„Coraz częściej myślę o wiejskiej kiełbasie, a coraz rzadziej o liryce i dramaturgii… ano poetą się bywa, a kiełbasa jest (też nie zawsze)” – pisał autor Kartoteki z Krynicy w lutym 1975 r. do państwa Jarockich (żoną Jerzego była Ewa Lassek-Jarocka, aktorka i pedagożka). Dużo tu kartek z podróży (małżonkowie sporo wyjeżdżali służbowo, brali udział w festiwalach, odbierali nagrody zagranicą), niektóre pełne szczegółów na temat szlifowanych tekstów, komentarzy Różewicza do spektakli Jarockiego i błyskotliwych odpowiedzi na nie. Ale zdarza się, że obaj panowie podsyłają sobie sny, co świadczy o zażyłości ich relacji, choć nie jest to tak oczywiste w samej korespondencji.
Listy obu autorów z lat 1966–2011 zostały ułożone i zebrane przez Annę Romaniuk z konkretną wizją tej korespondencji: pokazać bohaterów – Różewicza i Jarockiego – jako charyzmatycznych i nieuległych kaprysom tytanów pracy. Z wypiekami na twarzy czyta się kartki autora Czerwonej rękawiczki ujawniającego niezwykły upór – tutaj przede wszystkim genialnego dramaturga i scenarzysty, który ma bardzo konkretną wizję przekładu swoich tekstów na teatr. Z tego też powodu często dochodzi między nim a Jarockim – przecież wspaniałym, ale i równie mocno skupionym na własnej profesji artystą, co Różewicz – do kłótni. Można to jednak złożyć na karb pasji, która całe życie szarpie obojgiem maniaków teatru, do samego końca myślących o pracy, komentujących swoje pomysły, widzących świat (teatr) z chłopięcą zapalczywością.
Jerzy Jarocki, Tadeusz Różewicz Widocznie tak musi być między żywymi artystami oprac. Anna Romaniuk, Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2025, s. 240

