności czy poczucia ucisku w klatce, to znaczy, że płuca nie są zwłóknione, a zatem nie ma w nich infekcji” – oto przepis na samodzielny „test” na koronawirusa, jaki można znaleźć w social mediach. Ostra infekcja wirusowa, powodująca podrażnienie dróg oddechowych, utrudnia wzięcie głębokiego oddechu bez kaszlu – to prawda. Natomiast „test” ten nie mówi nic o zwłóknieniu płuc. A możliwość wstrzymania oddechu przez 10 sekund nie oznacza, że ktoś ustrzegł się przed koronawirusem. Tak samo, jak niemożliwe jest zapobiegnięcie zarażeniu przez picie wody co 15 minut, jedzenie czosnku czy płukanie gardła roztworem z solą. Na nic się też zda pasta do zębów ze srebrem koloidalnym sprzedawana przez amerykańskiego biznesmena Alexa Jonesa. Wirus SARS-CoV-2 nie został też prawdopodobnie stworzony w laboratorium jako tajna broń biologiczna Chińczyków, a ibuprofen nie nasila przebiegu infekcji, o czym przekonany był francuski minister zdrowia.

Taka infodemia, jak nazwała kryzys dezinformacyjny Światowa Organizacja Zdrowia, nie tylko skrajnie utrudnia służbom medycznym walkę z realnym zagrożeniem, ale w prosty sposób prowadzi do eskalacji rozmiaru społecznej paniki, która może wyniszczać nawet bardziej, niż sam koronawirus.

Jej pokłosiem stają się bowiem nieufność, lub przeciwne – bezkrytyczna wiara w serwowane przez media informacje, wzajemne uprzedzenia, dyskryminacja czy stygmatyzacja grup społecznych lub konkretnych osób. A z tym wszystkim zmagać będziemy musieli się jeszcze długo po epidemii.

Znakomita część społeczeństwa szuka jednak informacji w mediach głównego nurtu. Wojna na kliki i wyświetlenia trwa w najlepsze, a nam – zwykłym cywilom – nie pozwolono się przygotować na tak zmasowany atak. Codzienna prasówka zamieniła się w seans serialu sensacyjnego. „Włochy wyprzedziły Chiny pod względem liczby zgonów”, „PILNE: Nie żyje piąta ofiara koronawirusa”, „Ponad 26 tysięcy nowych zakażeń na świecie” – to tylko niektóre z jego odcinków. Wywołują duże emocje i liczne komentarze internautów, a jednocześnie każdy z nich oddziałuje – często w dramatyczny sposób – na nasze codzienne życie. W szpitalu w Kielcach zmarł tragicznie prof. Wojciech Rokita, wojewódzki konsultant ds. ginekologii i położnictwa. Nieoficjalne informacje mówią o tym, że popełnił samobójstwo. Miał 54 lata. Informacja sprzed kilku dni o jego pozytywnym wyniku testu na koronawirusa rozeszła się po Kielcach w błyskawicznym tempie, a lekarz, który przez jakiś czas kontynuował, nie wiedząc, że jest zakażony, stał się tym samym obiektem internetowego hejtu. Z kolei Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych opublikował szokujący materiał z Łukowa, na którym grupa nastoletnich chłopców atakuje Wietnamkę, krzycząc: „Pani ma koronawirus. Pani jest z Chin”.

Wybuch agresji, która swój rodowód znajduje w strachu, nie wziął się znikąd. Zajmująca się epidemiologią psychiatryczną Karestan Koenen z Uniwersytetu Harvarda mówi, że „panika wydarza się wtedy, kiedy bardziej racjonalna część mózgu (kora przedczołowa) zostaje opanowana przez emocje”. Język kształtuje nasze postrzeganie rzeczywistości, a także stosunek wobec świata i innych ludzi. I nie chodzi wyłącznie o to, co mówimy, ale także w jaki sposób to robimy. Windowanie emocji przez przekaz medialny pogłębia atmosferę zagrożenia, wzmaga lęki i poczucie niepokoju, a w konsekwencji uruchamia także istniejące w nas pokłady agresji. Trudno zatem nie współwinić mediów za te i podobne im incydenty.

Czy istnieje panaceum na infodemię? Prawdopodobnie nie. Ale całkiem nieźle radzi sobie z nią np. amerykański infotainment. W ostatnim odcinku Last Week Tonight John Oliver w rzetelny i przystępny sposób przedstawił fakty dotyczące koronawirusa, rozbroił fake newsy oraz skrytykował postawę Donalda Trumpa, którą skonfrontował z…chomikiem z TikToka, od którego, jak twierdził, w kilka sekund dowiedział się więcej niż od prezydenta Stanów Zjednoczonych przez kilka ostatnich tygodni. Nie wiem, czy jego program to uniwersalna recepta na medialną epidemię, ale z pewnością dostarcza środków, do tego, by ją kontrolować.

Zjawisko, z którym mamy do czynienia, jest prawdopodobnie doświadczeniem epokowym. Ale nie tylko choroba jest tutaj wyzwaniem. Pozostaje jeszcze pytanie o to, czy zdamy egzamin z człowieczeństwa. Społeczeństwo radzi sobie z tym testem całkiem nieźle – przykłady bezinteresownych gestów można mnożyć bez końca. Mój podziw dla nich jest tym większy, że rodzą się one w atmosferze skandalu, histerii i ogólnego niepokoju. Pozwala nam to mieć nadzieję, że pandemia, która pochłonęła już ponad 10 tysięcy istnień, nie poradzi sobie z siłą wspólnoty.


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter