70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Matczyny Bóg Ojciec

O kobiecie pisali już psychologowie, socjologowie, literaturoznawcy, prawnicy i psychiatrzy. Czy po tylu latach obecności w sferze publicznej i salach wykładowych feminizm ma jeszcze coś do zaoferowania? Okazuje się, że wszystko zależy od jakości analizy, a Aleksander Gomola w sposób niezwykle rzetelny pokazuje nowe perspektywy, jakie otwiera przed nami teologia feministyczna.

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że książka Bóg kobiet w żaden sposób nie może być postrzegana jako tekst ideologiczny. Jak wskazuje podtytuł, jest to analiza językoznawczo-teologiczna, której trzon stanowi dysertacja doktorska autora. Gomola, stosując metodologię właściwą dla semantyki kognitywnej, pokazuje, jakie implikacje mogą mieć postulaty teolożek feministycznch domagających się, by o Bogu mówić także w rodzaju żeńskim. Mimo że autor daleki jest od ujawniania swoich prywatnych sympatii czy antypatii wobec feminizmu, wyświadcza mu swoją książka wielką przysługę, gdyż jest to publikacja, która podejmuje z tym nurtem teologii uczciwy dialog, dowodząc, że można traktować go poważnie.

Przyjęta perspektywa metodologiczna wydaje się naturalnym wyborem, biorąc pod uwagę argumentację stosowaną przez omawiane teolożki, które często nieświadomie stosują w swoich pracach założenia kognitywizmu.

Jednym z podstawowych jego narzędzi jest analiza metafory pojęciowej. Nie chodzi tu o potoczne rozumienie metafory jako ozdobnika stylistycznego, ale o sposób konceptualizacji świata. Kognitywiści wskazują, że mówiąc o poszczególnych zjawiskach czy obiektach spotykanych w świecie, nanosimy na nie cechy innych, już nam znanych, często związanych z bezpośrednim, zmysłowym doświadczeniem rzeczywistości. Im dane pojęcie jest bardziej abstrakcyjne, tym bardziej prawdopodobne, że będzie ono konceptualizowane metaforycznie. Przykładem może być metafora pojęciowa MIŁOŚĆ TO WOJNA, w której zjawisko raczej abstrakcyjne postrzegamy przez pryzmat doświadczenia łatwiej uchwytnego. Metafora pojęciowa niekoniecznie przyjmuje kształt sformułowania często słyszanego, jednak jej znaczenie łatwo odnaleźć w języku potocznym. Konceptualizacja miłości jako walki ujawnia się w takich sformułowaniach, jak „walczyć o kogoś”, „zdobyć czyjeś serce”, „zranić” czy „umrzeć z miłości”.

Metafory pojęciowe służą do nazwania i wbudowania w nasze rozumienie świata nowych elementów, często pojęć abstrakcyjnych, które najłatwiej przyswoić przez porównanie do tych lepiej znanych. Cechy domeny źródłowej (np. wojny) są mapowane na domenę docelową (w tym przypadku miłość). Nierzadko zdarza się, że cechy tych dwóch domen zlewają się w naszym rozumieniu w jedno. Tak może się stać z rozumieniem określenia tak abstrakcyjnego jak Bóg, które zwykle kojarzone jest z bytem o określonej płci.

Mechanizm metaforycznej konceptualizacji świata zdają się wyczuwać teolożki feministyczne, które widzą w mówieniu o Bogu jako mężczyźnie pewne zagrożenie. Zakładają one, że skoro o Bogu nie da się mówić inaczej, jak tylko przez metafory, to ograniczanie kategorii źródłowych do symboliki męskiej i ojcowskiej może być dla języka teologicznego zubożające, a w dalszej perspektywie prowadzić do jednostronnego postrzegania Boga. Jednocześnie wskazują one, że w samym języku Biblii metaforyka dotycząca Boga jest różnorodna i często przypisuje Mu przymioty matki. Gomola w swojej książce podejmuje ten wątek i dokładnie badając dyskurs proponowany przez teolożki, wskazuje, jakie pociąga on za sobą implikacje teologiczne i semantyczne.

Analizując konsekwencje konceptualizowania Boga jako ojca czy matki, należy najpierw zwrócić uwagę na to, że zależą one w dużej mierze od cech, jakie w danej kulturze przypisuje się ojcom i matkom. Gomola pokazuje, że wczesne wyobrażenia Boga Ojca miały też swój „matczyny” wymiar, jednak z czasem nasilała się polaryzacja przymiotów boskich na męskie i żeńskie, przy czym te ostatnie przeniesione zostały w katolicyzmie na osobę Maryi. Autor przywołuje między innymi pisma Klemensa Aleksandryjskiego, w których czytamy o „mleku Ojca”, a następnie kontrastuje je ze współczesną pieśnią kościelną Serdeczna Matko, w której pojawiają się słowa: „Zasłużyliśmy, to prawda przez złości, / By nas Bóg karał rózgą surowości: / Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze, / Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze”. Taki patriarchalny obraz matki i ojca nie jest tylko polską specyfiką. Sprawiedliwość jako jedyny z atrubutów Boga został zawarty w głównych prawdach wiary Kościoła katolickiego, co pokazuje jak dalece pojęcie ojca kształtuje nasze myślenie o Bogu.

Przyjrzyjmy się konkretnym propozycjom teologii feministycznej analizowanym przez Gomolę. Punktem ich wyjścia jest metafora pojęciowa BÓG TO MATKA. Metafora ta współgra z obrazowaniem, w którym Bóg opisywany jest jako źródło życia, ktoś troszczący się o swoje potomstwo, ale też gotowy do obrony, zapewniający warunki potrzebne do wzrastania. Cechy te można co prawda przypisywać obojgu rodzicom, ale wracając do słów Klemensa Aleksandryjskiego i mistyków, Bóg-Matka to też ktoś, kto karmi swoim ciałem czy swoją piersią, trzyma dziecko w ramionach, rodzi, a nie stwarza. Miejsce ojcowskiej sprawiedliwości i surowości zajmuje matczyna wyrozumiałość i przebaczenie. W takim podejściu dowartościowane zostaje ciało i podkreślona bezpośrednia więź między Bogiem i stworzeniem. Niektóre z teolożek, odwołując się między innymi do metaforyki Juliany z Norwich i Jana Chryzostoma, proponują też mówienie o ofierze Chrystusa jako o matczynym geście rodzenia dzieci do (nowego) życia i karmienia ich swoim ciałem i krwią.

Gomola, który z wykształcenia jest nie tylko językoznawcą, ale i teologiem, w swojej książce pokazuje jak daleko idące konsekwencje mają przytoczone propozycje. Uznanie, że Bóg jest matką rodzącą ludzkość, sugeruje jedność natury Boga i ludzi. Należy tę koncepcję porównać z Credo, w którym użyto słów „zrodzony a nie stworzony”, by podkreślić ontologiczną różnicę między ludźmi a „współistotnym Ojcu” Synem. W propozycji feministycznej bliskość Boga – rodzącej Matki może wskazywać też na bliskość natur.

Inne jest również podejście do męki Chrystusa. Koncepcja mówiąca, że Syn Boży jest matką rodzącą ludzkość do nowego życia, wydaje się bardziej przekonującym uzasadnieniem Jego cierpienia niż na przykład twierdzenie św. Anzelma, że Chrystus musiał umrzeć, żeby zadośćuczynić znieważonemu Ojcu. Obraz rodzącej matki pokazuje ból mający pozytywny wydźwięk i będący początkiem życia, a nie końcem. Jeśli sprawiedliwość ojca zastąpimy bezgraniczną miłością matki, inaczej może też kształtować się kwestia chrześcijańskiej moralności, co w dalszej perspektywie mogłoby zmienić potoczne rozumienie sakramentu pojednania. Czym innym jest przecież przepraszanie surowego ojca za przekroczenie jego nakazów, a czym innym odnajdowanie drogi powrotnej do przebaczającej matki.

Wychodząc poza horyzont chrześcijański, Gomola przedstawia również propozycje feministycznej teologii judaistycznej z nurtu tak zwanej teologii po Zagładzie. W tym ujęciu wszechmoc i sprawiedliwość zostaje zastąpiona bezbronnością i miłością Boga, który jak matka w Auschwitz współcierpi ze swoimi dziećmi. Bóg tak rozumiany to kolejna alternatywa dla tradycyjnej teologii, w której jest On transcendentny, a przez to wolny od cierpienia.

Z książki Gomoli dowiadujemy się także, które elementy koncepcji feministycznej są wciąż niedopracowane. O ile teolożki dużo miejsca poświęcają cierpieniu i współcierpieniu Boga, to jednak brakuje w ich pracach prób odpowiedzi na pytanie o samo pochodzenie zła. Innym wymagającym dalszego namysłu elementem jest pojmowanie Trójcy. W obrazie Stworzyciela jako matki rodzącej ludzkość szczególna relacja Pierwszej i Drugiej Osoby Trójcy traci na znaczeniu na rzecz relacji Boga z człowiekiem.

Bóg kobiet jest pozycją godną polecenia nie tylko ze względu na dogłębną analizę dyskursu teologii feministycznej. Z drugiego planu wyłaniają się ważne pytania o rolę języka w religii i teologii. Gomola wspomina o dyskusji, jaką wywołała deklaracja wydana przez Kongregację Nauki Wiary Inter insignores. Dokument odrzuca możliwość ordynacji kobiet ze względu na brak „podobieństwa naturalnego, jakie powinno zachodzić między Chrystusem a Jego kapłanem […] Chrystus bowiem był i pozostaje mężczyzną”. Zastosowane tu utożsamienie wykraczającego poza czas Chrystusa z mężczyzną krytykowało wielu teologów, także tradycyjnych. Wydaje się więc, że należy uważniej zajmować się kwestią języka relijnego i zastanawiać się, na jakich poziomach dosłowności i metafory on funkcjonuje. Interesujące są też zależności między językiem teologii a potocznym jej rozumieniem, które – jak wynika z tej pracy – są obustronne.

Najważniejsze jednak w książce Gomoli jest to, co autor wyraża w pierwszych jej słowach, przywołując Leszka Kołakowskiego: „[j]eśli mamy jakiś dostęp do Absolutu, to jest on w mowie naszej niewypowiadalny”. Każda więc próba zawarcia go w słowach, czy też ich analiza, więcej przekazuje nam o mówiącym, niż o przedmiocie wypowiedzi. Ta świadomość może być wyzwalająca, gdyż pozwala teologii wciąż od nowa szukać sposobów wyrażania relacji między Bogiem i ludźmi. Jak pokazuje Gomola, także dzisiaj, jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, toczą się dyskusje i rozważania o tym, czy Bóg jest bliski i immanentny, czy odległy i transcendentny, czy jest wszechmogący, czy współcierpiący i jak inna od naszej jest Jego natura.


Aleksander Gomola, Bóg kobiet. Studium językoznawczo-teologiczne, Biblos, Tarnów 2010.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter